Zawija się wstęga smooth wokół wieży starożytnej, jeszcze stojącej - i to doceńmy, bo wokół dzieją się różne przypadki.
Mam jakieś takie wrażenie paraleli obecnych czasów do 'fin de cycle', z początku zeszłego wieku (choć nie mogę tu mówić o pamięci), to jednak jakieś wibracje przetrwały w obiektach urbanistycznych, w powieściach, w wystrojach knajp tradycyjnych niektórych miast etc. Po Wielkiej Wojnie wszystko się zmieniło, a teraz też mamy w perspektywie 'nowa normalność' i Dziwną Wojnę reżimów (kukiełek w rękach obcych) z obywatelami (???) - tym razem przy użyciu broni biologicznej.
Ktoś powie, że planują zmiany na lepsze. Ja zapytam dla kogo lepsze - się okażą? Zmiany są konieczne, by społeczeństwa potem mogły się przeorganizować, w dostępnych zasobach Ziemi i technologiach ludzi. Ale czy jeszcze będziemy ludźmi, czy przystawkami do AI, w matriksie korpoludków -nieświadomych swego losu? A tylko nieliczni staną się dla nas bogami?
I tu mam pytanie dla NWO: czy kiedy zostaniemy już uprzedmiotowieni i nagle pojawi się niebezpieczna kometa, albo jakaś okazja eksploracji pozaziemskiej, to czy ludzie będą w stanie powrócić do swej postaci humanoidalnej, czy będą woleli zejść z tego łez padołu, bez walki? I czym wtedy zadysponują bogowie NWO, dla ochrony swych starych dup?




Komentarze
Pokaż komentarze (1)