Pan Rafał Woś pisze w swym artykule:
„Grzegorz Braun bywa przedstawiany jako bicz boży na patologie III RP.”
I zadaje pytanie:
„ Dlaczego zatem jego Korona zapowiada cofnięcie nas do czasów pierwszego Tuska i zarobków po 5 złotych na godzinę w warunkach totalnego uśmieciowienia rynku pracy oraz gospodarczego zastoju?”
Następnie obszernie omawia zgubne skutki społeczno-gospodarcze programu partii Grzegorza Brauna.
https://wydarzenia.interia.pl/felietony/news-dlaczego-braun-z-fritzem-chca-nas-cofnac-do-pierwszego-tuska,nId,22508847
No, cóż! Są programy lepsze i gorsze, mądrzejsze i głupsze. To norma, bo w przestrzeni publicznej zawsze uaktywniali się politycy i eksperci lepsi i gorsi, mądrzejsi i głupsi.
Jednak przypadek pana Grzegorza jest szczególny. A to za sprawą jego światopoglądu i formy tego światopoglądu prezentowania.
Jego „Szczęść Boże!” rozdawane publicznie na prawo i lewo, jest przez wielu traktowane jako bliższy kontakt z Bogiem niż nawet w przypadku niejednego duchownego.
I tak właśnie demonstrowana bliskość pana Grzegorza w obcowaniu z transcendentną immanentnością Bytu Najwyższego mnie zaintrygowała.
Jeśli bowiem przyjąć tę bliskość za pewnik, to:
Już choćby Sobór Watykański II podkreśla wyższość znaczenia osoby ludzkiej w stosunku do rozwoju gospodarczego i społecznego. (SWII, Konstytucja Gaudium et spes, 26.) Człowiek jest pierwszy po Bogu (z czego wypływa jego godność) – w przeciwnym razie mamy do czynienia z ogromnym nieporządkiem, co, niestety, często się zdarza.
Poszanowanie dla godności człowieka – stworzonego na obraz Boży – jest właściwym kryterium oceny prawdziwego postępu społeczeństwa, nauki…, nie zaś odwrotnie (Por. JPII, Przemówienie, 16 VI 1982, 7.) A godność człowieka wyraża się w każdym jego działaniu osobistym lub społecznym, w sposób zaś szczególny – w pracy, przez którą realizuje on jednocześnie przykazanie swego Stwórcy, który uczynił go z niczego pozostawił na ziemi, ut operaretur – aby pracował i w ten sposób oddawał Mu chwałę.
Godność pracy zaś, znajduje swój wyraz w sprawiedliwym wynagrodzeniu, które jest podstawą wszelkiej sprawiedliwości społecznej. Wynagrodzenie przeciwne godności osoby ludzkiej obraza zarówno konkretne osoby, jak również ich Stwórcę, gdyż ludzie na podstawie niezbywalnego prawa naturalnego maja prawo do otrzymywania środków wystarczających na utrzymanie ich samych i ich rodzin, a prawo to jest wyższe od prawa stanowionego (por. Paweł VI, Encyklika Populorum progressio, 59).
Oczywiście sprawiedliwe wynagrodzenie będące „podstawą wszelkiej sprawiedliwości społecznej” winno być przyznawane również w wypadku wolnej umowy o pracę, ale w praktyce, ze względu na słabości ludzkiej natury (chciwość pracodawcy) jest rzadko spotykane (o czym wspomina w swym tekście pan Woś) i dlatego interwencja państwa w postaci wyznaczania płacy minimalnej, jest koniecznością.
Należy pamiętać, że podstawowym celem postępu gospodarczego „nie jest tylko wzrost masy towarowej ani zysk lub zdobycie wpływów, ale służenie człowiekowi i to całemu człowiekowi, z uwzględnieniem porządku jego potrzeb materialnych i wymogów jego życia umysłowego, moralnego, duchowego i religijnego. (SWII, Konstytucja dogmatyczna Gaudium et spes, 64).
Nie stoi to w sprzeczności z uzasadnionym zakresem autonomii nauk ekonomicznych. Autonomia ta dotyczy porządku doczesnego, odnosi się do badania przyczyn problemów gospodarczych, sugerowania rozwiązań technicznych i politycznych itd. Rozwiązania te jednak powinny być zawsze podporządkowane wyższemu kryterium porządku moralnego, gdyż nie są one niezależne i autonomiczne w sposób absolutny. Mając więc do czynienia z problemami wynikającymi z nieporządku moralnego, nie powinniśmy pokładać zaufania w rozwiązaniach natury czysto technicznej.
Człowiek, który jak napisałem na wstępie, rozdaje publicznie na prawo i lewo swoje: „Szczęść Boże!”, powinien mieć głęboką świadomość powyższych prawd i nie wygłaszać bzdur, które wytknął mu pan Rafał Woś!
(Tekst na podstawie: „Rozmowy z Bogiem” Francisco F. Carvajal, t. III; s. 86 - 88)


Komentarze
Pokaż komentarze (1)