Nie wiem, czy tylko ze względu na wiek, spokojny głos, krzaczaste brwi i w ząbek czesane siwe włosy Janusz Rolicki cieszy się opinią intelektualisty.
Być może istnieją również przyczyny bardziej merytoryczne. Te jednak umykają mi za każdym razem, gdy przypomnę sobie, że był on redaktorem naczelnym „Trybuny”, a teraz elitarny i snobistyczny „Fakt” wypłaca mu pieniądze.
Gdziekolwiek jest pies pogrzebany, lubię słuchać pana Rolickiego.
Uświadamia mi bowiem, że starzejąc się modnie i schludnie też będę miał szanse mówić cokolwiek, bo i tak ze względu na image słuchająca po łepkach gawiedź gotowa będzie nazwać mnie statecznym mędrcem.
Na razie jednak pozostaje mi uzbroić się w cierpliwość licząc, że omijając szerokim łukiem koszyk świadczeń gwarantowanych przeżyję jakoś wiek średni i koncentrując się na razie na tym co dzisiaj przynajmniej postarać się wyjaśnić, skąd wziął mi się Rolicki przy sobocie.
A przyczyna jest bardzo prozaiczna.
Wracając wczoraj z zakupów usłyszałem w radiu jakąś męczącą piosenkę i zmieniając stację trafiłem na „Marksistowski Głos w Twoim Domu” – Pierwszą Informacyjną Stację. I chociaż nie wiem, czy zaczątkiem rozmowy w studio były tradycyjnie prawa gejów, lesbijek, kobiet i innych mniej lub bardziej licznych mniejszości, tym niemniej niewątpliwie i tak skończyło się jak zwykle na Radiu Maryja, PiSie i ich prostym elektoracie oczywiście.
Słuchając tej audycji dowiedziałem się od bohatera dzisiejszej notatki, że radiomaryjny elektorat Prawa i Sprawiedliwości jest generalnie na bakier z Internetem (w domyśle: nowoczesną technologią elit typu czytelnicy i pracownicy „Faktu”), a ubogi w funkcje telefon Rydzyka raczej nie sprawi, że nagle to medium stanie się również ich środowiskiem.
Być może publicysta codziennej niczym Wyborcza gazety wyraził się jakoś inaczej, ale jego głos koi mnie tak bardzo, że niestety nie udało mi się skoncentrować nad całego kazania sensem.
Czegokolwiek zresztą nie powiedział puenta była niewątpliwie zgodna z prawdą – Internet jest domeną ludzi młodych, a pan Rolicki potwierdzającym tę prawidłowość wyjątkiem.
Nie pisałbym o tym wszystkim gdyby nie to, że dojeżdżając już do domu usłyszałem jeszcze od pana Janusza, że w Internecie pełno jest ludzi wyrażających ostre, kategoryczne sądy, które bywają często kontrowersyjne i krzywdzące.
Wtedy właśnie przyszło mi do głowy, że gdy znajdę chwilę wyskrobię tekst zaczynający się od słów: „Nie wiem, czy tylko ze względu na wiek, spokojny głos, krzaczaste brwi i w ząbek czesane siwe włosy Janusz Rolicki cieszy się opinią intelektualisty.”, a nad całą resztą zastanowię się później.
W końcu chodziło mi tylko o to, żeby zdecydowanie potwierdzić streszczoną wyżej, głęboką i szalenie smutną refleksję nobliwego publicysty oraz jasno podkreślić, że zgadzam się z nią w zupełności, bo ja moher-od-biedy-piśmienny mam gdzieś różnych "ałtorytetów" i ich opiniotwórcze zadęcie.
Komentarze
Pokaż komentarze (14)