49 obserwujących
301 notek
393k odsłony
  1793   0

Następny dramat Watykanu. Świętość Matki Teresy to oszustwo…

Kolkata (AsiaNews)
Kolkata (AsiaNews)

Na ścianie wisiało jej zdjęcie. Portret. Wyglądała jak święta. Artysta namalował wokół jej głowy miękką, złotą poświatę, jakby była aniołem. Nie wiedziałem, kim ona jest, ale to było pocieszające, wejść do tak nieznanego miejsca i czuć się pilnowanym przez tę zdrową, uśmiechniętą babcię-figurę.

Miałam jedenaście lat, trzy miesiące do zakończenia edukacji podstawowej, byłam jedną z zaledwie czterech osób z całej mojej grupy, które miały przenieść się do miejscowej szkoły katolickiej, zamiast podążać za moimi przyjaciółmi do państwowej szkoły. Pierwszego dnia byłam jedyną osobą, która nie wiedziała, co to jest "Modlitwa Pańska", ani jak poruszać rękami, kiedy kazano nam zrobić "znak krzyża".

Niewiele jest bardziej znanych obrazów z mojej wczesnej edukacji katolickiej niż twarz Matki Teresy. W swojej świętości jako kobiety i w naszym uwielbieniu dla niej, wydawała się być drugą po "Dziewicy" Maryi. To, że nie została jeszcze ogłoszona świętą, wydawało się niemal bardziej dziwaczne niż jej kanonizacja teraz. Zmagałem się z tą dezinformacją przez długi czas po opuszczeniu szkoły. Tamtejsi nauczyciele dbali o naszą edukację, troszczyli się o nas bardziej niż o jakiekolwiek uprzedzenia religijne. Na lekcjach dyskutowaliśmy o wierze, filozofii, kwestionowaliśmy Biblię i Kościół, ale nigdy nie odbiegaliśmy od narracji, że Matka Teresa jest współczesnym obrazem świętości i prawości.

Matka Teresa poświęciła swoje życie walce z ubóstwem. Porzuciła świat materializmu XX wieku, aby pomagać nędzarzom i chorym, często ryzykując własnym życiem na pierwszej linii frontu swojej pracy misyjnej. Mówiła słodkie rzeczy, takie jak "pokój zaczyna się od uśmiechu". Do czasu jej śmierci w 1997 roku, otrzymała Pokojową Nagrodę Nobla i prowadziła 517 misji w 100 różnych krajach. A przynajmniej tak brzmi oficjalna linia, stworzona przez 35 lat agresywnej kampanii Kościoła, mającej na celu uczynienie z Matki Teresy plakatu współczesnego katolicyzmu.

Praca misyjna sama w sobie jest gałęzią wyrastającą z korzeni pradawnego drzewa nietolerancji i dyskryminacji. Często biali, często bogaci ludzie poświęcają swoje życie, aby zaszyć się w kulturach, o których nic nie wiedzą. Nie jest przypadkiem, że główne wysiłki tych delegacji koncentrowały się przez ostatnie kilka stuleci na krajach w większości nie-białych. Kościół etykietuje je jako barbarzyńskie, a języki, tradycje, przodkowie, kultura są niszczone za dotknięciem ręki, w ciągu kilku lat. W czasach krucjat dokonywano tego przy użyciu brutalnej siły, ale manipulacyjna natura emocjonalnego szantażu, którą misjonarze stosują dzisiaj, nie jest już bardziej moralna. Nasza fascynacja postaciami takimi jak Matka Teresa, białymi mężczyznami i kobietami, którzy są oklaskiwani za swoją pracę "ratowania" ludzi w nie-białych obszarach, czyni rażąco jasnym to, jak zakorzeniona jest supremacja białych w naszej zbiorowości.

I powiedzmy to jeszcze wyraźniej: Matka Teresa była motywowana niemal całkowicie przez służbę. Publicznie chwaliła się, że na łożu śmierci zmuszała bezbronnych ludzi do nawrócenia. Jej zdecydowane poglądy na temat ciał kobiet stały się jasne, gdy ogłosiła aborcję "największym niszczycielem" "miłości i pokoju" - za to przemówienie otrzymała owację na stojąco. Dwie osoby, które nie chciały stanąć za nią w tym momencie, to prezydent Bill Clinton i Hillary Rodham Clinton, jego żona. Była głośną krytyczką antykoncepcji i prawa rozwodowego, a większość swojego życia spędziła na kampaniach przeciwko prawom kobiet w kolejnych krajach. Chociaż twierdziła, że te kwestie są wrogami tych, którym rzekomo stara się pomóc - lub nawrócić - chętnie sprzeciwiała się, gdy dotyczyło to jej bogatych, białych przyjaciół, takich jak księżna Diana, dla której udzieliła publicznego wsparcia po jej rozwodzie z księciem Karolem.

Nawet jeśli chodzi o jej pracę z dziećmi, z której "wspierania" jest tak znana, jej pomoc była tak niebezpiecznie niedostateczna, że graniczyła z zaniedbaniem. Jej chrześcijaństwo kryło w sobie obsesję na punkcie cierpienia i śmierci, która wpłynęła na jej troskę bardziej niż chęć niesienia pomocy. Uważała, że walka tych, którzy żyją w ubóstwie, jest godna podziwu, zazdrościła im, sądziła, że zbliża ich do Boga. Porównywała ich cierpienie do cierpienia Chrystusa na krzyżu, a w najgorszych latach zachęcała do niego i przyzwalała na nie, nawet w swoich "szpitalach" i "sierocińcach". Nadużycia te były szczególnie rozpowszechnione w Indiach, gdzie zyskała sławę. Wykwalifikowani lekarze, którzy odwiedzali jej instytucje, byli przerażeni panującymi w nich warunkami. Opieka medyczna była sprawowana przez wolontariuszy bez wykształcenia medycznego, higiena nie spełniała standardów, igły były używane tak długo, aż się stępiły, leczenie bólu nie istniało, a personel nie potrafił odróżnić osób umierających od tych, które chorowały na uleczalne choroby.

Lubię to! Skomentuj18 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale