Oczywiście nie wylewam krokodylich łez z racji tego, że Andrzej Lepper nie wystartuje w wyborach prezydenckich. Nie jest to mój wymarzony kandydat. Zresztą żaden nie jest tym z moich snów. Jednak szkoda mi zarówno Leppera, jak i wolontariuszy, którzy godzinami stali i zbierali podpisy pod jego listą. PKW zaś gratuluję poczucia humoru.
Andrzej Lepper - dla jednych komiczny, dla innych ideał. Bo jeśli zgodzić się z tymi, którzy uważają, iż wymagane 100tys podpisów równa się deklaracja zagłosowania na tegoż kandydata w głównych wyborach, to dla 112tys obywateli Polski, Andrzej Lepper był właśnie idealnym kandydatem na męża stanu.
Cały sztab wyborczy, jak również wolontariusze, którzy godzinami zbierali podpisy, włożyli w swoją pracę wiele sił. Tak, przewodniczący "Samoobrony" skazany został prawomocnym wyrokiem Sądu Okręgowego w Warszawie z dnia 9 sierpnia 2005 roku. Nie chcę tu jednak oceniać ani Leppera, jego sztabu wyborczego, ani też wolontariuszy.
Zastanawia mnie jedynie rola PKW i odpowiednie zapisy w Konstytucji. Po co w ogóle pozwolono Lepperowi na zebranie 100tys podpisów, jeśli niemal w 100% pewne było, iż po 6 maja 2010 roku PKW wyda oświadczenie w sprawie odmowy rejestracji tego kandydata na prezydenta RP?
Lepper jaki jest, taki jest. Ale swój rozum ma. Właśnie przeglądałem jego blog w Onet.pl. Póki co milczy. Ale zapewne jutro w jakiś sposób to skomentuje. Jestem ciekaw jego zdania.
I już słyszę w swoich myślach komentarze blogerów, że jestem niemądry, itd. Nie, proszę Państwa - nie jestem zwolennikiem Andrzeja Leppera. Pytam tylko, dlaczego pozwolono na zebranie 112tys podpisów pod jego nazwiskiem i zmarnowano wysiłek ludzki? Ja, gdybym nawet wiedział, że tak może się stać, czułbym się bardzo głupio. Fakt, że zapewne bym nie zgłosił swojej kandydatury. Jeśli natomiast zależałoby mi na osobie, która chce startować, ale ma na plecach prawomocny wyrok - zdecydowanie bym odradzał.
Pomimo wszystko, w ten oto sposób pozwolono wystawić Leppera i jego ludzi na medialne i społeczne pośmiewisko. A takie rzeczy w państwie demokratycznym nie mogą mieć chyba miejsca. Jestem ciekaw jak zachowaliby się wolontariusze Jarosława Kaczyńskiego, czy Bronisława Komorowskiego, jeśli dostaliby podobny policzek.
Ostatnio: 59765 odwiedzin


Komentarze
Pokaż komentarze (54)