W tym roku wybory prezydenckie. Za jakiś czas parlamentarne [tak się w Polsce mówi - parlamentarne - prawda? ]. No.
Należy łapać los w swoje - rzecz jasna - ciężko spracowane ręce i nie pozwolić wyborcy na rozterki, kiedy ten odważy się już udać za zasłonkę i grzecznie postawi krzyżyk nad [tu wybierz nazwisko/partię].
Prawdomówne sondaże mówią przecież wprost - Platformie na Rczecz Obywateli spada, Prawym i Sprawiedliwym - rośnie. Czy tam na odwrót. Chociaż teraz to już nie wiadomo, kto ma potencję, a kto impotencję. Wszystko się zmienia. Białe jest białe, a czarne czarnym pozostaje - jak to lubił mawiać ex-premier.
Ale wybory to wojna święta. I wygrać trzeba. Trzeba też brać przykład z innych - nie zawsze od przyjaciół. Tu, poniekąd, musem jest przejść na linię wroga. Tzn. wykorzsytać lub - i w tym wypadku jest obowiązkiem - stworzyć coś w stylu mission imposible. Bo skoro inni potrafią, dlaczego nie my?

Którem na prezydenta, a którgo na premiera?
***
Środkowy kandydat wygląda tak
[jakiś taki niewyraźny...]:

addjj
Człowiek, piłka nożna, kabaret i, w mniejszym stopniu, polityka - to moje życie.
Online:
All:
Zamieszczone na tej stronie wszystkie notki należą do autora tego bloga i mogą być kopiowane do użytku publicznego tylko za jego zgodą.
Myśli Studenta
Utwórz swoją wizytówkę
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Polityka