Natura człowieka jest taka, że on potrafi kojarzyć rzeczy i sprawy znacznie od siebie odległe. U Mickiewicza występuje stary żołnierz, który na dźwięk trąbki pocztowej wspomina kaprala, co go budził, żeby poprowadzić na Moskala; gdzie poczta - a gdzie Moskal, a jednak... Co do mnie, to jak przeczytałem na pasku wPolsce24, że "Niemcy oficjalnie wracają do pieców gazowych..." - popadłem w niepokój, który następnie rósł, aż osiągnął poziom silnego wzburzenia. Poszło o zestawienie tych trzech słów: Niemcy, piece, gaz. Ewentualne pytanie o to, czemu miałyby one pobudzać podświadomość i przyprawiać o wzburzenie należałoby niewątpliwie zaliczyć do kategorii retorycznych - zwłaszcza, kiedy się zwróci uwagę na jeszcze jedno występujące na tym pasku słowo: "wracają"; wiadomo, że co do pieców i gazu - to doświadczenie i sprawność Niemców były w przeszłości nie byle jakie, a skoro wracają - to wzburzenie nie wymaga, aby je uzasadniać.
Opisana wyżej reakcja okazała się być krótkotrwałą, bo prawie natychmiast okazało się, że idzie o ogrzewanie; czy to jednak znaczy, że to wzburzenie było całkowicie pozbawione podstaw? Dzięki rozmaitym zabiegom związanym z nowatorskim podejściem do historii prezentowanym przez historyków, których nazwisk wolę przed nocą nie wymieniać - a także polityków (kłania się pani minister i jej polscy naziści budujący obozy!) powinniśmy wprawdzie przyjąć, że co było - minęło bezpowrotnie i ponadto wcale nie wyglądało tak, jak przywykliśmy myśleć - i jak pamiętamy albo wiemy z opowieści. Przyjąć powinniśmy także to, że Niemcy - najlepsi z sąsiadów, obecnie myślą wyłącznie o tym, jak nam nieba przychylić - ale co w takim razie sądzić o zapowiedzi Webera, że trzeba przygotować się na ewentualny powrót Kaczyńskiego do władzy? Ciarki przebiegają na myśl o jakichkolwiek niemieckich przygotowaniach względem nas, bo to już przerabialiśmy: może jakaś prowokacja na wzór gliwickiej? I czy zapominać o pewnej damie nawołującej jakiś czas temu do głodzenia Polski? Jak wiadomo - również ta technika eliminacji niepożądanego elementu była u nich w przeszłości - obok pieców i gazu - chętnie stosowana. Czy takie złowieszczo pobrzmiewające zapowiedzi winny być bagatelizowane, jako niegroźne i nieistotne? Zgodzić się można jedynie co do tego, że nikt już dziś nie myśli o środkach tu wspomnianych, ale nie po to świat, a w nim i polityka rozwijają się i ulepszają, aby nie było możliwe wykoncypowanie przedsięwzięć pozornie niewinnych czy na pierwszy rzut oka korzystnych, a skutecznych nie mniej, niż owe piece czy gaz.
Nie chciałbym, aby to, co powyżej dowodziło mego przewrażliwienia w tej materii, ale czy można o sprawie myśleć inaczej? Pewnie można, lecz nie sądzę, aby było to rozsądne. Słuszność żądania reparacji jest przez zachodniego sąsiada negowana - a to przecież dowodzi, że zbrodniczych działań dokonanych swego czasu na naszym narodzie nie uważa on za naganne i co za tym idzie - wymagające zadośćuczynienia. To właśnie jest probierzem stosunków między nami, zmaterializowanym w postaci tego topornego głazu w Berlinie. Te wspomniane słowa na pasku dotyczyły spraw całkowicie niewinnych i tylko przez szczególną zbieżność z faktami historycznymi, czyli - przez przypadek, zostały odczytane, jak wyżej. Ale - jak to się powiada: nie ma przypadków; są znaki.



Komentarze
Pokaż komentarze (10)