Kontynuujmy opowieść..
3.
Tego samego dnia, 13 marca 1793 roku, 500 – osobowy, połączony oddział Perdriault i Cathelineau, przechwycił miasto Jallais, zmuszajac do ucieczki 150 – osobowy oddział Gwardii Narodowej. Zdobyto jedno działo.
14 marca grupa Cathelineau spotkała inny bardzo silny oddział powstańczy, prowadzony przez Stofflet'a, byłego kaprala, a następnie opiekuna zamku w Maulevrier. To już było niezłe zgrupowanie liczące 15.000 ludzi. Zaatakowali Cholet, miasto liczące około 7000 mieszkańców, strzeżone przez garnizon złożony z 500 – osobowego oddziału Gwardii Narodowej, 80 jeźdźców i kilkanaście dział. Otoczeni przez powstańców republikanie stracili praktycznie cały batalion ochotników z Deux-Sevres, a straty wśród powstańców były wyjątkowo niskie (około 40 zabitych).
Wnioskować z tego należy, ze republikańskie pospolite ruszenie było zbieraniną nieopierzonych rekrutów, a powstańcy byli już karnym, dobrze komenderowanym wojskiem, gdzie procentowało mianowanie na dowódców oddziałów podoficerów – weteranów z byłej armii królewskiej i tych doświadczonych gwardzistów, którzy przeszli na stronę Wandei.
W ciągu pięciu dni, powstańcy stali się panami Mauges, to znaczy obszaru na południe od Loary, w departamencie Maine-et-Loire. Na przeciwległym brzegu, Gwardia Narodowa pojmała około dwudziestu spiskowców i domniemanych konspiratorów i bez procesu zgilotynowano ich w Angers w ramach siania terroru rewolucyjnego.
W departamencie Wandea, powstańcy zaczęli znosić mniejsze oddziały Gwardii Narodowej z Palluau, Marais Breton, co sprowokowało do ucieczki republikańskich notabli z Saint-Gilles i Challans.
Ponieważ rewolucyjne oddziały pospolitego ruszenia wycofały się w panice, kolejne dni zostały wykorzystane przez powstańców na zorganizowanie rozproszonych band w armie. W ten sposób zebrano 35000 ludzi w Chemillé. Było wśród nich wielu byłych żołnierzy armii królewskiej, byli i jej oficerowie wywodzący się ze szlachty: Boynton, d'Elbee, Lescure, La Rochejaquelein. Zostali przywódcami niejako automatycznie i nikt nie brał pod uwagę ich religijności. Oni sami przystali do Powstania z pobudek dosyć przyziemnych, bo po 1789 roku utracili wiele: i nieruchomości, i pozycji społecznej. Gniew prostych mieszkańców Wandei wyniósł na plan pierwszy nie tylko żarliwie wierzących w Boga i króla, jak człowiek z ludu Cathelineau, ale i dawnych, feudalnych przywódców, którzy Rewolucji Francuskiej pośrednio się przysłużyli, i którzy nie tak dawno byli znienawidzeni przez Wandejczyków za pychę i odchodzenie od Dekalogu. Dlatego dziwne wydawać się może wywyższenie owych szlachetnie urodzonych przez ludowe powstanie, co przecież stało w sprzeczności z początkowymi postulatami Wandejczyków, lecz...
nie było to już dawne przymierze ludu z feudałami, ale całkiem nowej jakości układ, w którym powoli dochodziły do głosu racje najważniejsze: obrona wartości chrześcijańskich i tradycji monarchistycznych.
Celem nowej armii było opanowanie Chalonnes, awangardy Angers. W tym strategicznym punkcie Republikanie skoncentrowali 4000 gwardzistów i pięć dział.
Jednak mimo lepszej strategicznie pozycji żołnierze Gwardii Narodowej opuścili swe pozycje w panice porzucając uzbrojenie w Angers. W bezbronnym Angers oczekiwano ze strachem na powstańców, pocieszając się jednocześnie, ze być może ich armia rozpadła się i bojownicy zaczęli wracać do swoich domów.
Dezinformacja goniła dezinformacje..
Zostawmy na razie relacje z wojny w spokoju ponieważ już czas, by przybliżyć się choć trochę do ówczesnych realiów „teatru pola walki”.
W świecie zachodnim podział armii na mniejsze jednostki taktyczne wymyślił jako pierwszy francuski marszałek Maurice de Saxe, czyli „po naszemu”Herman Maurycy Saski (ur. 28.10.1696 w Goslarze zm. 30.11.1750 w Chambord)– hrabia saski, wódz i strateg wojskowości, marszałek Francji, książę Kurlandii i Semigalii w latach 1726- 1729.
Był nieślubnym synem króla polskiego Augusta II Mocnego i jego metresy hrabiny Marii Aurory von Koenigsmark. Ojciec uznał go swoim dzieckiem w 1711 roku i jednocześnie nobilitował nadając tytuł hrabiowski.
Karierę wojskową Maurycy Saski rozpoczął podczas wojny północnej. Na początku służył w armii saskiej walcząc na ziemiach Rzeczypospolitej z konfederatami tarnogrodzkimi i na Pomorzu z armią króla szwedzkiego Karola XII. Później był podkomendnym austriackiego wodza Eugeniusza Sabaudzkiego i walczył na Bałkanach z Turkami. W 1720 roku wstąpił do armii francuskiej w stopniu marszałka polnego (maréchal de camp), gdzie służył pod rozkazami księcia Berwicka.
W 1726 roku został wybrany przez szlachtę Kurlandii na księcia tego kraju, jednak poparcie ludności kurlandzkiej nie wystarczyło, aby przeciwstawić się interwencji Rosji, która bardziej obawiała się władzy Maurycego Saskiego niż Rzeczypospolitej.
Po nieudanej próbie uzyskania tronu Maurycy Saski powrócił do Francji. Dowodził wojskami francuskimi w wojnie o sukcesję austriacką. Od 1741 roku był marszałkiem Francji, a od 1747 roku naczelnym dowódcą wszystkich armii francuskich (Maréchal général des champs et armées du roi).
I oto ten „ostatni kondotier”, jako pierwszy przewidział w swojej książce "Mes rêveries" reorganizację armii w połączeniu z bronią na taktyczne jednostki mniejsze. Jednak nigdy nie wprowadził swego pomysłu w życie.
Pomysł Maurycego Saskiego w praktyce wykorzystał Victor-François de Broglie podczas wojny siedmioletniej. W czasie rewolucji francuskiej zastosowano po raz pierwszy system podziałów wojsk na dywizje w sposób systematyczny, oczywiście został on prolongowany przez Napoleona Bonaparte. Sukces tego systemu był taki, że do końca wojen napoleońskich, był przyjęty przez wszystkie armie w Europie.
Innym kluczowym aspektem francuskiego sukcesu prowadzenia wojny były zmiany w nominowaniu oficerów. Tradycyjnie europejskie armie końca XVIII i początku XIX wieku stanowiska dowodzenia rezerwowały dla arystokracji i wcześniejsze wysiłki Richelieu i Colberta dotyczące obsady pozycji oficera w oparciu o talent w rzemiośle żołnierskim, a nie mające podłoże „w kolorze sukni”, zostały storpedowane przez arystokrację, broniącą dobrze płatnych i dających odskocznie do kariery politycznej posad. Dopiero w czasach Ludwika XVI wrócono po części do tej idei. Burzliwy charakter rewolucji francuskiej zerwał ze starymi podziałami w armii w sposób brutalny (często mordowano oficerów królewskich), powołując i awansując za talent, i zapewniając tym samym rzetelne dowodzenie. Dlatego Francja wyszła z wojen rewolucyjnych z najlepszą kadrą oficerów w Europie, istotną zaletą podczas wojen napoleońskich, które potem nastąpiły. W XIX wieku, wszystkie armie europejskie zastosowały „francuskie” warunki dla promocji oficerów.
Wojny Zachodnie i rewolucyjne również dały bazę na powstanie nowoczesnej teorii wojskowości. Autorzy piszący o tym okresie, czerpali inspirację z rewolucji francuskiej i Wojen Wandejskich, gdzie wielkie wydarzenia zmobilizowały cały naród francuski do wysiłku wojennego (po obu stronach barykad).
Jednocześnie Niemiecki teoretyk Carl von Clausewitz, po dogłębnej analizie czasów rewolucyjnych i napoleońskich pierwszy wspomina o pojęciuwojny totalnej.
Wracajmy do Wandei.
Republikanie próbowali odzyskać przewagę. W tym celu Konwent wysłał jednądywizję Gwardii Narodowej pod dowództwem generała Marce w składzie: 2200 żołnierzy piechoty, 100 jeźdźców i 8 dział, która bez wysłania rozpoznania pomaszerowała w stronę drogi łączącej La Rochelle z Nantes. W dniu 17 marca, w Chantonnay, kolumna natrafiła na grupę zbiegłych chłopów, na których uderzyła z marszu, zabijając około czterdziestu bezbronnych wobec broni palnej wieśniaków uzbrojonych w narzędzia ogrodnicze i kosy obsadzone na sztorc.
Wieczorem 19-stego, gwardziści przygotowując się do biwaku w jednej z dolin w departamencie Wandea popełnili błąd kardynalny. Źle ocenili możliwości powstańców na podstawie potyczki z bandąniezorganizowanych chłopów i nie wystawili posterunków na wzniesieniach otaczających nieckę. Ten brak dyscypliny został wykorzystany przez przez powstańców, którzy rozstawili dwustuosobowe komandofusilierswokół doliny i spokojnie zaczęli się wstrzeliwać w miotających się po terenie obozowiska gwardzistów. I znowu się okazało, ze gwardziści są tak zdemoralizowani ( mimo dziesięciokrotnej przewagi w ludziach), ze stać ich tylko na bezładną ucieczkę w stronę La Rochelle. Po tej kompromitacji generał Marce został zdegradowany i choć źródła oficjalne o tym milczą, prawie na pewno zgilotynowany.
W ten sposób Powstanie zostało nobilitowane do rangi problemu pryncypialnego Konwentu, a co jest oczywiste, przestało być traktowane jako lokalna ruchawka i w dalszej konsekwencji zaczęto przygotowania logistyczne, jak przed ofensywąw stronę wroga zewnętrznego.
Po stronie powstańców trwały gorączkowe zabiegi zmierzające w stronę skonsolidowania żywiołu w armie. Wielki tłum ludzi z poprzednich dni był musztrowany pod dowództwem oficerów zawodowych – szlachciców, jak Royrand i Sapinaud.
Popatrzmy również na Wandejczyków ze strony całkiem nie militarnej..
Zryw włościan z Wandei był ludową kontrrewolucją, głęboko religijną. Wielka Armia Katolicka i Królewska, która powstała z żywiołów szalejących już od lutego 1793 roku wyruszała do boju parafiami. Rozkazy dowódców odczytywane były w kościołach, a żołnierze na szyjach nosili różańce, natomiast na piersiach szkaplerze z Najświętszym Sercem Jezusowym, które stało się symbolem powstania.
"Wandejczycy mieli za pierwszą broń kilka kiepskich strzelb do polowania, kije utwardzone w ogniu, kosy, kły dzika i widły. Ich kawalerzyści dosiadali koni służących pracy w polu. (...) Głowę mieli okrytą czapką lub zaokrąglonym kapeluszem o wysokim brzegu. Czapki te i kapelusze były przyozdobione różańcami, białymi piórami lub kokardami z białego papieru. Niemalże każdy nosił na piersi przyczepiony obraz krzyża lub Najświętszego Serca Jezusa. Jeżeli poświęcenie dla honoru i wierności, jeśli skrajne ubóstwo i niezwykła odwaga mogą być śmieszne, Wandejczycy byli czasem śmieszni. Zastępowali swe nędzne łachy, zgniłe przez deszcze i podziurawione kulami, wszystkim czym przypadek obdarzał ich heroiczną biedę; widziano jednego z ich oficerów, jak walczył okryty togą, inny rzucił się i umarł pośród ognia, mając za całe okrycie nagości jedynie kawałek jedwabiu. Pewien adiutant-patriota, przyprowadzony do pana la Rochejaqueleina, wówczas już naczelnika, zastał go w szałasie z gałęzi, odzianego w wieśniacze ubranie, z szalem na ramieniu i lnianą czapą na głowie"
-
napisał Francois-Rene de Chateaubriand, francuski historiozof.
I na koniec tego odcinka..
W ciemnościach Wandejczyków rozpoznawano po modlitwach, żołnierzy rewolucyjnych - po bluźnierstwach i przekleństwach. Republikanie nazywali Wandejczyków"żołnierzami Jezusa","armią papieską"Wandejczycy sami czuli się krzyżowcami walczącymi w obronie Ołtarza i Tronu.
Najdosadniej kontrrewolucję w Wandei określił kardynał Pie:"Wandea chwyciła za kopię, by podtrzymać niebo".
Cdn..




Komentarze
Pokaż komentarze (11)