7.
Informacja wojskowa Republiki po porażce pod Torfou (18 września) funkcjonowała w obrębie struktur wojskowych Republiki, źle i niewiele różniła się od plotek i bajd rozpowiadanych przez dziadów proszalnych po wsiowych karczmach. Może dlatego dwie dywizje stacjonujące w Saumur i Angers opuściły bezpieczne mury koszar i pomaszerowały w kierunku rozbitej właśnie Wielkiej Armii Mogunckiej ponieważ dowodzący nimi generałowie sadzili, ze „idą dorznąć rebeliancką watahę”.
19 września Dywizja „Saumur” licząca 17000 gwardzistów, pod dowództwem generała Santerre nawiązała kontakt bojowy z grupą zaliczaną do Armii d'Anjou, licząca około 12000 Wandejczyków dowodzonych przez markiza Pirona de La Varenne, a działo się to na wzgórzach i w samym miasteczku o nazwie Coron.
Powstańcy zajmowali gorszą (w dolinie) pozycję strategiczną, ponadto...nie mieli armat. Dlatego pierwsza faza bitwy należała do Republikanów, którzy po krwawym boju zdobyli obronny Bourg, lecz potem być może na skutek „druidycznych sztuczek” (tak relacjonował „Paryżowi” generał Santerre), a być może na skutek „opatrzności boskiej” (tak opowiadali powstańcy) działa, które raziły celnie broniących Coron powstańców utknęły na wąskich dróżkach prowadzących do miasteczka. Poderwani do kontrataku Wandejczycy roznieśli w walce na białą bron dużo liczniejszą Dywizję „Saumur” i spowodowali jej bezładną ucieczkę w stronę macierzystego garnizonu.
Prawda o tej bitwie została zbadana dopiero w latach dziewięćdziesiątych dwudziestego wieku, kiedy wreszcie zdjęto odium hańby z kontrrewolucji wandejskiej.
Jean Tabeur wParis contre la Province, les guerres de l'Ouest(1994)
i Yves Gras wLa Guerre de Vendée(2008),
podają następujące fakty:
blisko 2/3 Dywizji „Saumur” stanowili nieopierzeni rekruci i było to wiadome Wandejczykom, którzy po prostu wycofali się z Coron, czekając cierpliwie, az „rekruci pogubią armaty”;
Republikanie (w przeciwieństwie do Wandejczyków) nic nie wiedzieli o klęsce pod Torfou, a co za tym idzie, nic nie wiedzieli o wysokim morale panującym w Wielkiej Armii Powstańczej i Królewskiej.
Mamy tu do czynienia zatem nie tylko z odbrązawianiem walecznych dywizji Republiki, ale i podany został wyraźnie sygnał, ze Wandejczycy posiadali struktury wywiadowcze i informacyjne, a także, ze byli regularną armią, która choć chłopska, to była „łebska”, bo i logistycznie i taktycznie przewyższała gwardzistów. I pomyśleć, ze trzeba było na to ponad 200 lat, by zapis bitwy o Coron w dniu 19 września 1793 roku został podany bez fałszywych przesłanek.
Pod Coron Wandejczycy zdobyli zaplątane w zdradzieckie wici bukszpanu 24 republikańskie działa, straty ludzkie były mniej więcej wyrównane, bo wynosiły po około 500 zabitych, lecz straty moralne po stronie republikańskiej były niewymierne.
Markiz Piron de La Varenne przeznaczył część sił do kontynuowania pościgu za wycofującą się w stronę garnizonu Dywizją „Saumur”, a sam pospieszył z siłami głównymi i zdobycznymi armatami w stronę domniemanych pozycji Dywizji „Angers”, naprzeciw której ustawiono 9000 powstańców w Pont-Barré Layon, w pobliżu Saint-Lambert-du-Lattay.
20 września 1793 republikańskie siły w liczbie 18000 gwardzistów i 30 dział, pod dowództwem gen. Charles Duhoux Hauterive, wchodzące w skład Dywizji „Angers” starły się z owym ośmiotysięcznym oddziałem Wandejczyków. Kuriozalnym jest fakt, ze dowodził nimi... bratanek dowódcy sił republikańskich: Pierre Duhoux Hauterive (!). Oczywiście wszystkie aspekty cywilno-wojskowe, a więc i wyższość żołnierza wandejskiego pod względem moralnym, bo bronił rodzinnych pól i własnej zagrody, także doświadczenie wojenne i świadomość, ze przeciwnik mający dwukrotną przewagę liczebną, nie ma jej popartej wyszkolonym wojskiem – wzięły górę. Poza tym Wandejczycy tocząc bitwę obronną pod Pont-Barré Layon zastosowali obronę okrężną, co przy źle prowadzonym rozpoznaniu przez niedoświadczonych Republikanów spowodowało niepotrzebne rozciągniecie ich linii ataku, co spowodowało, ze w każdym punkcie obrony Wandejczycy zrównoważyli stosunek sil do 1:1,5. Nikt normalny nie atakuje z tak minimalną przewagą w polu i generał Charles Duhoux Hauterive dowodzący Dywizją „Angers” podjął słuszną taktycznie decyzję o odwrocie..
I w tym momencie dotarły na pole bitwy zwycięskie oddziały Markiza Pirona de La Varenne. Bitwa rozpoczęła się na nowo, lecz sytuacja Republikanów zmieniła się diametralnie, bo oto zostali zaatakowani z lewej flanki przez kawalerie Wandejczyków, z pobliskich wzgórz zaczęły wstrzeliwać się w pozycje gwardzistów zdobyczne armaty, a oddziały piechoty wandejskiej z kosami osadzonymi na sztorc (wandejscy kosynierzy) uderzyły z kierunku Angers, a więc od strony garnizonu macierzystego. Mimo rosnącej paniki wśród nieopierzonych rekrutów, tym razem szyki gwardyjskie nie pękły, lecz płacąc straszliwa daninę krwi i porzucając owe 30 dział wycofały się w stronę Pont'de-Cé na przedpolu Angers.
W wyniku dwóch stoczonych w ten dzień po dniu bitew 20000 Wandejczyków rozgromiło blisko czterdziestotysięczne zgrupowanie Dywizji „Saumur” i „Angers”. Republikanie stracili całą swoją artylerię i nieszczęsnego wuja owego przesławnego już bratanka generała Charlesa Duhoux Hauterive, który poległ śmiercią żołnierza rozniesiony na kosach piechoty wandejskiej.
Po bitwie Wandejczycy zachowali się jak zwykle szlachetnie i pozwolili pozbierać zabitych z pola, a było ich po stronie republikańskiej aż 1362, straty powstańców były minimalne, poza tym 1000 wziętych do niewoli rekrutów przeszło natychmiast na stronę Wandei.
Te dwie zwycięskie bitwy o Coron i pod Pont-Barré Layon stanowią jeszcze jedną piękną kartę w historii oręża powstańczego, a Republikanie...
pośmiertnie oskarżyli o zdradę dzielnego generała Charlesa Duhoux Hauterive..
21 września 1793 roku zgrupowanie około 15000 Wandejczyków, którymi dowodzili Luis de Lescure, François-Athanase de Charette i Jean Babtiste Joly zaatakowało z furią umocnione pozycje dywizji republikańskiej w Montaigu. Gwardziści byli odpowiedzialni za brutalne akcje pacyfikacyjne i wymordowanie ludności kilku wsi, a więc był to odwet, a nie część zwycięskiej kampanii. Powstańcy uderzyli tuz przed świtaniem i kompletnie zaskoczyli przeciwników, do tego stopnia, ze sztab wraz z generałem Beysserem po prostu haniebnie rzucił się do ucieczki.
Sytuacje uratował przedstawiciel Konwentu Jean-Baptiste Cavaignac, który sprawnie dowodząc 79 pułkiem piechoty i 109 regimentem liniowym osłaniał odwrót i uchronił resztki dywizji gwardyjskiej przed całkowitym wyrznięciem przez rozwścieczonych Wandejczyków.
Na polu bitwy poległo 400 żołnierzy Republiki i jak zwykle Republikanie porzucili działa (14). Do niewoli dostało się około 500 gwardzistów, przeważnie rannych, ale tym razem powstańcy nie byli szlachetni i wymordowali jeńców co do jednego, ciężko rannych potopili nawet w garnizonowej studni. Odwet – to odwet..
Po tej bitwie, gen. Jean-Michel Beysser, który stchórzył w obliczu wroga, został odwołany do Paryża, osadzony w areszcie został skazany na karę śmierci i stracony razem z hebertystami 13 kwietnia 1794.
Jako ciekawostkę podam fakt, ze próżno szukać w Sali Chwały 109erégiment d'infanterie de ligne(109eRI) wzmianki o bohaterskiej osłonie odwrotu Dywizji Gwardii 21 września 1793 roku w Montaingu. Jest udział w Bitwie pod Ettingen 1796 w roku, w Bitwie nad Somma w 1916 roku, ale Kampanii Wandejskiej nie ma, bo to plama na honorze Regimentu, który uczestniczył w „Piekielnych Kolumnach”.
Polski akcent..
Jan Kwiryn Mieszkowski ur. 30 marca 1744 w Karczewie, zmarł 27 lutego 1819 w Wassy, był polskim oficerem i generałem rewolucji francuskiej.
Trochę o nim..
W 1761 roku dołączył do polskich ułanów Rzeczypospolitej Obojga Narodów. W 1766 roku dołączył do Legii huzarów Conflans w służbie Królestwa Francji.
Od 1780/83 brał udział w amerykańskiej wojnie o niepodległość.
W 1792 roku został wyniesiony do rangi marszałka w Armii Renu. W kwietniu 1793 roku brał udział w Kampanii Włoskiej.
Kilka miesięcy później dostał przydział lecz już w randze niższej (generał brygady), jako dowódca Dywizji „Sables d'Olonne” w Armii Wybrzeża La Rochelle.
W dniu 26 sierpnia dywizja pod jego dowództwem odparła atak Wandejczyków dowodzonych przez Charette pod La Roche-sur-Yon, ale 22 września Dywizja „Sables d'Olonne” została rozbita przez siły Charette i Lescure w bitwie pod Saint-Fulgent, a Mieszkowski został zawieszony jako generał i żołnierz rewolucji w funkcji 30 tego samego miesiąca, nie brał więc udziału w pacyfikacji, a co ważniejsze: nie położył głowy pod ostrze gilotyny, został przeniesiony na emeryturę w 1795 roku.
Wróćmy do wcześniejszej narracji..
Po brawurowym i krwawym odzyskaniu Montaigu od Republikanów, Lescure i Charette razem ze swoim zgrupowaniem, zgodnie z planem, mieli dołączyć do Bonchamps'a i głównodowodzącego Elbee, którzy walczyli z nierozbitą do końca Armią Moguncką.
Jednak wieczorem 22 września zwiadowcy i szpiedzy donieśli Charette, że na polecenie Canclaux, republikański generał Jan Kwiryn de Mieszkowski z dywizją „Sables-d'Olonne” (3000 gwardzistów, 12 dział) umacnia się w St Fulgent. Wbrew radom swoich poruczników Charette postąpił samowolnie, wbrew rozkazom Bonchampsa i Elbee i zamiast przemieszczać siły w ich stronę, strategicznie ważnej lewej północno-zachodniej flanki insurekcji, zaatakował natychmiast pobliskie St. Fulgent, zwłaszcza ze wespół dowodzący jego zgrupowaniem (15000 Wandejczyków, 40 dział) Lescure zatwierdził ten projekt.
Wandejczycy zaatakowali pozycje republikańskie w St Fulgent wieczorem 22 września, korzystając z ciemności i wyraźnej przewagi liczebnej (5:1). I tu ukłon w stronę polskiego generała dowodzącego dywizją gwardyjską „Sables-d'Olonne”, który nie dal rozbić dywizji, nie pozwolił Wandejczykom się oskrzydlić i w rezultacie otoczyć i cały czas walcząc zdołał wycofać się w stronę Chantonnay oraz co znamienne, nie porzucił artylerii.
Straty dywizji 300 zabitych i 700 wziętych do niewoli, a jednak honor zachowany i może dlatego dewianci (szalony Konwent) z Paryża przenieśli go w zasłużony stan spoczynku, a nie oddali Madame Guillotine.
Dzięki zwycięstwu Charette i Lescure na południu powstała w silach republikańskich luka, lecz na północy, tam gdzie powinni pomaszerować zwycięzcy Wandejczycy powstał znacznie niebezpieczniejszy wyłom kolo wojsk Bonchampsa i Elbee.




Komentarze
Pokaż komentarze (15)