Reuters opisuje list dwóch czołowych demokratów z Izby Reprezentantów, Gregory’ego Meeksa i Jamiego Raskina, do sekretarza stanu Marca Rubio. Domagają się wyjaśnień, dlaczego administracja Trumpa miała pomóc w przyspieszeniu wizy dla byłego ministra sprawiedliwości, któremu w Polsce grozi do 25 lat więzienia.

Politycy chcą wiedzieć, czy zastępca sekretarza stanu Christopher Landau interweniował w sprawie wizy, kto podejmował decyzje, czy w tym uczestniczył Donald Trump lub jego ludzie, i na jakiej podstawie prawnej Ziobro dostał dokument wjazdowy. Piszą, że jeśli te informacje się potwierdzą, będzie to „masowe nadużycie władzy” i lekceważenie procedur imigracyjnych, a także bezprecedensowa ingerencja w politykę wewnętrzną i systemy sądownicze Polski i Węgier.

W tym języku Ziobro nie jest już „ofiarą zemsty Tuska”, lecz poszukiwanym byłym członkiem rządu z 26 zarzutami, głównie wokół Funduszu Sprawiedliwości, w tym zakupu Pegasusa za pieniądze z funduszu dla ofiar przestępstw.
Demokraci żądają od Rubio pisemnych odpowiedzi, osobnego briefingu oraz pełnej dokumentacji i korespondencji między Landauem, Biurem Spraw Konsularnych, ambasadami USA w Warszawie i Budapeszcie, a także informacji o roli m.in. ambasadora Toma Rose’a.
To już nie jest tylko polskie bagno. Jeśli Kongres ruszy z dochodzeniem, sprawa stanie się pytaniem o to, czy administracja Trumpa użyła systemu wizowego, by pomóc politykowi ściganemu w kraju – sojusznikowi z NATO.

W polityce nie ma sentymentów, ale zobaczymy...
Dla Ziobry to zła wiadomość. Dotąd mógł liczyć na niszę trumpistów, prawicowe think tanki, polonijne środowiska i TV Republika. Ale jeśli jego nazwisko zacznie ciążyć administracji Trumpa, nikt w Waszyngtonie nie będzie chciał za niego politycznie „umierać”. Wiza nie jest aktem łaski na wieczność.
Jeśli koszt obrony Ziobry przed wyborami połówkowymi okaże się wyższy niż pożytek z jego lojalności, scenariusze są oczywiste: od cofnięcia wizy po chłodne, publiczne odcięcie się od sprawy.
W Polsce jeszcze niedawno słyszeliśmy, że „on tylko wyjechał” i „nic się nie dało zrobić”. Teraz o tej historii pisze Reuters, Demokraci mówią o możliwym nadużyciu władzy, a Kongres żąda dokumentów.
Sprawa Ziobry przestaje być tylko polską kompromitacją. Zaczyna być problemem administracji Trumpa.
Radek Kobiałko Nadaje, Edit: Eternity
Wypowiedzi z FB w komentarzach.
Eternity puente:
Dla mnie Ziobro to uosobienie politycznego cynizmu – człowiek, który z premedytacją rozmontowywał państwo prawa, traktując wymiar sprawiedliwości jak prywatny młot na przeciwników. To postać moralnie odrażająca, która latami kalała urząd ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego. Jeżeli dziś staje się ciężarem nawet dla swoich dawnych protektorów w USA, to nie jest żadna tragedia – to elementarny rachunek za lata bezkarności.


Komentarze
Pokaż komentarze (33)