24 obserwujących
244 notki
228k odsłon
  359   2

Chwila przed odlotem w niebyt - gdy równowagi brak

Z Internetu
Z Internetu

Tytuł miał być – „Na chwilę przed zaśnięciem zanim nastąpi odlot w siną dal - kiedy ziemia kręci się, ale równowagi brak” .

Bla, bla, tytuł niekrótki i w ramce mógł się nie zmieścić, więc redaktor i autor nie byli-by bardzo zadowoleni... Tnę brzytwą Ockhama ... pa wsiem!

Aktualnie nie śpię....Przed zaśnięciem – myślę; śpiąc w pościeli – śnię, marzę i spotykam się z nieboszczykami... czasami z dorodnymi panienkami, albo dorodnymi samcami alfa i omega - politykami... Dyskutuję, konkluduję; ergo – wyciągam wnioski, często śmieszne... Zosia zawsze czuwa przy mnie

Wnioskuję szeroko, wysoko, głęboko i daleko... A potem się budzę, albo zostaje przebudzony przez Zosię... Wybudzony, rozbudzony, albo niedobudzony... Ziewam... idę się wysikać... potem pijemy poranną kawę... Potem – albo mi się chce, albo nie chce.

Słoneczko przypieka, ciepło jest znakomite – w dzień,  na Południowej Florydzie, najlepiej jest przebywać w klimatyzowanym pomieszczeniu i pić mojito. Wysilać się – nie warto!... Idę na skróty.

Równo rok temu, 12 lipca 2020, został opublikowany w S24 w blogu “Teoria dziobania”, pewien tekst blogera @dziobaty,... Poszatkowałem fragmenty, dopisałem komentarze...

Co się przez ten okrągły rok zmieniło?... Kursywą zdania sprzed roku, poniżej – uaktualnienia; rzecz jasna – podziobane.

„W częstych rozmowach z tutejszymi WiseGuys na tematy Polski „now” i „after", często słyszę różne opinie i porady, a wśród nich -  „powinniście robić co trzeba”... Bagatelka, a co Polsce „trzeba”... albo jak „trzeba”?...

Moi tutejsi „Wiseguys”, to (przeważnie) Żydzi... Doradzają, podpowiadają... Powtarzam, ale w Polsce nikt nie słucha... Kiedyś, dawniej temu, zacytowałem w jakimś blogu podpowiedź jednego starego Żyda z Nalewek, który nazywał się Warszauer... „Jak sze dogadamy – będzie git!”...

Przez ostatni rok, nic się nie zmieniło. Ostatnio, jeden salonowy bloger-komentator nawiązał do walki cywilizacji polskiej z żydowską... Litości!... Pewnie chodziło o polską cywilizację chrześcijańsko-katolicką?... Raczej – tak!?

„Kto chce sobie na takie pytanie odpowiedzieć na podstawie własnych, peerelowskich doświadczeń, zawsze ma kłopoty... Jeśli ma rodzinne wspomnienia idące w dalszą przeszłość kłopoty też ma, może nawet większe.”

Ano, właśnie!...Własne, peerelowskie doświadczenia i rodzinne wspomnienia... również, zebrana w tym czasie wiedza... PRL zaczął się jeszcze w trakcie II WŚ, o „przejściowym” okresie 1944 – 1948 nie wspominając...

Ktoś z tego zdaje sobie sprawę albo domyśla się, że można było mieć z tego powodu kłopoty?... No way!...Ktoś, kto nie przebrnął przez tamte czasy, pojęcia nie ma w cziom dieło, było... Poniżej ciąg dalszy.

"Pamięć PRL-u... Czy ważniejsze było stałe zatrudnienie i bezpłatna opieka lekarska zapewniona obywatelom, czy brak swobód obywatelskich i podsuwanie przed „wyborami” gotowego już kandydata-Prezydenta z 99% poparciem?... W PRL- wielu narzekało na braki w zaopatrzeniu, drożyznę, zamknięte granice; innym to nie przeszkadzało"...

To kluczowe sedno sprawy, dla następnych pokoleń było coraz trudniejsze dla zapamiętania; dla obecnego pokolenia niemożliwe jest do zrozumienia; jakoby - znaczyło nic!

Wyniszczeni wojną, skotłowani, upokorzeni i psychicznie poharatani ludzie chcieli trochę odetchnąć... O powojennej „polityce” prawie nic nie wiedzieli i mieli ją w dupie.

Oczywiście, że ludzie narzekali...zawsze narzekali, szczególnie w Polsce... Do 1948 przychodziły dostawy żywności i leków przez UNRAA, potem był tylko bratnia pomoc ZSRR...  Ale okazało się jednak, że najwięcej narzekań jest od czasu kiedy Polska się „wyzwoliła”, prasa jest też  „wolna” i że każdy może mówić (i pisać), co tylko chce!

Awans społeczny i napływ wiejskiego i małomiasteczkowego elementu do dużych miast, zachwiał dotychczasową równowagę w stosunkach społecznych... W nowych środowiskach na poziomie, powiedzmy „średnim”, od kiedy ludzie zaczęli się dorabiać i „bogacić”, nastała zgoda akceptacja myśli i idei dotąd obcych. Z reguły, "letni" katolicyzm Polaków tym tendencjom nie przeszkadzał”...

Awans społeczny – stopniowo przepełniane miasta i opuszczone wsie... Edukacja – najpierw przez dydaktyków jeszcze przedwojennych, w tym polskich Żydów... Po 1968 zaczęło być z edukacją coraz gorzej, na wszystkich jej poziomach... W Nowej Polsce, nowa edukacja poszybowała wysoko w dół... Uczelniani, pomoczarowscy "folks-docenci"  pogrążyli polską naukę.

I ten chrześcijański katolicyzm Polaków... Kiedyś żarliwy, choć naiwny; potem – nawrócony i moderne. Katolicyzm Polaków nie jest już chłodny, ale zimny jak lica nieboszczki – kiedyś pięknej i dorodnej... Nieboszczka leży na marach a oczy nieboszczki są szeroko zamknięte w słup.

Szybki rozwój technik komunikacji i nowych metod przekazu informacji i opinii, zmienił percepcję obywateli w stopniu kiedyś niewyobrażalnym... Przy zachwianiu etyki i obyczajowości chrześcijańskiej, to wszystko doprowadziło do stanu w którym się teraz znajdujemy... Mamy wolność i demokrację, ale przez niemal każdego zupełnie inaczej rozumianą i interpretowaną.

Lubię to! Skomentuj8 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo