24 obserwujących
253 notki
237k odsłon
  260   1

O amerykańskim i polskim i kurniku - dziobać trzeba zawsze

Z Internetu
Z Internetu

Swoje  salonowe artykuły produkuję w ramach blogu  "Teoria dziobania"; mniemniej - jako hodowca kur i miłośnik kury w rosolniku z marchewką, nigdy nie twierdziłem, że jestem jej expertem-badaczem i poszukiwaczem dróg zmierzających w kierunku rozszerzenia (albo, jak twierdzą niektórzy - zawężenia) metodologii rozumienia racjonalności jej zasad bez wchodzenia do kurnika, który jest właściwie maglem, w  którym baby-kury, gdaczą na tematy polityczno-obyczajowo-społeczne, bez opamiętania i dania głosu innym kurom.

Contrary, zawsze prawię, że powody do gdakania każda kura ma i że kurzego dzioba nie powinno się jej zaklejać plastrem na muchy pod żadnym pozorem, i że daleko ważniejsze jest nie to, jak i o czym kura gdacze, bynajmniej!... Gdacze i się wygdacze...Daleko bardziej ważne jest to, że kura dziobie; a najważniejsze - jak kura dziobie i co wydziobie...

Teoria dziobania, jak każda, jest tylko teorią... tak samo jak każda teoria spiskowa jest teorią... dopóki się ich nie udowodni...Teorię dziobania stworzył stary Sun-Tze, ważne że Chińczyk; dawno temu... On-że udowodnił jej prawidłowości, ergo; teorię dziobania zalegalizował.

Podkreślam słowo "stary", bo wszystkie cywilizacje opierały swoją cywilizacyjną mądrość na zasobach ludzi starych i wiekowych, zahartowanych przez los i dzieje... Młode cywilizacje z tego się śmieją i powiadają, że stare drzewa próchnieją od środka... Racji nie mają, bo im drzewo starsze, tym korzeń twardszy... Najważniejsze są korzenie, bo drzewa jak je sie widzi, umierają stojąc... Najczęściej jednak umierają leżąc, co udowodnił pandemiczny COVID19.

Co do teorii spiskowych, tworzą je Amerykanie i tacy inni; tych teorii udowodnić się nie da... Niektórzy zwalają to na CIA; ale, tak naprawdę, nikt nie wie kto za kim stoi... albo, kto siedzi... Najgorsze, że nikt nie wie gdzie siedzi... Towarzysz Waryński siedział w Szliselburgu, a Al-Capone w Alcatraz.

Niedawno dowiedziałem się że mój praszczur z Chicago, dwa pokolenia wstecz, siedział w Sing-Sing; po wyroku za napad z bronią w ręku w akcji gangu Joe Sołtysa...  Joe współpracował z Alem (czasami); przeważnie jednak, robił swoje... Stare dzieje, ale się cieszę że związki z mobsters mam.

Sznurków historii teorii spiskowych pociągał nie będę... wracam do wymiaru codziennej praktyki dziobania w ramach uogólnionej teorii dziobania wszechczasów.

Od dwóch tygodni jesteśmy w Europie... znaczy się - w Polsce... Pomiędzy Ameryką a Europą powstał rozkrok absolutny i zupełny... Rozkrok zupełny następuje wtedy, kiedy obie nogi korpusu znajdują się w tym samym miejscu, t.j. albo po jednej, albo po drugiej stronie Atlantyku... 

W tej przedziwnej konstrukcji corpo, zwieńczenie architektoniczne (nazwijmy to - pogłowie konstrukcji, albo jej mózgowie) pozostają w tej samej wirtualnej, quasi-uporządkowanej kosmicznej chmurze, rozrywane wiatrami wiejącymi z czarnej dziury The Universe... Z mózgowia wydobywa sie globalne promieniowanie kosmiczne, tak konjeczne dla rozwoju roślin... O zwierzętach i ludziach lepiej nie wspominać.

Nasz przyjazd do Polski jest dużym sukcesem (so far); gdyż, przeważnie, rezydujemy... W naszym locum na Bemowo-Lotnisko w Warszawie rezyduje nasza Kornelia z pieskiem... Ja i Zosia, rezydujemy - to tu, to tam...

Holel Mamaison la Regina na Starym Mieście, rezydencja w Tymoteo-Point koło Mińska Mazowieckiego; teraz - rezydencja Sopot, ul Bitwy pod Płowcami; do plaży tuż-tuż...  na plaży piasek i tłumy ludzi... Potem, jedziemy rezydować w Jastarni.

Mamy szczęście - poza dniem przylotu który powitał nas w Warszawie burzą i deszczem, pogoda jest... Trochę nas zatyka, bo brak klimatyzacji w wielu domostwach w których bywamy, skraca oddech i zrasza czoła... 

Ale wieczorami, w Warszawie i tutaj, wieczorami bywa nieźle; oddychać i rozmawiać się da... Rozglądamy się i słuchamy... nawet czasami myślimy... Co-by było, gdyby?... Gdyby nie było tyle kur i kurników; gdyby miały innych właścicieli, albo były inaczej zarządzane? 

Zaglądamy do różnych kurników... Każdy kurnik, to właściciel i mieszkańcy, czyli załoga kurnika... Każdy kurnik jest hierarchiczny - są grzędy ( ile grząd - to zależy), na dole jest klepisko... Większość kur łazi po klepisku... dziobie... czasem ziarno, najczęściej - co się da... Na klepisko wkracza disco... Kury tańczą i swawolą.

Na grzędach - kury wyższego sortu... im wyższa grzęda, tym sort wyższy i kur mniej... Te kury też dziobią przeważnie siebie w główkę, a ziarno znajdują w oczkach kur innego gatunku...Taka to kurna mać!

Na najwyższej grzędzie zwykł siadywać kur męski... not any more; dokładniej - coraz rzadziej... Bez kura, kokoszki radzą sobie lepiej i jaj znosić nie muszą... Substitute eggs w fastfoodach pierwsze zaakceptowały kokosze... Kurze mięsko też da się wyprodukować, najlepsze jest z sojowych kiełków i papieru toaletowego... Fakt! 

Są kurniki małe... większe i całkiem duże... Gminne, miejskie, powiatowe i wojewódzkie - w każdym kraju nazewnictwo jest inne...Co kraj - to obyczaj... Obyczajność wprowadza różnice, rasowość kur działa też... Wszystkie kury są sobie równe, a na każdym kurniku stoi napis - "Ten kurnik jest zbudowany z demokracjii"... Demokracje - liczba mnoga.

Kurnik amerykański, kurnik polski... podobieństwa, różnice... Nad tym pracuję i to studiuje, ale są to studia trudne i niewdzięczne...Podobieństwa rosną, różnice maleją... tak to się wydaje.

Ale, kurnik to kurnik... kurnik mały od dużego różni się tym, że jest mały... W dużym kurniku jest dużo grzęd i o wiele większe klepisko. Właściciele kurników są różni, ale tacy sami - chcą, żeby w kurniku był porządek.

Od najwyższej grzędy w dół, a na klepisku najwięcej - trzeba dziobać; co się da i jak się da...Właściciel pilnuje kolejności dziobania, audio-megafony w kurniku donośnie opisują cele a wizualne kierunkowskazy je lokalizują.

Zgodnie z zasadami demokracji wydawać  by się mogło - że kurnik, kurnikowi dorówna... Szczególnie, gdy kury podnoszą wrzask...Przydaje się też pianie nielicznych kogutów.

W polskim kurniku pokutuje przekaz... "pierwsi będą ostatnimi, a ostatni pierwszymi" oraz hasło "róbta - co chceta"

W amerykańskim kurniku, wbrew pozorom, bałagan jest kontrolowany, bo zarządzanie bałaganem jest procesem stricte kontrolowanym... Process control należy tłumaczyć - sterowanie procesem bałaganu... Bałagan jest zaprogramowany i istnieje wszędzie... Im większy bałagan, tym sterowanie jest intensywniejsze.

Każdy sobie sterem, żeglarzem, okrętem?... Not at all! Wcale nie... nawigacja jest w pełni zautomatyzowana i okręt (kurnik, znaczy się) zostaje zawsze osadzony tam, gdzie trzeba. Albo wpadnie na skały, albo osiądzie na mieliźnie... Czasami zatrzyma się w przystani; marina, znaczy się.

Warto zauważyć, który kurnik jest większy i zasobniejszy... Amerykański i polski...I gdzie można więcej wydziobać.

Teoria, teorią - liczy się tylko praktyka dziobania... Wszędzie!

O innych kurnikach nie rozprawiam.

That's all folks (for now)!

Lubię to! Skomentuj7 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka