Posłużę się w tym celu przykładem Jarosława Sellina, który jest najświeższym posłem tę partię opuszczającym. Zastanawiam się bowiem nad tym, co o takim posunięciu mają myśleć osoby, które na niego głosowały. Czy aby na pewno to on sam był najważniejsza i czy gdyby startował na przykład z listy LiD, to takim samym zaufaniem wyborców byłby obdarzony?
Nie wiem, być może jestem przypadkiem odosobnionym, ale biorąc udział w wyborach w pierwszej kolejności sprawdzam na jaką partię oddaję swój głos. Dopiero później zastanawiam się nad nazwiskami tam figurującymi. I mówiąc szczerze, nie mam pojęcia przy jakim konkretnie nazwisku krzyżyk ostatnio postawiłem.
Być może wychodzę z błędnego przekonania, ale wydaje mi się, że system jest tak skonstruowany, że wybór osoby ma drugorzędne znaczenie. Świadczą o tym przewrotnie chociażby tak zwane "lokomotywy wyborcze" - celebrities as seen on TV, których zadaniem jest nic innego, jak przede wszystkim pozyskanie głosów dla konkretnej partii.
Przykładowy Jarosław Sellin nie był członkiem PiS, ale startował jednak z listy tej partii. Jeżeli więc osób kierujących się podczas wyborów podobnym do mnie kryterium jest więcej i głosowały na Prawo i Sprawiedliwość niejako przy okazji tylko stawiając krzyżyk przy jego nazwisku, to powinny chyba zadać sobie pytanie, czy ktoś przypadkiem nie zrobił ich w konia. Bo nawet jeżeli to on był jednak dla wyborcy najważniejszy, to należy pamiętać, że raczej nie wszedłby do Sejmu startując z list Samoobrony.
Oczywiście wyżej wymieniony jest tylko przykładem. Potrafię bowiem sobie wyobrazić sytuację, że dowolny inny poseł przechodzi na przykład z LiD do PO, z PiS do PSL czy też zostaje posłem niezrzeszonym. Jakikolwiek byłby kierunek, to w moim odczuciu powinien złożyć mandat. Osłabia bowiem partię na którą za jego pośrednictwem głosowano.
Rzecz jasne jeżeli Jarosław Sellin przejdzie do PO będzie usprawiedliwiony, bo świadczyć to będzie o jego dojrzałości i zrozumieniu konieczności dziejowej, ale mogę sobie przecież wyobrazić, jak niesłuszne mogłoby być przejście dowolnego innego posła w drugą stronę.
Tak czy inaczej, w moim odczuciu żaden poseł decydujący się na zmianę barw klubowych nie powinien czuć się automatycznie usprawiedliwiony.



Komentarze
Pokaż komentarze (6)