FB
FB
Eternity Eternity
180
BLOG

Koniec epoki Kaczyńskiego. PiS rozkłada się od środka

Eternity Eternity Polityka Obserwuj notkę 31


Od dawna było jasne, że Jarosława Kaczyńskiego nie usuną z polskiej polityki wybory, tylko wewnętrzna wojna w jego własnym obozie. Trzy dzisiejsze teksty redakcji Salon24 – o starciu Kaczyński–Morawiecki–Sasin, o „trzech scenariuszach na jesień” oraz o tym, kto naprawdę odpowiada za KSeF – układają się w jedną całość: system zbudowany na kłamstwach prezesa, jego małej, gomułkowskiej dyktaturze i pogardzie dla elementarnej kontroli właśnie się sypie.


Spór o stowarzyszenie Rozwój Plus to tylko pretekst. W rzeczywistości chodzi o coś znacznie ważniejszego: o to, kto po Kaczyńskim będzie decydował o kształcie prawicy i kto przejmie kontrolę nad majątkiem, który przez lata gromadzono w spółkach, fundacjach, funduszach wyborczych i okołorządowych interesach. Kierownictwo PiS doskonale wie, jak wyglądały relacje z PKW, jak obcinano subwencje i jak rząd ignorował orzeczenia sądów w sprawie pieniędzy dla partii. Każda struktura działająca poza oficjalnym obiegiem finansowym – jak Rozwój Plus czy inicjatywy w stylu „Po Pierwsze Polska” – to potencjalny punkt zapalny i pretekst do kolejnej kontroli.


Dziś oglądamy kulminację tego strachu. Z jednej strony mamy komunikat Bochenka – suchy, urzędowy, mówiący o „konstruktywnej rozmowie” i równych prawach oraz obowiązkach. Z drugiej – narrację Piotra Müllera, który opowiada o 21 propozycjach kompromisu i odrzuceniu „lojalek”. Te dwa przekazy nie opisują tego samego spotkania. To dwie osobne kampanie wizerunkowe, prowadzone przez ludzi, którzy już sobie nie ufają nawet na poziomie relacji z własnego gabinetu.


Odejście Daniela Obajtka ze stowarzyszenia, jeszcze przed rozmową na Nowogrodzkiej, jest czytelnym sygnałem: presja centrali działa. Lepiej uciec pierwsi, zanim polecą głowy. Jacek Sasin wybrał podobną drogę, deklarując pełne posłuszeństwo władzom partii. Nie jest to wyraz przekonań, lecz instynktu samozachowawczego. W takim systemie lojalność mierzy się gotowością do upokorzenia – podpisania oświadczenia, wyrzeczenia się własnej inicjatywy, publicznego przyznania, że całe polityczne życie zawdzięcza się kaprysowi jednego człowieka.


Morawiecki zostaje więc coraz bardziej osamotniony jako lider, który nie chce się ugiąć. Pytanie brzmi: czy to jeszcze spór o zasady, czy już tylko test wytrzymałości – jego i reszty obozu? Redakcja Salon24 słusznie opisuje trzy scenariusze: częściową kapitulację i zamianę Rozwój Plus w klub dyskusyjny; twardy rozłam i osobny komitet wyborczy, który zabierze PiS-owi kilka punktów procentowych; albo mało prawdopodobny kompromis, w którym Kaczyński zgodzi się na cokolwiek więcej niż kapitulację w białych rękawiczkach. W praktyce wszystkie te drogi prowadzą w jedną stronę: PiS nie wyjdzie z tej wojny taki sam.


W tle widać jeszcze jeden, dużo groźniejszy wymiar tej historii – opisany w notce o KSeF. Państwo, które bez mrugnięcia okiem oddaje warstwę brzegową strategicznego systemu finansowego w ręce zagranicznych koncernów powiązanych z obcymi służbami, teraz nagle drży przed tym, że własne stowarzyszenia i fundacje mogą stać się problemem dla PKW. Ci sami politycy, którzy przez lata akceptowali szpiegowski charakter KSeF i centralizację wrażliwych danych gospodarki, dziś boją się, że ktoś zajrzy w przepływy ich własnej kasy.


To nie jest już tylko konflikt o to, czy prawica będzie „bardziej twarda” albo „bardziej centrowa”. To jest nagi spór o schedę po prezesie i o to, kto przejmie kontrolę nad aparatem finansowym, który Kaczyński budował przez dwie dekady. Tyle że ten aparat zaczyna się rozpadać dokładnie tak, jak rozpada się każdy system oparty na absolutnej władzy jednego człowieka: najpierw przychodzi bunt dworu, potem ucieczka pieniędzy, w końcu powolny rozkład struktur.


Niezależnie od tego, czy Morawiecki ostatecznie skapituluję, czy pójdzie na swoje, jedno jest już widoczne gołym okiem: era nieomylnego prezesa się kończy. Kłamstwa Kaczyńskiego, jego styl rządzenia i traktowanie własnej partii jak prywatnego folwarku doprowadziły PiS do dokładnie tego punktu, przed którym od lat ostrzegali nawet niektórzy ludzie z wewnątrz obozu. System oparty na strachu, lojalce i fikcyjnej jedności zawsze kończy się w ten sam sposób.


To nie opozycja rozbija dziś PiS. PiS rozbija sam siebie.

Zobacz galerię zdjęć:

FB
FB FB
Eternity
O mnie Eternity

Try to be Meraki, - means “to do something with soul, creativity, or love”

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (31)

Inne tematy w dziale Polityka