Bloger deda zamieścił wczoraj pod jednym z tekstów opublikowanych na Salonie następujący komentarz na temat Biblii Tysiąclecia:
„ks. Dąbrowski zauważył ewidentne posiłkowanie się autorów wydania istniejącym przekładem na język francuski (zwanym potocznie Biblią Jerozolimską – Bible de Jérusalem, wydaną w roku 1955).
Warto podać przykład z księgi Ezechiela (nagłówek do fragmentu od 3, 22 do 24, 26 i tytuł poprzedzających fragm. 4, 1 – 5, 17), gdy wyrażenie „Avant le siège de Jérusalem” zostało oddane jako „Przed stolicą w Jerozolimie”, podczas gdy znaczy naprawdę „Przed oblężeniem Jerozolimy”.
Błąd ten sprawił, że gdy później pojawia się zdanie: „Annonce du siège de Jérusalem”, to „konsekwentny” tłumacz poszedł za swoim błędem i nie wiedząc, co mogłoby w tym wypadku znaczyć „Zapowiedź stolicy w Jerozolimie”, napisał „Zapowiedź o Jerozolimie” zamiast „Zapowiedź oblężenia Jerozolimy” (s. 22). Ks. Dąbrowski stwierdza, że przypadków tego rodzaju jest znacznie więcej.
Jeden z najpoważniejszych błędów znalazł się w tłumaczeniu fragmentu zawartego w drugim rozdziale Listu św. Pawła do Filipian. Przekład tego fragmentu w Biblii Tysiąclecia brzmi następująco: „On (Jezus Chrystus – przyp. A. M.), istniejąc w postaci Bożej, nie skorzystał ze sposobności, aby na równi być z Bogiem, lecz ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi, stawszy się podobnym do ludzi”. Słowa oddane jako „istniejąc w postaci Bożej, nie skorzystał ze sposobności, aby na równi być z Bogiem” warto bliżej rozważyć, gdyż w Wulgacie, która stanowi uznany w Kościele od wieków przekład Pisma św., brzmią one: „qui cum in forma Dei esset non rapinam arbitratus est esse se aequalem Deo”. Poprawny przekład można przeprowadzić dzieląc ten fragment najpierw na trzy zdania, będące częścią zdania złożonego: 1. „qui cum in forma Dei esset”, 2. „non rapinam arbitratus est”, oraz 3. „esse se aequalem Deo”. Pierwszy fragment znaczy: „który będąc w postaci Bożej”, gdyż cum to ‘jako’, ‘skoro’, ‘podczas gdy’, a forma to ‘postać’, albo raczej ‘natura’ (w oryginale greckim morfe, zaś esset to coniunctivus imperfecti od esse: ‘być’, charakterystyczny dla zdania złożonego, którego częścią jest rozpatrywany fragment. Po drugie mamy „nie uznał za grabież”, gdyż rapina to ‘grabież’ albo ‘rabunek’, zaś arbitratus est jest to indicativus perfecti passivi w znaczeniu czynnym, gdyż czasownik arbitror – ‘szacować’, ‘oceniać’, ‘sądzić’, ‘przypuszczać’– jest verbum deponens, tj. ma znaczenie czynne, chociaż formę bierną. Po trzecie zaś, „esse se aequalem” znaczy: „że jest równy Bogu”, gdyż jest tu składnia accusativus cum infinitivo. Zatem całe zdanie złożone tłumaczymy: „Który będąc w naturze Bożej, nie uznał za grabież, że jest równy Bogu”, tymczasem przekład Biblii Tysiąclecia, a więc: „istniejąc w postaci Bożej, nie skorzystał ze sposobności, aby na równi być z Bogiem” jest błędny, bo nie ma pokrycia w oryginale i wydaje się dopuszczać heretycką interpretację nestoriańską: Chrystus miałby mieć jakąś nieokreśloną „postać” Bożą, ale sam zrezygnował nie tylko z chwały, ale ponadto z ontologicznej rzeczywistości bycia Bogiem, a w konsekwencji utracił czy porzucił naturę boską. Następnie, przekład ten wydaje się dopuszczać heretycką interpretację ariańską: Chrystus jest tylko najdoskonalszym stworzeniem Ojca, które nie chce uczestniczyć w Boskiej naturze, odrzuca tę możliwość, a więc, z istoty rzeczy, substancjalnie nie jest Bogiem – i uniżenie Chrystusa polegałoby na rezygnacji zarówno z chwały, jak i z boskości.
Zmiany te prowadzą nawet do błędów teologicznych, gdyż przekład „Zobaczą, kogo przebodli” z Ewangelii św. Jana (19, 36), który odnosi się do Chrystusa Pana na krzyżu, został zamieniony na „Będą patrzeć na tego, którego przebodli”, co zmienia dramatyczny sens, gdyż widzowie zobaczyli, Kim był Ukrzyżowany (s. 50–51).
Te zaś błędy, przyczyniające się do swoistej modernizacji i banalizacji tekstu świętego w jego polskiej formie, stały się podstawą do surowej oceny przez ks. Eugeniusza Dąbrowskiego, który nazwał nowe tłumaczenie wręcz „Biblią tysięcy błędów”
***
A teraz ja! Oto fragmenty moich rozważań o śmierci Pana Jezusa:
„Pamiętajmy opisany przeze mnie moment utraty przez Jezusa przytomności. I słowa, wypowiedziane przez niego, chwilę wcześniej. Ową skargę o opuszczeniu przez Ojca oraz pełne posłuszeństwa wyznanie, o oddaniu Mu swego Ducha, przytoczone przez św. Łukasza Ewangelistę.
Tym czasem słowa czterech Ewangelistów o „oddaniu ducha” Bogu Ojcu (dlaczego ducha z małej litery?), zostały błędnie odczytane przez egzegetów. Innego wytłumaczenia nie ma! To nie duszę oddał Jezus Ojcu, lecz Ducha swego! A słowami tymi komunikuje mające się dokonać za chwilę całkowite, ze względu na nas, ogołocenie z boskości! (Oddaje Ojcu swego Ducha!) I za chwilę straci przytomność i stanie się przez to, symbolicznie i faktycznie, zupełnie bezbronny ale i osamotniony. (Pamiętasz, czytelniku, Jego modlitwę do Ojca w Ogrójcu? Już rozumiesz, czego się tak bał, że zrosił się krwawym potem?). Jednak przecież On, dobrowolnie, wyraził na to zgodę! Na marginesie: Ową zgodę Jezusa na ogołocenie z boskości ze względu na nas, teolog Gisbert Greshake, upatruje w skłonie głowy anioła stojącego z prawej strony, na ikonie „Trójca Święta” Andrieja Rublowa (za ks. Tomaszem Jaklewiczem).
Jako Ofiarę przebłagalną za grzechy człowieka, Pan Jezus ogołocił się dla nas z boskości całkowicie!. Samemu stając się grzechem!
Katechizm KK stanowi tak:
„602 Święty Piotr może więc sformułować wiarę apostolską w Boży zamysł zbawienia w taki sposób: "Wiecie bowiem, że z waszego, odziedziczonego po przodkach, złego postępowania zostaliście wykupieni nie czymś przemijającym, srebrem lub złotem, ale drogocenną krwią Chrystusa jako baranka niepokalanego i bez zmazy. On był wprawdzie przewidziany przed stworzeniem świata, dopiero jednak w ostatnich czasach się objawił ze względu na was" (1 P 1, 18-20). Karą za grzechy ludzi, popełnione po grzechu pierworodnym, była śmierć (por. Rz 5, 12; 1 Kor 15, 56). Bóg posyłając własnego Syna w postaci sługi (por. Flp 2, 7), w postaci człowieka upadłego i poddanego śmierci z powodu grzechu (por. Rz 8, 3), "dla nas grzechem uczynił Tego, który nie znał grzechu, abyśmy się stali w Nim sprawiedliwością Bożą" (2 Kor 5, 21).
Powtórzę: „…abyśmy się stali w Nim sprawiedliwością Bożą". A w jaki sposób stajemy się w Jezusie sprawiedliwością Bożą?
Poprzez wskrzeszenie Go przez Ojca!
A wcześniej przez fakt, że Ojciec zwrócił Mu Ducha! I w konsekwencji, Jezus posłany w postaci człowieka upadłego i poddanego śmierci z powodu grzechu, dla nas grzechem uczyniony, choć nie znał grzechu, zostaje zabity nie przez grzech, lecz z miłości. Jego śmierć nie była więc karą a wyzwoleniem! (Nie bez znaczenia w tym kontekście, moim zdaniem, pozostaje również fakt, iż Jezusowi nie połamano goleni)”
Pamiętajmy jednak, że uniżenie się Syna Bożego poprzez Wcielenie i w konsekwencji Ofiarę Krzyża było całkowite!”
Oraz fragment drugi:
„Bóg Ojciec przyjął pełną Ofiarę Syna swego. Przyjął od Niego Ducha!
Słowa Jezusa przekazane Siostrze Faustynie z poleceniem rozpropagowania, stają się teraz w pełni zrozumiałe:
„ Ojcze Przedwieczny! Ofiaruję Ci Ciało i Krew, Duszę i Bóstwo najmilszego Syna Twojego a Pana naszego Jezusa Chrystusa,…”. Właśnie! I Bóstwo! (Istnieje pogląd zarzucający tym słowom błąd logiczny, podważający więc autentyczność słów Jezusa i całe objawienie: „Jest Jeden Bóg, choć w trzech Osobach! Jak więc można ofiarować bóstwo Boga Syna, Bogu Ojcu?”)
Otóż można!!!
Ale Ojciec nie zapomniał o swoim Synu! Zwrócił Mu Jego Ducha, by pełnia owoców Ofiary mogła stać się faktem i spłynęła na świat: ("Znak zewnętrzny Moich Ran jest nikłym odbiciem zranienia, bólu i agonii Serca, zanim zostanie przebite, by wypłynęły z niego: Krew Ofiary i Woda Odkupienia". (Słowo Pouczenia pkt 75; wtorek 17.04.1990 godz. 10:05).
Krew Ofiary i Woda Odkupienia!”


Komentarze
Pokaż komentarze (4)