dzierzba. małą literą
dzierzba ma zwyczaj nadziewania swych ofiar na kolce
63 obserwujących
812 notek
661k odsłon
  782   0

Czemu służą wybory

Gdybyśmy mieli wykonać coś, co zazwyczaj niesłusznie zwie się wysiłkiem myślowym, a tak naprawdę jest prostą czynnością sprowadzającą się do uczciwej odpowiedzi na banalne pytanie, które w tym przypadku brzmi: "Czemu służbą wybory prezydenckie?" odpowiedź mogłaby być tylko jedna: "Wyłonieniu prezydenta".

Jest bowiem bez cienia wątpliwości prawdą, że rezultatem elekcji będzie ni mniej ni więcej, jak tylko zaprzysiężenie głowy państwa.

Wybory nie służą zatem zamanifestowaniu swoich poglądów - wyrażeniu sympatii bądź dezaprobaty dla kogoś lub czegoś. To znaczy inaczej: w mniemaniu całej rzeszy obywateli, a może nawet jej zdecydowanej większości, wybory służą temu właśnie, by dać wyraz czemuś tam i tego nie sposób zanegować, tym niemniej nie jest to celem, ale środkiem do niego.
Jeszcze inaczej rzecz ujmując to, dlaczego popieramy Dudę albo Trzaskowskiego jest oczywiście bardzo ważne, ale finalnie jedyną istotną wypadkową naszych przemyśleń w tej materii jest, że Duda albo Trzaskowski dostanie nasz głos, a ten zostanie policzony odpowiednio jednemu albo drugiemu. Tak naprawdę tylko to będzie się w najbliższą niedzielę liczyło.

(Dywagacja te wyglądałyby trochę inaczej, gdybyśmy byli przed pierwszą turą, w tym momencie jednak ich jedyną istotną puentą jest to, że poświęcając chwilę swojego życia na postawienie krzyżyka przy jednym z tych nazwisk przyczyniamy się do zwycięstwa Dudy bądź Trzaskowskiego.
Przyjmując więc założenie, że już uczciwie odpowiedzieliśmy sobie na postawione we wstępie pytanie, przejść można do kwestii trochę mniej technicznej i nie dającej się równie prosto wykazać, w dalszym ciągu jednak na tyle nieskomplikowanej, że i z jej wyłożeniem tutaj nie powinno być problemu.)
Gdy już wiemy zatem, że głosujemy po to, by wybrać prezydenta naszego kraju, pozostaje nam wykonać następny "wysiłek myślowy" i zastanowić się, którego z tych dwóch kandydatów chętniej widzielibyśmy na tym stanowisku.

Jeżeli nadal pozostaniemy wobec siebie uczciwi, odrzucimy tkwiącą w wielu z nas pokusę by stwierdzić, że obaj są po jednych pieniądzach, więc to nie ma żadnego znaczenia. To bowiem MA znaczenie i to niezależnie od tego, czy faktycznie tak samo pogardzamy Trzaskowskim jak i Dudą.

Po prostu obiektywnie rzecz biorąc za każdym z nich stoją inne środowiska i grupy wpływów.

Bawiąc się więc nawet w sceptycznego cynika bez złudzeń mówiącego, że Duda to opcja amerykańsko-kościelna, a Trzaskowski prusko-antyklerykalna, w dalszym ciągu nie możemy udawać, że prezydentury te nie będą się od siebie różniły. Dotyczy to nie tylko kwestii potencjalnej legalizacji małżeństw homoseksualnych, współpracy z Amerykanami czy inwestycji w rodzaju przekopu Mierzei Wiślanej, ale na tych przykładach poprzestańmy, by wystarczą, by tę tezę sobie zobrazować.

Dlatego też, jeżeli nie planujemy wyemigrować względnie z tejże emigracji powrót rozważamy, a przy tym jesteśmy jakoś tam zaangażowani w sprawy kraju oraz uczciwie przyznaliśmy przed samym sobą, że chociażbyśmy stawali na uszach prezydentem nie będzie już ani Hołownia, ani Kosiniak-Kamysz, ani Bosak czy Piotrowski i tak dalej, pozostaje nam już tylko i wyłącznie przyłożyć rękę do wygranej Dudy albo Trzaskowskiego.
I mieć przy tym na uwadze to, że jeżeli rozważając w swoim sercu te kwestie dojdziemy do wniosku, że jakkolwiek by tego Dudy nie oceniać, to bliżej nam jednak do niego, to zostając w dniu wyborów w domu robimy prezent tylko i wyłącznie Rafałowi Trzaskowskiemu.
Działa to rzecz jasna i w drugą stronę i jeżeli z całego serca popieramy małżeństwa osób tej samej płci, edukację seksualną w szkołach, prawo do aborcji na żądanie, zaniechanie przekopu Mierzei Wiślanej itd., to nie oddając głosu na Trzaskowskiego zrobimy dobrze wyłącznie Andrzejowi Dudzie.

W którąkolwiek jednak stronę nie przechylała by się szala musimy mieć świadomość właśnie tego, że mając - jakiekolwiek: słuszne, czy niesłuszne, kontrowersyjne lub konserwatywne, własne lub zapożyczone - poglądy, uczucia i sumienie - to poprzez zaniechanie oddania głosu robimy przysługę wyłącznie jednej i to tej mniej nam miłej stronie. 
Lubię to! Skomentuj115 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka