Radio Tok FM ma kilka spotów reklamowych audycji Kuby Janiszewskiego. Sprowadzają się one do tego, że przedstawiani są fikcyjni kandydaci, którzy ubiegają się o miejsce prowadzącego popołudniowy program Kubusia.
Robią to rzecz jasna nieudolnie i bez wdawanie się w szczegóły można powiedzieć o nich najogólniej, że są idiotami i/lub oszołomami. Spoty te w zamyśle autorów mają być chyba zabawne i w przewrotny sposób pokazać, że Kuba Janiszewski może nie tyle jest niezastąpiony, co po prostu odważny w głoszonych tezach i jak się komuś nie podoba, to już jego problem.Z tym ostatnim, jako wierny słuchacz TOK FM, w zupełności się zgadzam.
Z odważnością głoszonych przez niego tez już niekoniecznie. Bo czego w końcu można spodziewać się po politycznie poprawnym homoseksualiście-walczącym zatrudnionym w stacji Agory? Wiadomo, że pochyli się (dla odmiany tylko symbolicznie) nad losem ciemiężonych gejów i lesbijek; od czasu do czasu wydrwi polską zaściankowość, czy też zaprosi do studia jakiegoś wojującego ekologa. Jednym słowem układny i grzeczny standardzik i szczerze nie mogę zrozumieć, jak można biernego chyba nie tylko umysłowo Kubusia nie lubić.
Jeżeli już ktoś mógłby go zastąpić, to chyba tylko były ksiądz transwestyta żyjący w związku z głuchoniemą lesbijką anorektyczką wychowującą czarnoskóre dziecko z Nairobi.
Co zachwycony nową reklamówką audycji Kubusia, uwadze redaktorki naczelnej niniejszym polecam.



Komentarze
Pokaż komentarze