38 obserwujących
509 notek
508k odsłon
  133   3

Polityczna jajecznica

     Działania ważnych polityków, szczególnie podejmowane publicznie - są ważne nawet, jeśli pozory wydają się wskazywać na coś przeciwnego;  tak myślę, bo inaczej - po cóż by się za nie brali.  Bywa też odwrotnie:  to, co zapowiadane i nagłośnione - okazuje się przewidywalne i wtórne, bo przedstawiane wielokrotnie wcześniej;  przez to - nudne i niezdolne do przekonania czy zainspirowania kogokolwiek.  Tak właśnie było i tym razem z zaprezentowanym przez Donalda Tuska wystąpieniem, w którym zastanowiła mnie jedna tylko nowa i świeża myśl - ta mianowicie, w której wspomina on coś o leczeniu zębów przez ministra Czarnka;  reszta - oklepana i naciągana poza granice przyswajalności.  "Odporna Polska" - tak się nazywał ten polityczny event;  całkiem, moim zdaniem, słusznie - bo co do mnie, to musiałem przywołać wszystkie swoje siły i zdolności obronne, aby wysłuchać wydalonego przez DT zestawu przeinaczeń, zarzutów bez pokrycia, opinii bez uzasadnienia  - jednym słowem, erystyki na poziomie najprymitywniejszym - i zachować przy tym równowagę ducha.

   Od tego wydarzenia znacznie ciekawsze wydało mi się to, co przed kilkoma dniami zobaczyłem w telewizorze:  Donald Tusk konsumuje coś, co wygląda na jejecznicę.  Co jest - myślę sobie - i o co biega?  Ja zjadam smażone jaja przynajmniej raz w tygodniu i nigdy mi do głowy nie przyszło, że ta prosta i skądinąd przyjemna czynność może mieć wymiar polityczny.  A najwyraźniej może, skoro dokonuje się jej przed kamerami, przez co w sposób oczywisty nabiera wagi istotnego przesłania;  to jest pewnie jeden z tych drobiazgów nieistotnych tylko pozornie.

     To przesłanie daje się po niedługim zastanowieniu odcyfrować:  jestem swój chłop, podobny do was - mam taki sam przewód pokarmowy, bo jak wy jem jajecznicę i nie zaczynam dnia od kawioru z szampanem;  można mi więc zaufać i pamiętajcie o tym, kiedy podczas wędrówki po Polsce do was trafię.  Jeśli idzie o mnie - to przesłanie wydało mi się trafne, jak walnięcie kulą w płot;  od polityka oczekuję najmniej tego akurat, aby był do mnie podobny.  Znając bezlik swoich niedostatków wolałbym, żeby różnił się ode mnie jak najzdecydowaniej i niech się nawet obżera przegrzebkami z żabnicą;  jajecznica nie ma tu nic do rzeczy i tym mnie DT nie kupi.  A czy kupi kogokolwiek - to rozmowa z tą starszą panią na ulicy każe mocno powątpiewać.  Nasuwa się też myśl, iż brak zaproszenia na posiedzenie RBN, na co zainteresowany się pożalił, mógł wziąć się stąd, że tam nie planowano serwowania jajecznicy.  Patrząc zaś na rzecz szerzej - to należałoby pamiętać, że co do publicznego prezentowania ściśle biologicznych funkcji organizmu opinie mogą być mocno zróżnicowane;  w znanym niegdyś filmie jedzenie odbywało się dyskretnie w pomieszczeniu przypominającym kibelek, natomiast w salonie wokół stołu zamontowane były sedesy i - wiadomo, co.  Może więc wypada być wdzięcznym przewodniczącemu EPL, że prezentując się publicznie wybrał modus tradycyjny?

   Wiele podejmowanych przez człowieka działań niesie ryzyko niepowodzenia.  Niektórzy tak już po prostu mają, że czego się dotkną, ryzyko materializuje się ponad oczekiwanie - i to jest, jak się może ostatnio wydawać, przypadek Donalda Tuska.  No, bo tak:  nawet tak bezpieczne zagranie, jak posłużenie się poezją - dobrą w dodatku, bo na to są odpowiednie papiery - wypada niefortunnie;  w jednym przypadku  - niestosownie gruba, a przez to nieakceptowalna przesada, a w drugim - owszem, zręczne wskazanie, że to, co jest teraz - czyli władza PiS - minie.  Ale przy tym - całkowite pominięcie wersu z tego samego wiersza, przypominającego, że  "nic dwa razy się nie zdarza" - a więc i pięć minut, jakie się miało, nie da się zamienić na dziesięć...  Dlaczego?   O wyjaśnienie postarał się też poeta - inny i z innego czasu, mówiąc w jednej ze swych ballad o  ..."groszu, co wyszedł już z  obiegu". 

Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale