Eurybiades Eurybiades
96
BLOG

"Niemcy oficjalnie wracają do pieców gazowych..."; zgroza i refleksje

Eurybiades Eurybiades Polityka Obserwuj notkę 10

      Natura człowieka jest taka, że on potrafi kojarzyć rzeczy i sprawy znacznie od siebie odległe.  U Mickiewicza występuje stary żołnierz, który na dźwięk trąbki pocztowej wspomina kaprala, co go budził, żeby poprowadzić na Moskala;  gdzie poczta - a gdzie Moskal, a jednak...  Co do mnie, to jak przeczytałem na pasku wPolsce24, że "Niemcy oficjalnie wracają do pieców gazowych..." - popadłem w niepokój, który następnie rósł, aż osiągnął poziom silnego wzburzenia.  Poszło o zestawienie tych trzech słów:  Niemcy, piece, gaz.  Ewentualne pytanie o to, czemu miałyby one pobudzać podświadomość i przyprawiać o wzburzenie należałoby niewątpliwie zaliczyć do kategorii retorycznych - zwłaszcza, kiedy się zwróci uwagę na jeszcze jedno występujące na tym pasku słowo:  "wracają";  wiadomo, że co do pieców i gazu - to doświadczenie i sprawność Niemców były w przeszłości nie byle jakie, a  skoro  wracają - to wzburzenie nie wymaga, aby je uzasadniać.

   Opisana wyżej reakcja okazała się być krótkotrwałą, bo prawie natychmiast okazało się, że idzie o ogrzewanie;  czy to jednak znaczy, że to wzburzenie było całkowicie pozbawione podstaw?  Dzięki rozmaitym zabiegom związanym z nowatorskim podejściem do historii prezentowanym przez historyków, których nazwisk wolę przed nocą nie wymieniać - a także polityków  (kłania się pani minister i jej polscy naziści budujący obozy!) powinniśmy wprawdzie przyjąć, że co było - minęło bezpowrotnie i ponadto wcale nie wyglądało tak, jak przywykliśmy myśleć - i jak pamiętamy albo wiemy z opowieści.  Przyjąć powinniśmy także to, że Niemcy - najlepsi z sąsiadów, obecnie myślą wyłącznie o tym, jak nam nieba przychylić  - ale co w takim razie sądzić o zapowiedzi Webera, że trzeba przygotować się na ewentualny powrót Kaczyńskiego do władzy?  Ciarki przebiegają na myśl o jakichkolwiek niemieckich przygotowaniach względem nas, bo to już przerabialiśmy: może jakaś prowokacja na wzór gliwickiej?  I czy zapominać o pewnej damie nawołującej jakiś czas temu do głodzenia Polski?  Jak wiadomo - również ta technika eliminacji niepożądanego elementu była u nich w przeszłości - obok pieców i gazu - chętnie stosowana.  Czy takie złowieszczo pobrzmiewające zapowiedzi winny być bagatelizowane, jako niegroźne i nieistotne?  Zgodzić się można jedynie co do tego, że nikt już dziś nie myśli o środkach tu wspomnianych, ale nie po to świat, a w nim i polityka rozwijają się i ulepszają, aby nie było możliwe wykoncypowanie przedsięwzięć pozornie niewinnych czy na pierwszy rzut oka korzystnych, a skutecznych nie mniej, niż owe piece czy gaz.

   Nie chciałbym, aby to, co powyżej  dowodziło mego przewrażliwienia w tej materii, ale czy można o sprawie myśleć inaczej?  Pewnie można, lecz nie sądzę, aby było to rozsądne. Słuszność żądania reparacji jest przez zachodniego sąsiada negowana - a to przecież dowodzi, że zbrodniczych działań dokonanych swego czasu na naszym narodzie nie uważa on za naganne i co za tym idzie - wymagające zadośćuczynienia.  To właśnie jest probierzem stosunków między nami, zmaterializowanym w postaci tego topornego głazu w Berlinie.  Te wspomniane słowa na pasku dotyczyły spraw całkowicie niewinnych i tylko przez szczególną zbieżność z faktami historycznymi, czyli - przez przypadek, zostały odczytane, jak wyżej.  Ale - jak to się powiada: nie ma przypadków;  są znaki.

Eurybiades
O mnie Eurybiades

Konserwatysta

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (10)

Inne tematy w dziale Polityka