10 obserwujących
167 notek
121k odsłon
401 odsłon

Komitet Trzystu

Wykop Skomentuj10

Idąc śladem czołowych nazwisk Grupy Bilderberg, Chatham Hause, CFR, Komisji Trójstronnej, dochodzimy do Komitetu Trzystu, organizacji nadrzędnej nad nimi, swoistego sztabu dowodzenia.

W 1992 roku wydana została książka Johna Colemana, agenta brytyjskiego wywiadu MI6, pt.: “Hierarchia konspiratorów: Komitet 300“, która stała się bestsellerem. Miała już 10 wydań.

Przez 10 lat miał on nieograniczony dostęp do tajnych dokumentów w British Museum, co pozwoliło mu zdobyć informacje, których nikt z nas nie zobaczy.

Miał również wiele zewnętrznych kontaktów, które ułatwiły mu prowadzenie prywatnego śledztwa przez 20 lat.

Jako pierwszy odkrył, istnienie tajnego Klubu Rzymskiego – jednej z najbardziej elitarnych organizacji futurologistycznych na świecie, zanim jego istnienie oficjalnie wyszło na światło dzienne. Napisał o tym książkę.

Inną tajną organizacją po raz pierwszy obnażoną przez dr. Colemana był Instytut Tavistock, wówczas nikomu nieznany w Stanach Zjednoczonych, dopóki nie został omówiony w monografii Colemana.

Komitet 300, wg Colemana, rządzi Europą i Ameryką od 1897 roku. Ale jego korzenie sięgają głębiej.

Komitet 300, zwany „Olimpians”, to twór, przekształcony przez angielską szlachtę z pierwszego imperialnego monopolu światowych elit o nazwie Brytyjska Kompania Wschodnioindyjska.

Historia Brytyjskiej Kompanii Wschodnioindyjskiej to dzieje pierwszej korporacji, która stworzyła podstawy nowoczesnego świata i zaczęła się w Nowy Rok 1600, kiedy królowa Elżbieta nadała prywatnej spółce kupieckiej przywilej monopolu na handel zamorski na wschód od Przylądka Dobrej Nadziei.

Firma, znana potem na całym świecie jako Brytyjska Kompania Wschodnioindyjska, była jedną z pierwszych spółek akcyjnych, której papierami można było handlować na wolnym rynku. To dla potrzeb spekulacji giełdowych, niezbędnych do pozyskiwania kapitału na wyprawy po egzotyczne przyprawy, herbatę, jedwab i porcelanę, wymyślono kontrakty terminowe, zakup opcji i krótką sprzedaż, a więc instrumenty będące podstawą współczesnego obrotu na parkietach całego świata. To dla bezpieczeństwa inwestorów Kompanii Wschodnioindyjskiej wymyślono formułę spółki z ograniczoną odpowiedzialnością. Wcześniej nie stosowano bowiem rozróżnienia między majątkiem prywatnym a tym znajdującym się w obrocie handlowym.

Po 100 latach kontrolowali już większość indyjskiego subkontynentu, generującego w połowie XVIII w. jedną czwartą światowego PKB.

Stosowali przy tym cały wachlarz korporacyjnych zagrywek – od normalnego handlu i inwestycji bezpośrednich, przyczyniających się do wzrostu liczby miejsc pracy, przez rozmaite formy czarnego i białego PR, aż po ordynarne przekupstwo i polityczne machinacje. Można mówić o wrogim przejęciu Indii przez spółkę akcyjną z Londynu.

Brytyjska Kompania Wschodnioindyjska stała się gigantyczną agencją podatkową. Handel został zastąpiony przez politykę, a składy towarów zamieniły się w arsenały dla 200-tysięcznej prywatnej armii, która dwukrotnie przewyższała liczebnością brytyjskie siły zbrojne.

Podobnie jak w Indiach, kompania stosowała korupcję także na Wyspach, wymuszając wygodną dla swoich interesów politykę Korony. Lobby wschodnioindyjskie w parlamencie zgodziło się uznać przywilej ściągania podatków w Indiach za prywatną własność firmy, a nie Korony brytyjskiej, co kosztowało kompanię 400 tys. funtów, które zasiliły skarbiec królewski. Edmund Burke, wybitny brytyjski mąż stanu i klasyk konserwatyzmu, właśnie wtedy zdefiniował aktualną do dziś przestrogę, że korporacje korumpują ustawodawców.

W pewnym okresie co trzeci członek Izby Gmin miał pokaźne pakiety akcji Kompanii, co czyniło go osobiście zainteresowanym w stanowieniu prawa korzystnego dla firmy, bo w końcu dostawał dywidendę. Kupowano też przychylność klasy politycznej w stylu przypominającym strategię zatrudniania byłych polityków na ważne stanowiska biznesowe.

Rabunkowa polityka doprowadziła w Bengalu do klęski głodu, który pochłonął kilka milionów ofiar. Jej efektem był dramatyczny spadek przychodów z tytułu podatków, co z kolei doprowadziło do pęknięcia bańki spekulacyjnej w Europie, pompowanej przez emisję nowych akcji Kompanii, obiecującej krociowe zyski z Indii.

Efektem był upadek 30 dużych europejskich banków, inwestujących w handel z Indiami.

Monarchia co prawda wsparła korporację, ale zażądała w zamian wpływu na zarządzanie. Nadzór państwa doprowadził do nacjonalizacji, a w końcu i likwidacji firmy w 1859 roku. Los Kompanii przesądził bunt sipajów w Indiach, krwawo stłumiony przez Kompanię.

Firma miała duży wpływ na rozwój globalnych rynków finansowych oraz imperium brytyjskiego. Chodzi nie tylko o eksploatację bogactw Azji, ale także stworzenie podstaw nowoczesnej administracji o globalnym zasięgu. Zasady wypracowane przez niewielkie, ale sprawne kadry urzędników Kompanii, są ciągle kanonem służby cywilnej w krajach dawnego imperium.

Wykop Skomentuj10
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale