Do tej pory nie wypowiadałem się na temat krzyży w szkołach. Przed chwilą przeczytałem newsa i postanowiłem coś skrobnąć.
Joanna Senyszyn - która swym głosem potrafi umarłego przywrócić do życia - wyznała dziś, że zgodzić się może na krzyże, ale tylko w salach katechetycznych albo podczas lekcji religii. Stwierdziła też, że religia w szkołach to pomyłka, bo Kościół chciał przez to zgarnąć z budżetu grubą kasę.
Zdaniem pani europoseł, w szkołach nadal panuje przemoc i religia w tym nie pomaga. Zgoda. Podobnie jest z walką - tych za i przeciw - odnośnie włączonych świateł w samochodzie. Można mieć zamontowane i dodatkowe trzy. Ale dopóki kierowcy nie zmienią postaw podczas jazdy - będzie klops. Religia w zaprzestaniu przemocy też nie pomoże, jeśli młodzi nie będą mieli odpowiednich wzorców.
Ale czemu winne są krzyże? Przez 20 lat wisiały nad klasami i nikomu nie przeszkadzały. W Sejmie podobnie. Przesiąknęliśmy mcdonaldyzacją i "światem nowoczesnym". Czepiamy się wszystkiego, bo pragniemy iść "za duchem czasu". A to wszystko gówno prawda.
P.S. Senyszyn wyznała, że wiszący krzyż w Sejmie to złamanie Konstytucji. Której? Tej z '97 roku, czy jakiejś innej?
Człowiek, piłka nożna, kabaret i, w mniejszym stopniu, polityka - to moje życie.
Online:
All:
Zamieszczone na tej stronie wszystkie notki należą do autora tego bloga i mogą być kopiowane do użytku publicznego tylko za jego zgodą.
Myśli Studenta
Utwórz swoją wizytówkę
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Polityka