Anita Lipnicka śpiewała kiedyś: Wszystko się może zdarzyć, gdy głowa pełna marzeń. Zwłaszcza, gdy się marzy, żeby było miło, jak śpiewał śmieszny niczym barszcz "Kabaret Pod Wyrwigroszem”.
- Obecny stan projektu modernizacji Polski i rozwoju liberalnej demokracji budzi mój poważny niepokój.
- Mimo osobistych osiągnięć milionów Polaków pozostajemy daleko w tyle za nowoczesnym centrum.
- Polacy nadal są zakładnikami marnej edukacji, absurdalnych przepisów gospodarczych, zgrzebnej infrastruktury, nieudolnego, stronniczego i skorumpowanego państwa, żenującej kultury politycznej.
- Co najgorsze brak jest strategicznej wizji naszej przyszłości: jak chcemy dogonić świat?
- Jaki ma być polski kapitalizm? Ile ma być państwa? Jaką rolę chcemy odegrać w świecie?
- Brak odniesienia się polityków do powyższych pytań…
- Brak poważnych głosów w okresie głębokiego kryzysu gospodarczego i wyborów do Parlamentu Europejskiego jest tyle smutny, co kompromitujący.
- Polska nie jest solidnym, dobrze rozpędzonym pociągiem jadącym na sprawdzonych torach.
- Wszystko jeszcze może nas spotkać - dobrego i złego.
- Nie wystarczy Polską administrować, trzeba nią kierować: wytyczać szlaki, rozpoznawać przeszkody, skłaniać do podejmowania wyzwań.
- Trzeba przywrócić poważny ton w polskiej debacie politycznej.
- Musimy pozbyć się dominującej dziś nieznośnej miałkości i atmosfery gry. Trzeba formułować poważne propozycje i przekonywać do nich obywateli.
- PO zatraciła swój programowy charakter.
- Mieliśmy „uwolnić energię Polaków”, pomóc „oszlifować polskie diamenty”, sprawić, że „państwo nie będzie zajęte same sobą”! Dlatego z narastającym rozgoryczeniem obserwowałem metamorfozy programowe PO…
- Dlaczego doszło do niesławnego sojusz z kolektywistami z PiS?
- Dlaczego poddano się obsesji rozliczeń z PRL, „ukąszenie” ideą IV RP?
- Dlaczego awanturowano się o Niceę, akceptacje się obniżenie standardów demokratycznych, porzuca plan reformy podatków, obojętnieje wobec degradacji służby cywilnej, itd.?
- Dlaczego zepchnięto w kąt troskę o awans życiowy Polaków - ambitne programy edukacyjne, likwidację barier dla przedsiębiorczości, obniżkę podatków?
- Czyż dewastacji nie dopełniło podporządkowanie wysiłku programowego grze politycznej, konkurencji z PiSem?
- Dziś, jak wielu Polaków nie umiem powiedzieć, jaką partią jest PO. Wiem tylko, że w danej sprawie nie jest PiSem…
- Czyż Platforma nie miała być „wspólnotą zwartą, skupioną wokół łączących ją idei i celów programowych, a nie zgromadzeniem od Sasa do lasa czy sprytnym joint-venture zawiązanym w celu zdobycia wpływów i władzy”?
- Naszą partię mieli stanowić „ludzie wypróbowani, którzy po stokroć wykazali wierność głoszonym przez siebie zasadom, którzy w działaniu, a nie tylko w słowach udowodnili swoje kompetencje i odpowiedzialność”…
- Nie tylko mną wstrząsnęło zaproszenie do grona kandydatów do Parlamentu Europejskiego pana Mariana Krzaklewskiego, który jest przecież symbolem sprzeciwu wobec otwarcia i modernizacji Polski. A to tylko jedna z wielu osób, których poglądy i dorobek polityczny wprowadziły do PO chaos, pozbawiły ją w moich oczach wiarygodności. Nadały jej też rys cynizmu, na który partia reformatorska pozwolić sobie nie może…
- Dlaczego PO stała się partią władzy?
- Czy moglibyśmy powiedzieć, że Platforma jest „inna, lepsza. Nie zajmuje się swoimi interesami, ale tym co stanowi istotę partii - realizacją programu w parlamencie”?
- Czy moglibyśmy nie zgodzić się z panem Rafałem Dutkiewiczem, gdy twierdzi, że dla przedstawicieli PO „w samorządach decydentem nie są wyborcy, tylko aparat partyjny”?
- PO dołączyła do niesławnego grona poprzedniczek upartyjniających państwo, gmatwających interes prywatny z publicznym i bezwstydnie rozbudowujących nomenklaturę.
- W takiej partii nie da się uzgodnić i zrealizować ambitnych planów modernizacyjnych, projektów o strategicznej głębi, przedsięwzięć naruszających interesy istotnych grup społecznych.
- Dlaczego krytyka i postulaty zmian interpretowane są jako przejawy osobistych ambicji, chęć podważenia autorytetu kierownictwa, zamiar zajęcia czyjegoś stanowiska?
- Z ciężkim sercem opuszczam Donalda Tuska, człowieka który współtworzył moją ukochaną Partię. Nie opuszczam jednak środowiska, które Platformę powołało do życia.
- Wszystko, by na nowo podnieść nasze cele i marzenia. Wierzę, że robię to dla dobra Rzeczpospolitej*.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)