Eurybiades Eurybiades
222
BLOG

Tilia magna (wielka lipa), czyli - posiedzenie sztabu kryzysowego

Eurybiades Eurybiades Polityka Obserwuj notkę 7

      Sympatyczny chorwacki dziennikarz, którego widuję w telewizorze zasugerował ostatnio, że nikogo nie interesuje to, co ma do powiedzenia Donald Tusk.  Mnie jednak coś zaciekawiło, a mianowicie - co wyżej wspomniany powie w związku z zupełnie niebywałą sytuacją, w jakiej się parę dni temu znaleźliśmy - polegającą na tym, że teraz, tuż przed końcem grudnia, ni z tego, ni z owego spadł śnieg.  Najlepszą okazją do zdobycia pożądanej wiedzy było, co oczywiste, przyjrzenie się posiedzeniu sztabu kryzysowego czy czegoś w tym rodzaju.  Obserwacja tego spotkania wzbogaciła mnie o spostrzeżenie, że wielkim szczęściem okazuje się fakt, iż śnieżyca jest żywiołem daleko mniej groźnym niż powódź.  A także - o potwierdzenie przewagi natury nad człowiekiem:  rolnicy blokują drogi, a rząd - nic;  jak się za to wzięła śnieżyca - to zaraz posiedzenia, konferencje prasowe itp.

   Początek zdawał się zapowiadać, że polecą głowy;  nasępione brwi i twardy wzrok pana Premiera wydawały się wróżyć zebranym przy stole ciężkie chwile i ostra komenda: - wojewodowie, właczyć mikrofony! - mogła to spodziewanie potwierdzać.  Sprawdziło się jednak powszechne przekonanie, że niewinni nie mają się czego obawiać;  po wyjaśnieniu ze strony szefów rozmaitych służb oraz resortów, że za kłopoty z odśnieżaniem winien jest śnieg - nastrój spotkania złagodniał:  za cóż strofować, skoro państwo zdaje egzamin?  Premier tylko przez chwilę rozważał - czy jest sens, żeby jeździły pociągi, skoro perony zaśnieżone - ale potem po ojcowsku napomniał, że lepiej byłoby ten śnieg sprzątnąć i że od teraz wszelkie informacje meteo mają być pre-cy-zyj-ne! - i tak samo pre-cy-zyj-ne muszą się okazać wiadomości o sytuacji na drogach.  Na tym możnaby skończyć, a jak się do tego doda wcześniejsze wypowiedzi oficjeli wskazujące na to, że uciążliwościom na drogach winni są kierowcy, którzy powinni raczej siedzieć w domu, a wyjeżdżając - odpowiednio się zabezpieczyć ( np. zabrać przenośny piecyk i kubik porąbanego drewna - to mój pomysł!) - jasnym się staje, że ludzka nieprzezorność jest przyczyną tych wszystkich kłopotów i przypomina się ten Poleszuk, który widok mostu załamującego się pod ciężarem wozu trafnie skomentował: - ot, durny! Widzi most - a jedzie.  Co do dopełnienia obowiązków przez pana Premiera i rozmaitych jemu podległych funkcjonariuszy - jest ok.;  jak nie widać pługów, to przecież nie znaczy, że ich nie ma (to cytat z Klimczaka).

   Nie dotrwałem do końca, ale jeden interesujący moment udało się zarejestrować.  Premier po otrzymaniu informacji o blokadzie A4 między Wrocławiem a granicą z Niemcami usilnie dopytywał, w którym kierunku ta autostrada jest niedrożna - a poinformowany, że w kierunku Niemiec, już się tym dalej nie interesował.  Dlaczego - trudno wyjaśnić; wygląda na to, że niezakłócone funkcjonowanie jezdni z tamtej strony uznał za ważniejsze.  Ponowne zapytanie - dlaczego? - wydaje się zasadne;  swego czasu dawny partyjny towarzysz DT informował o płynących z tamtej strony pieniądzach zasilających jego partię, ale to przecież czas miniony.  Czy może więc chodzić o drożność niezbędną dla niezakłóconego przepływu instrukcji, wskazówek i poleceń?

   A wracając do posiedzenia - to słowo  "lipa" (tilia) nasuwa się w odniesieniu do niego w sposób najoczywistszy;  jeśli wspomnieć, co mówił Tusk junior o stosunku ojca do sprawy Amber Gold - wychodzi, że z lipą Tusk senior jest obeznany nienajgorzej. Co  jeszcze dodać?  ano, odmiany tilia magna nie ma, ale jest - o czym wiem na pewno - tilia varsoviense;  to jednak dobry temat na inne opowiadanie.

Eurybiades
O mnie Eurybiades

Konserwatysta

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (7)

Inne tematy w dziale Polityka