Ależ się tłukli. Większość zapewne wie, o jaką bójkę chodzi. Na wszelki wypadek w skrócie: Włochy, TV, serwis informacyjny, za szybą mordobicie z udziałem dwóch facetów - pracowników tamtejszej telewizji. Akcja toczy się za plecami prezentera, a wszystko rejestruje kamera, nawet po zejściu prowadzącego z wizji.
Są głosy, że bójka to chwyt marketingowy stacji Canale 10. Być może. Na początku skojarzyłem Pudziana i Najmana, czy Adamka z Gołotą. Z tą tylko różnicą, że Włosi przyjęli pozycję leżącą.
Prawdziwy boks? Przeanalizujmy całe zajście.
Po pierwsze - operatorzy. Jeśli byłby to autentyk - z pewnością kamerzyści pokładliby się ze śmiechu, a reakcję zauważyłby prowadzący. Możemy się jednak umówić, że był opanowany i nie drgnął.
Dwa - mistrzowie drugiego planu. To jest boks? Machają nogami jak we francuskim klubie na Moulain Rouge.
Trzy - mało śmieszne. Pomysł na reklamę dla stacji - żałosny. Durczok to co innego - nie był na wizji i nie wiedział, że jest nagrywany.
Jednak jeśli to nie fake, to o co "bokserom" poszło? Wiedzieli, że są na wizji i, że sporo widzów patrzy na włoską walkę wszechczasów. Może darzyli miłosnym uczuciem tę samą koleżankę z pracy? Grom ich wie.
Telewizyjna walka wszechczasów
P.S. Dla mnie Durczok najmarniej 100 razy lepszy. Być może, że swój.
Ostatnio: 26564 odwiedzin
Człowiek, piłka nożna, kabaret i, w mniejszym stopniu, polityka - to moje życie.
Online:
All:
Zamieszczone na tej stronie wszystkie notki należą do autora tego bloga i mogą być kopiowane do użytku publicznego tylko za jego zgodą.
Myśli Studenta
Utwórz swoją wizytówkę
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Polityka