1 obserwujący
30 notek
19k odsłon
311 odsłon

Incydent: Wojna japońsko-chińska 1937-1945

Wykop Skomentuj

image

Jestem świeżo po tekstu Pana Tymoteusza Pawłowskiego w WiTH-6-2019. Tekst warty polecenia, ponieważ o ile walki o pozbawioną większego znaczenia wysepkę Guadalcanal doczekały się setek książek, artykułów czy filmów. Wojna chińsko-japońska jest prawie zupełnie nieznana 

Co mnie uderzyło.

Mówi się, że Chiny były w tym okresie państwem upadłym. Zgoda, wojna domowa, samowładza warlordów, korupcja i nie pojęta indolencja militarna. Ale Japonia też nie było Państwem w naszym rozumieniu tego słowa. Dla przykładu. Nie bardzo wiadomo kto tym Państwem tak naprawdę rządził. Formalnie najwyższym władcą był cesarz, ale w rzeczywistości rządził cywilny rząd. Problem w tym, że cywilny rząd przeżył serię wojskowych zamachów stanu w efekcie, których władzę w końcu przejęło wojsko. Japonia to armia, która ma Państwo czyli tak jak w bananowej republice. Władza wojskowa tym różni się od władzy cywilów, że o ile cywile uważają wojnę za zło konieczne to wojskowi właśnie w wojnie upatrują szanse na realizację swoich aspiracji. (Trochę tak jak kibice piłkarscy, którzy od czasu do czasu organizują gdzieś w lesie ustawkę)

Niestety w Armii Cesarskiej z dyscypliną nie jest najlepiej. Incydent Mukdeński czasem przyrównuje się do Prowokacji w Gliwicach. Zupełnie niesłusznie Prowokację Gliwicką przeprowadzono na osobisty rozkaz Hitlera. Tym czasem Incydent Mukdeński był dziełem paru oficerów, którzy poczuli samurajskiego ducha. Nic nie wiadomo, aby ktoś w Tokio zaaprobował tą operację. Aby uzmysłowić sobie absurd tej sytuacji, trzeba sobie wyobrazić polskich oficerów, którzy podkładają bombę pod polski pociąg, a potem dokonują inwazji na Białoruś. Jeszcze raz powtarzam. Bombę pod mukdeńskie tory podłażono bez wiedzy Tokio.

Swego czasu naukowcy przeprowadzili ciekawy eksperyment na ciernikach. Cierniki to takie małe rybki, których samce budują gniazda. Otóż włożyli dwa samce cierników do dwóch akwariów. Każdy samiec zbudował gniazdo. Następnie wzięli jednego ciernika A i wpuścili do akwarium ciernika B czyli tego drugiego. Ciernik gość był bardzo przestraszony zaś gospodarz bez najciemniejszego trudu wygonił intruza. Następnie naukowcy odwrócili eksperyment. Wrzucili ciernika B do akwarium cierka A. Efekt był identyczny teraz to gospodarz, ciernik A, wygonił intruza czyli ciernika B. Jeżeli interesują was cierniki to zapraszam do obejrzenia tego filmiku: 


bardzo ciekawy.

Do czego zmierzam. Otóż u ludzi występuje bardzo podobnym mechanizm psychologiczny. Obrońca jest zawsze o wiele bardziej zdeterminowany niż agresor. Jeżeli ktoś zaatakuje twój kraj to w razie klęski nie masz dokąd uciekać. Tymczasem jeżeli agresorowi podwinie się noga to zawsze może wrócić do ojczyzny, wylizać rany i żyć po staremu. Z tego powodu bardzo ważne jest aby nawet jeżeli to ty zaczynasz wojnę to musisz przekonać swój naród i cały świat, że jest dokładnie na odwrót. Że to nie ty zacząłeś wojnę tylko ten drugi.

Weźmy dla przykładu głupiego malarza. Inwazja na Czechy zaczęła się od wieści jak to źli Czesi gnębią Niemców Sudeckich. Oczywiście Hitler nie mógł pozostać bezczynny. Prowokacja w Gliwicach była szyta tak grubymi nićmi, że chyba nawet Niemcy w to nie uwierzyli, z kolei wypowiedzenie wojny przez Anglię i Francję Goebbels przedstawił jako agresję na miłujący pokój naród niemiecki.

Stalin też rozumował podobnie. Pamiętamy, że wojna z Finlandią sprowokowali Finowie, którzy ostrzelali z armat terytorium miłującego pokój ZSRR. Można by tu jeszcze dorzucić iracką broń masowego rażenia, Depeszę emską itp. Wniosek jest jeden. Jeżeli zaczynasz wojnę to powinieneś tak pokierować sprawami aby wyglądało to tak, że winę za wybuch wojny ponosi ten drugi.

Teraz wracamy do Incydenty Chińskiego. Incydent Mukdeński już omówiliśmy. Teraz czas na incydent na moście Marco. Polo. Tekst z Wikipedii jest trochę mylący. Według Tymoteusza Pawłowskiego jednemu z japońskich oddziałów zgubił się żołnierz. Wówczas Japończycy zrobili to co często robili w podobnych przypadkach. Wysłali oddział żandarmerii do pekińskiej dzielnicy rozrywki aby go odnaleźć. Problem w tym, że Chińczycy tym razem przywitali japońskich żandarmów ogniem karabinów.

Incydent Szanghajski też wyglądał inaczej niż dotychczas pisano. Nie było żadnego japońskiego ataku na lotnisko. Wszystko zaczęło od tego, że jeden z japońskich oficerów i jego szofer został zatrzymany przez Chińczyków i zastrzelony kilkaset metrów od lotniska.

Oczywiście wiemy co się stało dalej. Japończycy wygrali i powiększyli stan swoje posiadania. Ale to nie znaczy, że to oni sprowokowali te dwa incydenty. Po prostu zgodnie z regułami strategii Japończykom udało się przenieść wojnę na teren przeciwnika. Gdyby Japończycy przyjęli postawę defensywną to pewnie zostali by nakryci czapkami przez Chińczyków. Trzeba pamiętać, że w Szanghaju na początku "incydentu" to Chińczycy mieli miażdżącą przewagę liczebną nad Japończykami.

Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura