Elektromobilność: Rząd chce dopłacać do autobusów i samochodów na prąd

Ładowanie autobusu elektrycznego, fot. mpit.gov.pl
Ładowanie autobusu elektrycznego, fot. mpit.gov.pl

Dopłatę w wysokości do 36 tys. zł do zakupu samochodu elektrycznego, ponad 1 mln do autobusu elektrycznego i  2 mln do wodorowego – przewiduje projekt rozporządzenia Ministra Energii o wsparciu z Funduszu Niskoemisyjnego Transportu. Na razie projekt trafił do konsultacji. 

Według przyjętych założeń, publiczne wsparcie dla samorządów ma sprawić, że koszt zakupu np. autobusu zasilanego paliwami alternatywnymi nie będzie wyższy niż silnikowego. 

Największe dofinansowanie przewidziano do autobusów wodorowych – do 55 proc. wartości kosztów kwalifikowanych, nie więcej jednak niż 2 mln zł za jeden autobus. W przypadku autobusu elektrycznego to również 55 proc. - nie więcej jednak niż 1,045 mln zł za pojazd. Niższemu wsparciu podlegają trolejbusy (do 45 proc. kosztów, nie więcej niż 720 tys. zł za pojazd) i autobusy napędzane CNG i LNG (do 15 proc., nie więcej niż 150 tys.).

W przypadku dofinansowania do infrastruktury transportowej również wysokość jest zróżnicowana w zależności od rodzaju paliwa. W przypadku ładowarek elektrycznych można zyskać do 80 proc. kosztów, ale nie większych niż 240 tys. na jedną ładowarkę. W przypadku pozostałych paliw dopłaty do stacji tankowania mogą sięgnąć maksymalnie 50 proc., ale sumy są wyższe. Dla stacji ładowania CNG do 750 tys., dla stacji tankowania LNG do 1,2 mln zł, a dla stacji tankowania wodorem do 3 mln zł. Maksymalne wsparcie dla budowy stacji ładowania energią elektryczną o "normalnej" mocy nie może przekroczyć 25,5 tys. zł, a stacji ładowania o dużej mocy 150 tys. zł.

Rząd przewiduje, że projekty na które udzielono wsparcia muszą być trwałe. Warunkiem uzyskania wsparcia będzie zobowiązanie się do utrzymania zakupionych pojazdów przez 5 lat od dnia ich oddania do eksploatacji, a także wykorzystania majątku wspartego środkami FNT zgodnie z przeznaczeniem przez 5 lat od dnia oddania go do użytkowania.

Wsparcie może być udzielone zarówno w formie dotacji, jak i nisko oprocentowanej pożyczki, którą podmiot będzie musiał zwrócić. Dotacja zostanie przyznana w formie refundacji kosztów lub zaliczki, ale to drugie maksymalnie w wysokości 50 proc. udzielonego wsparcia. Pożyczka z kolei może zostać przyznana maksymalnie na 10 lat, ale jej 70 proc. może zostać umorzone. Wymienione wyżej wysokości dofinansowania dla autobusów, ładowarek i stacji tankowania dotyczą całości udzielonego z FNT wsparcia.

image
Autobus elektryczny Ursusa, fot. mpit.gov.pl

Projekt przewiduje też do 36 tys. zł dopłaty w przypadku zakupu nowego pojazdu elektrycznego. Z nowego projektu o dopłatach wynika, że otrzymywaliby ją dealerzy i to oni byliby zobowiązani sprzedawać klientom pojazdy po niższej od rynkowej cenie o wysokość tej dopłaty. Osoba, która kupiłaby taki samochód i chciała skorzystać z dopłaty, musiałaby zobowiązać się do użytkowania go "zgodnie z przeznaczeniem" przez co najmniej dwa lata. Według projektu to dealerzy muszą w umowie sprzedaży zawrzeć taki warunek.

Jeżeli pojazd będzie natomiast wykorzystywany do usług komunalnych - wsparcie rośnie do maksymalnie 150 tys. zł. Maksymalne dopłaty dla pojazdów na CNG i wodór sięgają 75 tys. zł.

– Pojazdy elektryczne są po prostu za drogie względem konwencjonalnych, a to cena jest głównym czynnikiem zakupowym. Dlatego branża elektromobilności tak aktywnie zabiega o skuteczny system wsparcia i wprowadzenie odpowiednich przepisów po polskiego porządku prawnego – komentuje dyrektor zarządzający Polskiego Stowarzyszenia Paliw Alternatywnych Maciej Mazur.

W jego ocenie, jeżeli zapowiadane regulacje wejdą w życie w proponowanym kształcie, rynek nabierze rozpędu. – Jak wskazują przykłady państw europejskich, dopłaty do infrastruktury i pojazdów elektrycznych są, obok zwolnienia z VATu, najskuteczniejszą formą zachęt do kupowania samochodów zeroemisyjnych – podkreślił Mazur.

Krytycy projektu zwracają uwagę, że brak w nim jakiegokolwiek dofinansowania dla tramwajów oraz transportu kolejowego. Brakuje także zróżnicowania dotacji pod względem wielkości kupowanych autobusów. Np. kupienie 18-metrowego przegubowca na wodór może być w ogóle nieopłacalne.

image
Ładowanie samochodu elektrycznego, fot. PAP wideo.

Zgodnie z obowiązującą ustawą o elektromobilności, wsparcie, na jakie obecnie mogą liczyć kupujący samochody elektryczne to zwolnienie z akcyzy, wyższe odpisy amortyzacyjne, możliwość korzystania z buspasów i darmowe parkowanie w płatnych strefach.

Według danych europejskiego stowarzyszenia producentów samochodów ACEA, w 2018 r. w UE sprzedano nieco ponad 300 tys. osobowych aut elektrycznych, o ponad 38 proc. więcej niż w 2017 r. Najwięcej w Niemczech - prawie 68 tys., w Wielkiej Brytanii - prawie 60 tys., we Francji - 45 tys., Holandii - prawie 30 tys. i w Szwecji - 28 tys. W Polsce sprzedano 704 hybrydy plug-in oraz 620 samochodów całkowicie elektrycznych.

Według PSPA, główną przyczyną tak niskich wyników jest, obok niedostatecznie rozwiniętej infrastruktury ładowania, wysoka cena, Średnio auto elektryczne w Polsce jest dwukrotnie droższe od swojego konwencjonalnego odpowiednika. Jak wynika z badania społecznego Barometr elektromobilności 2018, polscy kierowcy deklarują, że są w stanie zapłacić więcej za pojazd elektryczny niż tradycyjny, ale co najmniej o jedną trzecią mniej od obecnej ceny w salonie.

Na razie trwa proces konsultacji społecznych i uzgodnień międzyresortowych projektu rozporządzenia. Uwagi do projektu można zgłaszać w terminie do 25 lutego br. na adres: ul. Krucza 36/Wspólna 6, 00-522 Warszawa oraz e-mail: marek.popiolek@me.gov.pl.


źródło: PAP, transport-publiczny.pl

ja

© Artykuł jest chroniony prawem autorskim. Wykorzystanie tylko pod warunkiem podania linkującego źródła.


Lubię to! Skomentuj64 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Gospodarka