Sobota, godz. 18.15, Belfast. Mecz: Irlandia Płn. vs. Polska. ¾ Polaków żyje piłką nożną. Wynik: każdemu znany. Żenada? Jak najbardziej. Wina Boruca przy ostatniej bramce dla gospodarzy? No właśnie. O ile przy dwóch poprzednich nasz bramkarz może mieć, i na pewno ma do siebie żal o współwinę utraty, jak to Leo powiedział – głupich bramek. Na tym jednak ten sport polega. Na błędach. Choć nasi popełnili ich w tym meczu za dużo.
Czegoś jednak nie rozumiem. Po pierwsze, tendencyjne pytania dziennikarzy po końcowym gwizdku, typu „Dlaczego przegraliśmy ten mecz?”, „Co zrobiliśmy nie tak?”
Ale nie o tym chciałem. Dziś jest poniedziałek. Dwa dni po meczu. W TVP INFO parę minut po godzinie 15.00 gościem w studio jest król kibiców – Andrzej „Bobo” Bobowski. Autoreklama własnej książki? I rozmowa. O Arturze Borucu, rzecz jasna. I gul mi skacze. Dlaczego nikt nie robił programów o tym, że Boruc w eliminacjach do EURO 2008, czy w finałach mistrzostw, ratował nam tyłki i ustrzegł nas przed kompromitacją? Dlaczego żadna telewizja nie robiła z tego tematu dnia?
Wiem dlaczego – bo podążamy za sensacją, głupotą, ironią. I nie chodzi tylko o osobę Artura Boruca. Popełnił kiks, prawda. Ale czy większego kiksu nie popełnili nasi obrońcy parę sekund przed utratą tej „głupiej” bramki? Dwóch napastników Irlandii, czterech obrońców Polski i… piłkę wycofujemy do bramkarza. Brawo defensywo biało-czerwonej reprezentacji.
Ale wracając do tematu. Widzę, że nie można być w Polsce bohaterem i robić przysługi dla narodu. Nikomu nie można robić przysługi. Bo jeśli powinie ci się noga, a powija i to często, bo jesteś tylko człowiekiem, z miejsca stajesz się pośmiewiskiem. Jesteś na jęzorach ludzkich, czujesz na sobie falę krytyki. Mało się pod ziemię nie zapadniesz. A czy ktoś wtedy pamięta, że zrobiłeś coś porządnego, że dałeś szczęście innym, że komuś pomogłeś?
Przychodzą mi na myśl w tym momencie słowa Murphy’ego, który w jednym ze swoich humorystycznych i ironicznych, ale jakże często życiowych, praw stwierdza – „Jeżeli uczynisz komuś przysługę, to jesteś od zaraz trwale za to odpowiedzialny.”
Smutne, ale prawdziwe.
P.S. Artur, dzięki.
Człowiek, piłka nożna, kabaret i, w mniejszym stopniu, polityka - to moje życie.
Online:
All:
Zamieszczone na tej stronie wszystkie notki należą do autora tego bloga i mogą być kopiowane do użytku publicznego tylko za jego zgodą.
Myśli Studenta
Utwórz swoją wizytówkę
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Polityka