6 obserwujących
67 notek
21k odsłon
194 odsłony

Gorączka sobotniej nocy po Dniu Niepodległości – Floryda i inne

Wykop Skomentuj


Kradnę tytuł znanego filmu z Johnem Travoltą i Olivią Newton-John „Saturday Night Fever”... Często stan podgorączkowy zmienia się w prawdziwą gorączkę i to wielowymiarową. Gorączka to nie to samo co upał... Formaliści mogą sobie sprawdzić definicje i synonimy w słownikach i na Wikipedii. 

W skali Fahrenheita „gorączka” zaczyna się przy temperaturze ciała 100 F, ale to dopiero 38 w skali Celsiusa. Różne problemy zaczynają się w temperaturach „three digits’" Fahrenheita. Problemy dla zdrowia człowieka i zdrowia przyrody.

Dzień Niepodległości w Ameryce był w tym roku pod wszelkimi względami wyjątkowy. Tak naprawdę, zaczął się w piątek wieczorem a kończy teraz, w niedzielę przed północą...

W tegoroczne święto zwaliło się na Amerykanów wszystko at the same time – druga fala koronowirusa, wzrost temperatury protestów społecznych w na całym terytorium kraju, bojowe nastroje „people of color”, fala upałów na znacznym terytorium Stanów Zjednoczonych, pożary, powodzie, tornada (Floryda i część innych stanów na Południu) oraz wspomnienia, że kiedyś było inaczej.

Oceniając „świętowanie” Dnia Niepodległości, najważniejszego święta państwowego w tym kraju dzisiaj, ten dzień ważnym już nie jest... Zaledwie kilka dni temu ogromne rzesze ”people of color” obchodziły dzień wyzwolenia spod jarzma niewolnictwa. Nie tylko Afro-Amerykanie, autentyczni potomkowie przybyszów z Czarnego Lądu, ale również osiadli stosunkowo niedawno kolorowi imigranci z wielu krajów Afryki, włączając w to azylantów politycznych z Sudanu, Somalii i innych. Załapało się też wielu Latynosów.

"Juneteenth is an annual observance on June 19 to remember when Union soldiers enforced the Emancipation Proclamation and freed all remaining slaves in Texas on June 19, 1865. This day is an opportunity for people to celebrate freedom and equal rights in the United States. "

Nie od dziś wiadomo że hasło “Freedom and equal rights” to niesłychanie wybuchowa I skuteczna pożywka dla wzniecania niepokojów społecznych od czasów Wielkiej Rewolucji Francuskiej. 

Początkowo jej hasło brzmiało – „Liberté, égalité, fraternité, ou la mort”. Po zwycięstwie rewolucji ostatnia fraza została zapomniana, bo brzmienie hasła stało się trochę nieładne.

Trudno się dziwić że kolorowi, w oczach wielu białych nadal uważani za mniej wartościowych, przestają lub już przestali, mieć jakikolwiek sentyment do święta, które symbolizuje „white supremacy”.

Nałożenie się na obchody Forth of July fali strachu związanego z koronawirusem i wcześniejsza erupcja niepokojów społecznych na tle rasowym jak również zła pogoda spowodowały, że biała i patriotyczna część ludności przeszła do defensywy a obchody się „nie udały”. Poprawność polityczna i "sense of guilt "  występujący u wielu Demokratów, wizerunek tegorocznego święta dopełniły.

Ostatnie trzy dni na Południowej Florydzie zaczynały się słoneczną pogodą... od rana cisza i temperatury powyżej 35C... Pogoda szybko zmieniała się po południu; nagle zrywały się silne wiatry, potem przychodziły gwałtowne burze z biciem piorunów i ulewnym deszczem.

Wszystko nadchodziło z południowego-zachodu, od strony Zatoki Meksykańskiej... Trzeba powiedzieć, że od końca maja zaczyna się rokrocznie na Florydzie hurricane season. Floryda jest dużym Stanem a w Południowej (geograficznie) Florydzie klimat jest specyficzny, tropikalny jak na Karaibach.

W piątek i sobotę wieczorem przeszło koło nas prawdziwe tornado, na szczęście nie z tych najsilniejszych, gdyż siła wiatru była do 60 mil/godz... Z okna living-roomu widzieliśmy zginające się do ziemi palmy i kompletnie zalany parking. Z drugiej, wschodniej strony na balkonie, a raczej dużej i głębokiej loggi  i żadnych nacieków ani podcieków nie mieliśmy. Przeciwsztormowe zasuwy skutecznie chronią nawet przed huraganem o podmuchach 180 mil/godz (tak zapewnia producent)... Woda w jeziorku podniosła się ponad poziom, rzecz jasna wszystka „żywizna” gdzieś zniknęła... Następnego ranka, jakby nic się nie działo... Znowu słońce,woda z parkingu zniknęła; zostało na trawie trochę gałęzi i palmowych liści.

W sztormową pogodę wszyscy wieczorem siedzą w domu... Wczoraj słyszeliśmy i widzieliśmy ponad dachami dość niemrawą kanonadę fajerwerków. Dzisiejsze lokalne news podały, że w okolicy było na ogół spokojnie.

Tylko w pobliskim Delray Beach, gdzie miała się po południu odbyć oficjalnie dozwolona impreza, doszło do niepokojów i rozróbek, ale policja jakoś to spacyfikowała...

Dziś rano pojechaliśmy, pierwszy raz od niepamiętnych czasów, do polskiego kościoła w niedalekim Pompano Beach. Jeździmy tam rzadko, z różnych powodów; najczęściej bywamy w bliższym nam St.Jude Church w naszej mieścinie.

Uroczystości kościelne, a potem rozmowy w przykościelnej kawiarni z mieszkającymi w okolicy Polakami, w tym o wyborach w Polsce, były ciekawe a dla mnie bardzo pouczające... Mam wielką ochotę napisać na ten temat osobny felieton.

Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka