Właśnie zakończył się serwis informacyjny w TVP Info. Głównym tematem był... no jasne, że napis z Auschwitz. Prokuratura [nareszcie!] dopatrzyła się uchybień w pracy ochrony owej feralnej nocy. Całe szczęście, bo bałem się, że - jak to często u nas bywa - rozejdzie się po kościach.
Czy dopiero we wtorek można było dojść do takich wniosków? Usprawiedliwić można tylko tym, że ważniejsze było znalezienie symbolu, bo społeczność żydowska mocno zaciskała pięści. Wnioski prokuratury to temat popołudnia [przynajmniej w Onet.pl]. Jakby nie wiem co przez to odkryli...
Tak się zastanawiam, co - w czasie kradzieży - robiło security. Podobno złodziejaszki nie mieli potrzebnego sprzętu i udali się do sklepu w celu jego zakupu. A grabiąc napis, wspinali się po siatce. Najwidoczniej głupio im było o drabinę w sklepie poprosić. A ochrona? W karty pewnie grali. Ale jest i druga opcja - feralnej nocy było zimno. Małpeczka wskazana. W celu ogrzania, rzecz jasna.
Dobrze, że w końcu dobrano się do tyłków. Szkoda mi tylko ochrony. Być może to ich pierwszy taki wybryk. I pewnie ostatni.
P.S. I tak jestem ironicznie przekonany, że to sprzęt zawiódł a nie człowiek.
1pjjt


Komentarze
Pokaż komentarze (6)