Z Biura Obsługi Klienta dzwonią do mnie od dwóch tygodni. Za trochę ponad dwa miesiące kończy się 5-cioletnia abonencka umowa i pragną mi wcisnąć jakiś banał, żeby dalej ich wzbogacać. Odrzucam połączenia.
Jestem w Olsztynie, a umowę podpisała rodzicielka. Nie mam obowiązku, a nawet prawa, rozmawiać biurem o "korzystnych" dla mnie ofertach.
Połowa dekady mija, za wydane złotówki powinni mnie w ręce całować. Ale nie - lepiej gościa oszukać. Wcisnąć jakieś badziewie albo kilka minut i do przodu. A taki głupi Kowalski uwierzy, bo oczu przeciwnika przecież nie widzi.
Zauważyliście jak ci z biura obsługi rozmawiają? Telefoniczni biznesmeni. Czasem też nie wiem, czy rozmawiam z człowiekiem, czy jeszcze z automatyczną sekretarką. Gadane mają niezłe. Też bym tak chciał.
Póki co, włączam czerwoną słuchawkę. Chcę się przekonać, jak długo będą o mnie zabiegać. A kiedy już odbiorę, zapytam o willę z basenem, helikopter i Rolls-Royce'a Phantom Black. Wtedy z nimi pogadam.
aa1mj


Komentarze
Pokaż komentarze (6)