22 obserwujących
214 notek
202k odsłony
  753   0

Lany Poniedziałek - dlaczego jeszcze nie biznes. Polecam "Dyngus Day"

Z Internetu
Z Internetu

 Lany Poniedziałek, Dyngus Day, whatever – dlaczego to jeszcze nie biznes ?

Chrześcijańskie święta kościelne, obchody, tradycje i zwyczaje bardzo się skomercjalizowały... Święta, świętami – ale żyć trzeba, coś do garnka włożyć trzeba... Wszystko kosztuje, więc wszyscy uznają że jeśli przy okazji jakichś świąt zarobić się da, żadnej zdrożności nie ma i Bóg się nie gniewa...

Tak było zawsze i dziwić się temu nie należy... Rosnące potrzeby wygodnego życia i zaspakajania zupełnie nie religijnych potrzeb, zmuszają do ruszania głową i rozwijania wyobraźni... Kasę da się zarobić zawsze i wszędzie...

Toż to Chrystus Pan wypędzał ze świątyni handlarzy i liczykrupów za bezczeszczenie przybytku wiary!... I co to dało?

"Zbliżała się pora Paschy żydowskiej i Jezus udał się do Jerozolimy. W świątyni napotkał siedzących za stołami bankierów oraz tych, którzy sprzedawali woły, baranki i gołębie. Wówczas sporządziwszy sobie bicz ze sznurków, powypędzał wszystkich ze świątyni, także baranki i woły, porozrzucał monety bankierów, a stoły powywracał. Do tych zaś, którzy sprzedawali gołębie, rzekł – Weźcie to stąd, a z domu mego Ojca nie róbcie targowiska!” (J 2, 13 - 15)

Ksiądz Mariusz Rosik, jeden z członków zespołu tłumaczy planowanego VI wydania Biblii Tysiąclecia, potwierdził w artykule „ Oczyszczenie Świątyni (Mk 11, 15-18), jako zapowiedź jej zburzenia",  że  świątynię Jerozolimską zburzono.

Zburzono, ale handel w przybytkach modlitwy pozostał; potem z udziałem chrześcijańskich wiernych, a Chrystus wypędza bogobojnych cwaniaków ze świątyń do dziś.

Czyn Jezusa ma znaczenie symboliczne i może zostać zestawiony ze znanym z historii tamtego czasu - zdjęciem przez gorliwców pałających patriotyzmem wizerunku orła ze ścian kompleksu świątynnego. Wizerunek ten symbolizował oczywiście władzę cesarza. Zniszczenie wizerunku nie obaliło władzy okupanta, ani powywracanie stołów bankierów nie spowodowało destrukcji świątyni, jednak symbolika obydwu gestów pozostaje znacząca.” – to też słowa księdza Rosiaka.

Co boskie zostawcie Bogu, co cesarskie – cesarzowi... Zaiste; ale łatwiej jest powiedzieć niż przekuć w czyn.

Kościół powszechny to zgromadzenie wiernych... Ale chrześcijaństwo, jak każde inne wyznanie, gromadzi takich którzy wierzą i takich którzy nie wierzą... Nie chodzi nawet o niedowiarków, ale o tych którzy fundamentów swojej wiary w ogóle nie znają...

Daleko szukać nie trzeba... Wiara w Zmartwychwstanie – a iluż polskich chrześcijan - katolików mówi wprost, że w martwychwstanie ciała nie wierzą... To widać również w salonowych artykułach i komentarzach.

A w „Wyznaniu Wiary” jest na początku – "Wierzę!" 

Na lekcjach religii uczono mnie Składu Apostolskiego, z jego ostatnim fragmentem -

„Wierzę w Ducha Świętego, święty Kościół powszechny, świętych obcowanie, grzechów odpuszczenie, ciała zmartwychwstanie, żywot wieczny. Amen.”

Potem przyszedł Sobór Watykański II a po nim katolickie Credo odmawiane na Mszy Świętej...

„Wierzę w jeden, święty, powszechny i apostolski Kościół. Wyznaję jeden Chrzest na odpuszczenie grzechów. Oczekuję wskrzeszenia umarłych. I życia wiecznego w przyszłym świecie. Amen.”

Tekstu nowego wyznania wiary nigdy się nie nauczyłem, bo nie chciałem... Odkąd zacząłem być świadomym ich znaczenia, zmiany posoborowe przestały mi się podobać... Do Franciszka włącznie.

Czego się czepiam?... Ano tego, że w „katolickiej” Polsce zachodzą rzeczy i sprawy dziwne.... Kraj i Naród mieniący się katolickim jakby zapomniał, że jest częścią Świata Chrześcijan... O obowiązkach chrześcijańskich zapomina a Chrystusa się wstydzi... Czy dlatego że był Żydem i wobec tego nie powinno się mu dowierzać?... Czytając niektóre salonowe artykuły i komentarze takie mam wrażenie.

Antychrześcijańskie nastawienie, a przy okazji antypolskie nastawienie wielu polskich polityków wcale Polakom nie przeszkadza, choć manifestują swoje rzekome przywiązanie, choćby do polskich i chrześcijańskich tradycji; o moralności i obyczajności tych polityków nie wspominając...

I wcale nie mam na myśli bandy tych, którzy chcieli wraz ze swym wodzem wrócić do Polski na białym koniu... Czytając i słuchając od lat wieści z Polski i jej sceny politycznej, dostrzegam rzeczy obrzydliwe.

Nie dziwię się, bo nie takie rzeczy i sprawy ze swojego długiego życia pamiętam; ale próbuje sobie wytłumaczyć - jak zaangażowani Polacy, wcale nie z lewicy, ale przedstawiający się jako obrońcy Polski i chrześcijańskiego prawa i sprawiedliwości (inaczej), mogą tolerować i wywyższać skompromitowane już do reszty gadziny, bez żadnej etyki i moralności?... Mam kilku swoich ulubieńców z których jeden, ten z kwadratową głową, bardzo się wyróżnia...


Wcale nie twierdzę że skomercjalizowanie chrześcijańskich świąt to dzieło niewierzących alias bezbożników... Im samym to by się nie udało – potrzebują wielu wierzących konsumentów i sponsorów - darczyńców.

Lubię to! Skomentuj42 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości