Grecja zaliczyła bolesny upadek gospodarczo-społeczny i bardzo trudno będzie ją podnieść. Na ulice wyszło dziesiątki tysięcy ateńczyków. Podpalili bank w centrum miasta, tłuką się z tamtejszą policją, są ranni i zabici. Unia Europejska mimo aktywności jest pasywna. Można działać, tylko trzeba chcieć.

fot.PAP/EPA
Słońce nad Grecją gaśnie
Internetowe wydanie wyborcza.biz [17 grudnia 2009]:"Stopa bezrobocia w Grecji wzrosła w trzecim kwartale tego roku do 9,3 proc. - podał grecki urząd statystyczny. Przed rokiem było to 7,2 proc. (...) Bez pracy po dziewięciu miesiącach tego roku było 465 tys. osób. (...) Według danych Komisji Europejskiej w tym roku dług publiczny tego kraju wyniesie 112,6 proc. PKB, a w 2011 r. przekroczy 135 proc. wartości PKB. To najwyższy poziom zadłużenia w całej UE, który - jak powiedział grecki premier George Papandreu - "zagraża narodowej suwerenności kraju".
No i zagroził suwerenności. Grecja - słoneczny i utrzymujący się w dużej mierze z turystyki kraj, dziś na skraju bankructwa. Kto zawinił? Czy polityka gospodarcza kraju, czy może jednak wspólna europejska waluta?
Wacław Klaus w wywiadzie dla "Frankfurter Allgemeine Zeitung" [30 kwietnia 2010] uważa, że to euro jest złe: Prawdziwą przyczyną tragedii nie jest racjonalna czy nieracjonalna polityka gospodarcza w Grecji. To euro spowodowało tę tragedię. (...) Ludzie robią wiele irracjonalnych rzeczy i płacą za to. To nasz wolny wybór. Wspólna waluta w dużej części Europy była taką błędną decyzją, która powoduje bardzo wysokie koszty.
Dać rybę czy wędkę? A może w ogóle nie pomagać?
Ekonomiści są podzieleni. Przemysław Kwiecień, X Trade Brokers [4 maja 2010] twierdzi, że nawet jeśli Grecja otrzyma pakiet ratunkowy od UE (110mld euro w ciągu trzech lat), nie będzie oznaczało to wyrwania tego kraju z finansowego dołka. Racja, bo pomóc to jedno, ale długi trzeba będzie spłacić (łącznie 300mld euro; do końca maja Grecja musi znaleźć ponad 11mld, by spłacić część długów).
Jest jeszcze drugi problem - podanie pomocnej ręki UE Grecji może spowodować, że inne kraje członkowskie zaczną prosić Wspólnotę o kasę. Z prostego powodu - z lenistwa. Założę się, że Polska w kolejce stanęłaby pierwsza. No, może druga.
Ekonomista, prof. Krzysztof Rybiński [28 marca 2010] ma zupełnie inny pogląd. Jest zdania, że należy pozwolić Grecji zbankrutować i wylać jej kubeł zimnej wody na głowę. Taki stan ma też pomóc innym krajom strefy euro, czyli Portugalii, Włochom, Irlandii i Hiszpanii [grupa PIIGS]. Chodzi o to, by państwa te zaczęły wprowadzać konieczne reformy. Jakie konkretnie - nie wiadomo, prof. Rybiński nie podał przykładów. Jest tylko zdania, by nie pomagać. Ciekawe, czy myślałby podobnie w kontekście Polski.
_______________________________________
Zadyma jest - giną ludzie, są ranni. Czy winni, nie wiem. Przeczytałem dziś pod artykułem na www.rmf24.pl komentarz internauty, który rzucił hasło: "do pracy Grecy!". Nie jestem ekspertem od ekonomii, ale wierzę w greckie odbicie się od dna. Nie sądzę też, że - jak prognozują spece i media - aż tak źle dziać się będzie w pozostałych państwach PIIGS, a także Rumunii i Bułgarii.
Kataklizmu nie będzie, jeśli Unia Europejska zacznie wcielać w życie swoje postulaty i idee całej Wspólnoty, które w większości są pięknymi sformułowaniami na papierze. Tsunami nie będzie, jeśli Grecja weźmie też sprawy w swoje ręce i zacznie działać, a nie będzie wyłącznie ślepo ufać Unii.
Ostatnio: 58290 odwiedzin
Człowiek, piłka nożna, kabaret i, w mniejszym stopniu, polityka - to moje życie.
Online:
All:
Zamieszczone na tej stronie wszystkie notki należą do autora tego bloga i mogą być kopiowane do użytku publicznego tylko za jego zgodą.
Myśli Studenta
Utwórz swoją wizytówkę
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Polityka