Rozgadaliśmy się. Nawet będąc w sklepie na zakupach, widzimy i słyszymy osoby, które pytają przez komórkę, jaka będzie najlepsza herbata dla cioci, która jutro przyjedzie w odwiedziny. Rozmawiamy coraz dłużej przez komórki, a sieciom tylko w to graj. Wymyślają coraz korzystniejsze oferty (zarabiając przy tym sporo), by tylko przyciągnąć klientów. Świetny interes widzą w tym także producenci Marsa czy Snickersa, którzy tworzą własne sieci komórkowe. Może niedługo i fast foody założą własną sieć? A my, jak te mrówki za królową, pójdziemy do punktów sprzedaży i kupimy telefony, przebierając jak w ulęgałkach.
Kto w dzisiejszych czasach nie ma komórki? Każdy ma, bo nie mieć jej to po prostu obciach. Starsza kobieta na ulicy, młodzież – wszyscy z telefonem w ręku. Już w podstawówce dzieciaki wysyłają sobie na lekcjach SMS-y, że “pani wychowawczyni się kredą ubrudziła na bluzce”. Ba, maluchy przychodzą do przedszkola z komórą w kieszeni i szpanują.
Świat tak poszedł do przodu, że trudno jest sobie wyobrazić życie bez mobilnego telefonu. A sieci komórkowe zacierają ręce ze szczęścia. W końcu to superbiznes dla nich. Mimo tych wszystkich profitów posiadania komórki są i negatywne aspekty. Rozmowa przez telefon bardzo często zastępuje nam spotkanie z daną osobą, a skróty i brak kontroli nad ortografią w SMS-ach sprawiają, że duży odsetek młodych nie potrafi pisać - co widać po tegorocznej maturze z polskiego. Nie sądzę także, by niezbędne było edukować przedszkolaków w zakresie obsługi przenośnego telefonu.. Biorę, oczywiście, pod uwagę fakt, że telefon komórkowy jest potrzebny w dzisiejszych czasach i czapki z głów dla ich wynalazców. Ale nie sądzę, że trzeba, przedszkolaków, uczyć obsługi telefonu mobilnego.



Komentarze
Pokaż komentarze (9)