Obudziłem się rano z dziwną i niepokojącą myślą. Przypuszczam, że wywołać ją musiał jakiś koszmar senny z którego się wyrwałem. Pamiętam z niego tylko pusty pokój i oskarżycielski palec wycelowany w moją stronę oraz głos mówiący: „To on się śmiał z twojego wąsa Bronisławie!”.
W każdym razie zaraz po przebudzeniu przyszła mi do głowy refleksja niemiła każdemu człowiekowi: A co, jeżeli się myliłem?
Nie mogę przecież udawać, że nie popierałem rządu Kaczyńskiego i wielokrotnie drwiłem z jego oponentów bezczelnie uznając swój punkt widzenia za właściwy.
Wąs Bronisława Komorowskiego jest tylko wierzchołkiem góry lodowej moich kiepskich drwin i niewysublimowanych ironii. Gorsze rzeczy pisałem przecież na tym blogu.
Byłem na tyle pozbawiony samodyscypliny myślowej, że nie przyjąłem do wiadomości faktu, który bez szemrania zaakceptowali inteligentniejsi wyborcy – Kaczyński złem jest samym, a Tusk jutrzenką nadziei, dobrem ucieleśnionym.
Załóżmy więc, że to faktycznie prawda. Oznacza to automatycznie, że media typu TVN i Gazeta Wyborcza wykazały się nie tylko przenikliwością, ale wręcz patriotyzmem nicość Kaczyńskich demaskując.
Zarzucanie więc im braku stronniczości jest być może nawet stwierdzeniem faktu, ale ich pobudki były przecież szlachetne i to jest najważniejsze.
Nie możemy bowiem się oszukiwać, że ludzie jako masa działają zawsze racjonalnie i istnieje coś takiego jak wyższa konieczność, a za tę można na pewno uznać interes narodowy.
Ten według wyżej wymienionych mediów wymagał obalenia rządu Kaczyńskiego.
Stało się więc coś dobrego i niemała w tym zasługa patriotów pokroju Wołka, Lisa, Żakowskiego, Olejnik, Pochanke. Wypadałoby więc im podziękować, bo dzięki ich przenikliwości i oddaniu Polsce obudziliśmy się z koszmaru, gdzie nad ranem policja przychodzi do niewinnych kobiet domu, nagrywa się rozmowy ministrów z altruistycznymi biznesmenami, a agenci uwodzą szlachetne posłanki.
To naprawdę sporo i dobrze, że wreszcie o tym pomyślałem. Więc może z nowym rokiem na właściwe tory się przestawię, powoli zmienię swe złe myślenie.
Jednym słowem po prostu dojrzeję, by zapuszczając wąsa a la Komorowski złożyć samokrytykę głośno i odważnie intonując:
Tusku musisz! My neofici goręcej nawet niż Dodę Cię kochamy! Tut-turut.



Komentarze
Pokaż komentarze