14 obserwujących
69 notek
241k odsłon
4186 odsłon

Obrona Grodzkigate

Wykop Skomentuj133

Jeżeli kto miał jeszcze złudzenia odnośnie resztek obiektywizmu mediów sprzyjających totalnej opozycji , to pozbył się ich na zawsze w minionym tygodniu. Sprawa Tomasza Grodzkiego -marszałka senatu pokazała, jak dziennikarze zaangażowali się w obronę polityka, który już dawno powinien podać się do dymisji. 

Wystarczy przejrzeć media społecznościowe by dowiedzieć się, co większość internautów myśli o tej aferze. Mam oczywiście na myśli realnych użytkowników, a nie fejkowe konta i boty , które zostały celowo utworzone, by być tubą propagandową Platformy Obywatelskiej i jej zwolenników. Z wypowiedzi suwerena jasno wynika, że Polacy mają bardzo złe zdanie o Tomaszu Grodzkim i uważają, że jego wybór na marszałka senatu był fatalnym posunięciem. Te opinie są związane z szemranymi sprawami finansowymi, z których nie potrafi jasno wytłumaczyć się Tomasz Grodzki, którego internauci opatrzyli przydomkiem „Kopretfild”. Oczywiście chodzi o koperty z pieniędzmi, które przyjmował Grodzki będąc lekarzem, co było niezgodne z prawem.

Prof. Popiela na celowniku

Jedną z pierwszych osób, która znalazła się na celowniku mediów broniących marszałka Grodzkiego jest prof. Agnieszka Popiela, z Wydziału Biologii Uniwersytetu Szczecińskiego, która pierwsza publicznie ujawniła proceder przyjmowania pieniędzy przez Grodzkiego.

„ Masakra. Pan profesor Grodzki kandydatem na Marszałka Senatu. Jak moja Mama umierała, to trzeba było dać 500 dolarów za operację. Podobno na czasopisma medyczne. Faktury ani rachunku nie dostałam. Nigdy tego nie zapomnę". Prof. Popiela dodała, że do tej sytuacji miało dojść w 1998 r. „Jeśli to była - fundacja, a ja nie dostałam faktury/rachunku/potwierdzenia wpłaty przez pomyłkę, to chętnie przeproszę. Powinna być dokumentacja fundacji. Prawda nas wyzwoli, jak mówił nasz Papież Jan Paweł II. Bardzo w to wierzę” - pisała profesor Popiela, gdy Tomasz Grodzki był jeszcze kandydatem na marszałka.

Z odsieczą pospieszyły media. <<Operacja „Grodzki”, czyli 500 plus (dolarów) i inne hejty. „Szczecińska Pawłowicz” sfałszowana przez TVP>> - pisał w listopadzie 2019 roku były wicenaczelny „Gazety Wyborczej” Piotr Pacewicz na oko.press, portalu założonego przez byłych dziennikarzy GW. Tezy, które ukazały się w tym tekście okazały się fantasmagorią redaktora Pacewicza, co nie przeszkodziło jego naśladowcom w powielaniu tego typu wymysłów.

„Prof. Popiela. Szczecińska prof. Pawłowicz” - tytuł z artykułu w tygodniku „Polityka”, który ukazała się w minionym tygodniu, okraszony „odpowiednim” rysunkiem nie pozostawia złudzeń co to treści tekstu oraz intencji jego autora. Jednym z największych„grzechów” pani profesor są jej konserwatywne poglądy, to, że jest w komitecie budowy pomnika śp. prezydenta prof. Lecha Kaczyńskiego, że była w komitecie jego poparcia podobnie jak w komitecie poparcie prezydenta Andrzeja Dudy. I oczywiście w tekście „Polityki” pojawił się wątek postępowania dyscyplinarnego, które właśnie zostało wszczęte na uczelni wobec pani profesor za jej wpis na temat mało etycznego zachowania dr Tomasza Grodzkiego.

To, co można przeczytać w „opozycyjnych” mediach na temat pani profesor Popieli, do złudzenia przypomina doskonale znane frazy wytworzone przez przemysł pogardy, który przez całe lata wykorzystywali politycy PO do ugruntowania swojej władzy.

Obrona ubeka

W ubiegłym tygodniu marszałek Grodzki jako dowód swojej niewinności przedstawił nagranie Tadeusza Staszczyka, byłego pacjenta, do którego rzekomo miał przyjść nieznajomy mężczyzna z propozycją zapłacenia 5 tys. zł za obciążenie Tomasza Grodzkiego. Oświadczenie byłego pacjenta zamieścił portal onet.pl oraz radio Zet. Bardzo szybko okazało się, że sprawa jest szyta bardzo grubymi nićmi: na oświadczeniu widniały dane osobowe pacjenta Tadeusza Staszczyka – jego PESEL i data urodzenia, co wystarczyło do błyskawicznego ustalenia , kim jest ów świadek niewinności obecnego marszałka senatu . Okazał się nim były funkcjonariusz Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Szczecinie, który po siedmiu latach służby odszedł z WUBP po rozwiązaniu UB.

Marszałek Grodzki nieprzypadkowo wybrał termin upublicznienia nagrania – było to tuż prze wizytą Komisji Weneckiej, którą sam zaprosił nota bene, nie mając do tego żadnego tytułu.

Jednak przekaz, który miał go wzmocnić, okazał się mało wiarygodny. Oczywiście media m.in. onet.pl, TVN, „Gazeta Wyborcza” i „Rzeczpospolita” usiłowały „przykryć” tę kompromitację, jednak to się nie udało. Tym bardziej, że zachowały się akta osobowe Tadeusza Staszczyka, które opublikował portal TVP. Info i z których wynikało, że informacje na temat przeszłości Tadeusza Staszczyka nie przysparzają mu wiarygodności a wręcz odwrotnie.

Wykop Skomentuj133
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka