25 obserwujących
290 notek
261k odsłon
  362   2

Rosja i Ukraina - dwie bratanki... Ale co o tym myśli Towarzysz Stalin?

Z Internetu
Z Internetu
Relacje Rosji z Ukrainą mają długą historię. Rosyjskie władze i większa część społeczeństwa chcą Ukrainę trzymać pod kontrolą w bolszewicki sposób - bezwzględną siłą ta, jak robił to Stalin i jego następcy... Rosja nadal kocha Stalina. Ogólna niewiedza o historii Rosji i Ukrainy oraz wiara w moc sprawczą sił demokratycznych, dają zróżnicowanie postaw społeczeństw krajów NATO i USA. Zamazywanie prawdziwych celów polityki USA i NATO wobez Rosji powoduje strach i obawy przed inwazją Rosji na Ukrainę i Europę... Zagmatwaną sytuację wykorzystują media, wzmagając poczucie niepewności i strachu.

Już dwukrotnie umieściłem na Salonie opowiadania o trapiących mnie periodycznie snach i marach, w których pojawiają się różni nieboszczycy i nieboszczki...

Listę odwiedzających moje sny postaci kiedyś zamieściłem i powtarzał się nie będę... Tym, którzy jej nie znają (zapewniam, że należy do nich większość salonowych blogerów), kilka z moich ulubionych powtórzę – Marek Aureliusz, Wernyhora i Towarzysz Stalin... Z dziewczyn – Messalina, Emilia Plater i Apolonia Chałupiec.

Szkoda, że Salonowa młodzież o osobie Towarzysza Stalina mało, albo nic nie wie... Wygrał IIWŚ, ograł Zachód z kretesem, zmienił świat... Bolszewizmowi upaść nie pozwolił, wócił jako neo-bolszewizm do USA... Stalin był bożyszczem dzieci, młodzieży i dorosłych na całym świecie...Jego kult przetrwał; gdzieniegdzie nawet się wzmocnił.

O moich sennych związkach z Towarzyszem Stalinem dobrze wie Zosia. Osądziła, że to chyba dobrze że  Towarzysz Stalin o mnie pamięta... Wytłumaczyłem Zosi że to dlatego, że dawno temu razem z innymi pionierami śpiewaliśmy rzewnie przy wieczornym obozowym apelu - „...Niech żyje nam Towarzysz Stalin, co usta słodsze ma od malin”...

Tak naprawdę, do Stalina zbliżył mnie wiersz "Słowo o Stalinie" napisany w trakcie trzydniowego upojenia alkoholowego, przez Władysława Broniewskiego -

"Po­trzeb­ny jest Ma­szy­ni­sta, któ­rym jest On: to­wa­rzysz, wódz, ko­mu­ni­sta - Sta­lin - sło­wo jak dzwon!"

Na samą myśl o Stalinie, przechodzą mi przez plecy ciarki i szumi w głowie.

Towarzysz Stalin zdarza mi się zawsze przed ważnymi wydarzeniami, krajowymi i międzynarodowymi... Albo w ich trakcie; w tym roku przelotnie odwiedził mnie już dwa razy.

Moje sny z Towarzyszem Stalinem są zawsze bardzo uszczegółowione; każdy detal jest ważny, ale taka opowieść niemiłosiernie opowieść by rozwlekła, więc niecierpliwy czytacz na morał opowiadania załapać się nie byłby w stanie.


Ostatniej nocy zaczęło się jak zwykle - śnię, że spaceruję Nowym Światem w Warszawie; jest poranek, świeci słońce i chce mi się kawy... Nagle do chodnika podjeżdża czarna Wołga, wyskakuje dwóch drabów i siłą wciąga mnie do Wołgi... w Wołdze zarzucają mi na głowę jakiś worek, w worku na głowie w Wołdze trudno się połapać gdzie Wołga zmierza.

Wreszcie Wołga staję; draby gdzieś mnie wloką, wreszcie zdejmują worek... Widzę rozległe wnętrze z kandelabrami i kolumnami... poznaję Salę Kongresową w Pałacu Kultury i Nauki, imienia Józefa Stalina... Przy drzwiach Sali stoi drewniany stołek na którym draby mnie sadzają. Draby stają po obu stronach stołka...

Na scenie Sali Kongresowej stoi ogromny stół... Na widowni publiczność; sala zapełniona, ale publiczność jest jakoś tak - zamazana.

Wiem, że a chwilę pojawi się Towarzysz Stalin... Towarzysz Stalin wreszcie się pojawił, za nim weszła Świta...wszedł w prostym, żołnierskim mundurze; buty z cholewką, postura prosta, wzrok jasny... Towarzysz Stalin w prawym ręku trzyma fajeczkę, lewą założył za kraj żołnierskiej bluzy... Towarzysz Stalin zbliża się do ogromnego stołu, ale za nim nie siada...

Przechadza się wokół stołu ... pyk, pyk... Towarzysz Stalin puszcza wonny dymek...Machorka nastojaszczaja... W końcu daje znak głową... Ci, dwaj obok mnie, podrywają się, łapią mnie pod ręce, i prowadzą  wprost do Towarzysza Stalina...

Pyk, pyk, pyk... Stoję przed Towarzyszem Stalinem prosto, ruki pa szwam... Towarzysz Stalin patrzy na mnie surowo -

„Znowu zawiedliśmy się na was, Towarzyszu Dziobaty; jesteście niepoprawni... Od dłuższego czasu rozrabiacie, już drugi rok medialnie się udzielacie, na jakiś Salon wdepnęliście, z nieodpowiednimi ludźmi się zadajecie, głupoty piszecie... Najpierw że to, potem że tamto... Zawsze coś podejrzenie kręcicie... To niedobrze Towarzyszu Dziobaty”

Pyk, pyk, pyk... Towarzysz Stalin przechadza się.

Naradziliśmy się tutaj z innymi Towarzyszami i postanowiliśmy, że Was rozstrzelamy... Co Wy na to, Towarzyszu Dziobaty?”

Jak zwykle zrobiło mi się słabo; ale, jak zwykle, przytomnie odpowiadam:

„Słuszna decyzja Towarzyszu Stalin, słuszna i na czasie... Ale pozwólcie zauważyć, że ten koronawirus w Polsce tak mnie skołował, że sam nie wiedziałem co czynię, a tutaj wygadują takie rzeczy, że można dostać tężca."

Nabrałem wiatru w żagle i wyszeptałem mocno -

"Pozwólcie Towarzyszu Stalin zapytać - w Rosiji koronawirusa n'iet ? ..

Towarzysz Stalin spojrzał na mnie jakoś tak dziwnie i chrząknął... Zaczął chodzić prosto, ale po kilku krokach skręcił; najpierw w lewo, potem znowu w lewo... Towarzysz Stalin w prawo nie skręca nigdy!... Pyk, pyk...

Pyk, pyk... Wreszcie Towarzysz Stalin przemówił -

"Chcecie się wykręcić Dziobaty i podbieracie mnie" ... Pyk, pyk, pyk...

„Naradziliśmy się tutaj z innymi Towarzyszami i postanowiliśmy, że na razie Was nie rozstrzelamy"... Pyk, Pyk...

"Ale ja coś wam, Dziobaty, powiem i o tym musicie napisać na tym waszym Salonie, bo bekniecie."

Lubię to! Skomentuj9 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka