No i stało się.
Kilka tygodni temu wykonano wyrok śmierci na trzech Indonezyjczykach, radykałach islamskich. Byli odpowiedzialni za zamachy w październiku 2002 roku na wyspie Bali.
Przypuszczam, że gdybym nie był studentem dziennikarstwa, nie pisałbym teraz o tym.

W 2002r. miałem 14 lat i pamiętam tylko migawki z tego okresu. Będąc jednak na studiach, w celu zaliczenia egzaminu z Gatunków dziennikarskich musiałem przeczytać kilka reportaży. Jednym z nich była "Córeńka" Wojciecha Tochmana. Opowiada o koleżance redakcyjnej Tochmana, Beacie Pawlak, która notabene zginęła w zamachu na Bali.
Reportaż Tochmana bardzo mnie wciągnął. Nic więc dziwnego, że teraz, kiedy czytam w internecie informację o straconych terrorystach, organizatorów tej tragedii, otwieram witrynę i nachodzą mnie różne myśli. Nad życiem ludzkim. Nad tym, co kierowało, m.in., tych trzech zamachowców do takiego czynu. Jeden fakt mną wstrząsnął. Skruchą terrorystów podczas rozprawy sądowej było tylko to, że wśród 202 ofiar, było tak dużo muzułmanów. A poprzez swój wyczyn chcieli odstraszyć turystów od przyjazdu do Indonezji.
W tym momencie jestem rozdarty wewnętrznie. Bo z jednej strony zamachowcy ubolewali nad swoimi "rodakami", a zdrugiej nie zdawali sobie sprawy z tego, że zabili dziesiątki innych, niewinnych ludzi. I teraz jestem za karą śmierci. Jednak za chwilę przychodzi myśl, że tak nie można postepować z kimś, kto wyrządził nam krzywdę. Wiem - ból, chęć satysfakcji z tego, że będzie miał jak mój bliski. Ale czy tego chcemy?
Kiedyś mówiłem sobie, że taka śmierć dla tych ludzi jest "zbawieniem". Bo jeśli nie udało im się zginąć w zamachu zorganizowanym przez siebie samych (NIEKTÓRZY muzułmanie wierzą, że taka śmierć otwiera im drogę do Allaha) to jest jeszcze kara śmierci. Zatem można powiedzieć, że to dla nich nagroda. Ale czy zasłużona?
Nie należy potępiać człowieka, tylko czyny, jakie popełnił.

Mam jednak świadomość, że za jakiś czas, kiedy znowu dojdzie do jakiegoś zamachu, bo powiedzmy szczerze - to nas nie ominie - moje myśli na pewno ulegną zmianie. Górę wezmą emocje, empatia z ludźmi, którzy w tym czsie będą przeżywać wielkie tragedie i cała ta moja filozofia na nic się zda.
Kończę, bo głupoty zaraz zacznę wypisywać. I tak stanowczo za dużo ich napisałem.
Człowiek, piłka nożna, kabaret i, w mniejszym stopniu, polityka - to moje życie.
Online:
All:
Zamieszczone na tej stronie wszystkie notki należą do autora tego bloga i mogą być kopiowane do użytku publicznego tylko za jego zgodą.
Myśli Studenta
Utwórz swoją wizytówkę
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Polityka