Nie chciałbym przesadnie dramatyzować, ale nie skłamię mówiąc, że bardzo mi się to nie podoba. Szczególnie, że cenię sobie bardzo stare przyzwyczajenia, a takiego obrotu spraw zupełnie się nie spodziewałem. Niby coś tam słyszałem na ten temat, ale jednak niedokładnie. Nie przywiązywałem do tego specjalnej wagi, toteż gdy dotknęło mnie to bezpośrednio, szok z tym związany był spory. Paskudne uczucie.
Ale do rzeczy.
Granica została przekroczona wczoraj i to chyba w najgorszym możliwym momencie. Właśnie siedziałem sobie wygodnie w fotelu, grzejąc me uda leniwie buczał laptop.
W telewizji nie było Stefana, woda szumiała w czajniku. Zapowiadał się taki miły wieczór. I wtedy się stało, rypnęło rzekłbym wręcz.
Już miałem zalewać saszetkę wrzątkiem, gdy do uszu mych doszło: Najsztub co pyta, też pije moją ulubioną herbatę Lipton!
Dzisiejsza notatka powstała dzięki inspirującej rozmowie ze znajomym z irca. Thx es[...] :-)



Komentarze
Pokaż komentarze (3)