Stan Kubik Stan Kubik
1497
BLOG

Wszyscy jesteśmy Wandejczykami (4)

Stan Kubik Stan Kubik Historia Obserwuj temat Obserwuj notkę 2

 

4.

 

Pod koniec marca powstanie wandejskie oprócz Wandei opanowało, południowe części dolnej Loire i Maine-et-Loire dalej na północny zachód od Deux-Sevres, Bressuire, Chatillon przyłączyły się w maju.
Powstańcza Armia nie była scentralizowana, nadto źle wyposażona (75% powstańców nie miało broni przed atakiem na Chalonnes, lecz wiele broni i amunicji zdobyto na żołnierzach republikańskich). Liczebność armii nie była stała, gdyż jej trzon – chłopi, często „zwalniali się” do pracy na swojej ziemi, kiedy tylko można było - po walce. Zawodowi żołnierze, dezerterzy z Armii Republikańskiej, którzy przyłączyli się do Powstania, przynosząc mu swój
expérience, coraz bardziej decydowali o morale ogólnym w jego szeregach.Tak więc, Charette, którego ostrożna taktyka i brak charyzmy, jaką powinien się charakteryzować dobry dowódca, podsycała nieufność i dawała niewielką władzę nad ludźmi. Jednak były i sukcesy, jak stworzenie elitarnej kawalerii składającej się ze szlachty i burżuazji wyposażonych na ich koszt.
Generalnie w tym okresie Wojen wandejskich wyróżnia się po stronie Powstania trzy armie, uformowane w rajdach w marcu: Armie d'Anjou, na wschód od rzeki Nantes Sèvre (40.000 ludzi); Armie Centrum w sercu Wandei (10 000 ludzi) i Armie Marais, między Sèvre Nantes, a Atlantykiem (15.000 ludzi). Ich skład osobowy był związany z terytoriami na których operowały i z którymi były związane więziami najmocniejszymi, bo familijnymi, lub po celtycku - klanowymi.

Ziemie Wandei były wręcz idealne dla strategii walki, opartej na wojnie partyzanckiej; pełne zarośli, lasów, bagien i wąskich, wrzynających się w teren dróg i okalających je wysokich żywopłotów. Ułatwiało to zasadzki i uniemożliwiało jednocześnie działanie dużych jednostek operacyjnych Republikanów. Jednocześnie Wandejczycy operujący na własnym terenie nie mieli podobnych problemów, co Republikanie z przemieszczaniem dużych jednostek i zaopatrzeniem.

26 maja po krótkim oblężeniu i zdecydowanym ataku zdobyto Fontenay i tego samego dnia powołanoConseil supérieur d’administration de la Vendée( Rada Najwyższa administracyjna Wandei ).

 

Lecz maszerowała już na nich jedna z dywizji Armii Zachodniej Republiki. I w tych okolicznościach doszło do pierwszej bitwy pod Fontenay-le-Comte w dniu 16 maja z udziałem Armii Centrum, pod dowództwem sztabowym z Rochejaquelein, Lescure, D'Elbee, Cathelineau, Stofflet i Bonchamps, która nie przyniosła rozstrzygnięcia.

Druga bitwa pod Fontenay-le-Comte w dniu 25 maja zakończyła się wspaniałym zwycięstwem. Siedmiotysięczna dywizja republikańska pod dowództwem generała Chalbos została po prostu unicestwiona w 50%, a jej resztki złożyły broń i większość z żołnierzy przystąpiła do Powstania (generał Chalbos zbiegł razem ze swoim sztabem z pola bitwy ).

Po krótkim odpoczynku i przegrupowaniu, w następnym tygodniu, Armia Centrum uderzyła w kierunku na Saumur, niszcząc w Vihiers oddział 1500 Republikanów.

Mające kiepskie rozeznanie dowództwo Armii Zachodniej wysłało 6 czerwca posiłki z Thouars rozbite przez Wandejczyków w Montreuil-Bellay 8 czerwca.

Biali ( Wandejczycy ) zajęli Saumur 10 czerwca, po kapitulacji garnizonu Gwardii Narodowej ( Blues )zdobywając 15.000 karabinów i 60 dział. Blues byli już tak zdemoralizowani, ze do zajęcia miasteczka La Fleche wystarczył patrol złożony z czterech kawalerzystów.

Po zdobyciu Saumur odbyła się dość długa narada przywódców Powstania. Debatowano i wahano się między marszem na Paryż i Nantes lub na Niort lub czy zniszczyć Armię Zachodniaą pod dowództwem generała Birona. I w tym momencie, poczynając od 12 czerwca od 20 000 do 30 000 żołnierzy Powstania ( chłopi) pomaszerowali z powrotem do domu, widząc brak zdecydowania przywódców i mając zaległe prace w swoich obejściach do wykonania. Tym samym Powstanie zostało niejako „zawieszone” na dni kilka. Jedynym sukcesem tej wielkiej narady było wybranie Naczelnika Powstania, został nim 12 czerwca 1793 roku
Jacques Cathelineau.

 

I tu dygresja ( wcale nie krotka ):

Historycy, szczególnie lewicowi, jeżeli poruszają temat powstania wandejskiego, a czynią to bardzo rzadko, gdyż jest to niewygodny dla nich temat, opisują go jako "spisek szlachty i kleru" dokonując w ten sposób przekłamania historii. Ci historycy, którzy obiektywnie badali fenomen powstania w Wandei, twierdzą, że chłopi zdając sobie sprawę z faktu iż nie znają rzemiosła wojennego poprosili swą szlachtę, w większości dawnych oficerów królewskich, o dowodzenie ich armią. Początkowo szlachta nie chciała przyłączyć się do powstania. Zdarzały się przypadki, że chłopi grozili śmiercią niektórym szlachcicom, jeśli nie staną na czele kontrrewolucji!

Ten zryw chłopów wandejskich przeczy lewackiej tezie o rewolucji we Francji jako spontanicznym wystąpieniu "uciskanego przez szlachtę ludu". Podczas gdy jakobini w Paryżu krzyczeli o wolności, równości i braterstwie, mordując księży, szlachtę i innych, przypadkowych często i niewinnych, w imię tego hasła, tworząc w ten sposób despotyzm motłochu, to w Wielkiej Armii Katolickiej i Królewskiej te hasła były realizowane. To jeden z paradoksów historii, tak bardzo niewygodny dla "oświeconych". Wszak w Wandei talent, a nie pochodzenie decydował o hierarchii. Wśród wszystkich dowódców kontrrewolucji jedni byli arystokratami, inni pochodzili z innych stanów. Szlachcic był posłuszny nieszlachcicowi i odwrotnie.

Na koniec wreszcie, jak wspomniałem pierwszym przywódcą powstania został chłop, Jakub Cathelineau.


Początkowo rewolucjoniści zbagatelizowali powstanie licząc, że stłumią je bez wysiłku. Tymczasem okazało się iż chłopi na swoim terenie są nie do pokonania. Kilka ekspedycji rewolucyjnych, które miały stłumić powstanie, zostało rozbitych w puch przez Wandejczyków, którzy w pewnym momencie mieli 300 armat zdobytych na rewolucjonistach.

9 czerwca padła twierdza Saumur, broniąca przejścia przez Loarę. W ten sam dzień, młoda dziewczyna Rene Bordereau walcząca w szeregach armii wandejskiej, wdarła się do zajętego jeszcze przez rewolucjonistów Angers, ścięła "drzewko wolności" - symbol rewolucji, zjadła kolację u przyjaciółki, a wracając zdzierała rewolucyjne kokardy z republikanów. 18 czerwca Wandejczycy zdobyli Angers, wielki zamek z 17 wieżami obronnymi. Droga na Paryż stała otworem.
 

Historycy dzisiaj zgodnie twierdzą, że gdyby Wielka Armia Katolicka i Królewska uderzyła wtedy na Paryż, z rewolucji nic by nie zostało. Niestety, prości chłopi tego nie rozumieli. Gdy tracili z oczu kominy swych chat, tracili także zapał do walki.

 

Wydarzenia w Wandei doprowadziły do wściekłości rewolucjonistów w Paryżu. 1 sierpnia 1793 r. Komitet Ocalenia Publicznego wydał Dekret o eksterminacji Wandei.

Po raz pierwszy w historii nowożytnej cywilizacji podjęto decyzję o całkowitej zagładzie całej prowincji, do której została wysłana ekspedycja karna pod dowództwem gen. Westermanna, człowieka bez moralności i litości. Pod Chatillon ekspedycja gen. Westermanna została rozbita. Następna ekspedycja mająca "rozwiązać kwestię wandejską", to niepokonana wcześniej regularne wojska przez Prusaków i Austriaków Armia Moguncka.

Do śmiertelnego starcia doszło pod Torfou, 19 września. Wywiązała się niezwykle zacięta bitwa. Legenda powiada, ze Wandejczycy załamali się i uciekli. Na tyłach modliły się kobiety, które na widok uciekających mężczyzn krzyknęły: "Tchórze, nie macie wstydu, co z was za mężczyźni, oddajcie nam swe strzelby" - i kijami oraz kamieniami zagoniły ich z powrotem na pole bitwy. Wandejczycy w desperackim szturmie rozbili niepokonaną dotąd w całej Europie armię moguncką. Nie na darmo Napoleon Bonaparte nazwał kiedyś i potem Wandejczyków "ludem gigantów"..

 

Cdn..

Stan Kubik
O mnie Stan Kubik

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Kultura