Blog
Malleus Maleficarum
Fideista
Fideista Łowca androidów.
0 obserwujących 28 notek 44957 odsłon
Fideista, 25 lipca 2017 r.

Rozmowy z kotem albo gambit Jarosława

1685 2 0 A A A

Znudzony kot prezesa siedział w zaciszu siedziby partii na Nowogrodzkiej i obserwował protesty. Najpierw czarny. Później niebieski. Chwilę za nim zielony. W końcu ten w obronie sądów i demokracji. – O tak, demokracja jest najważniejsza – myślał i uśmiechał się sam do siebie piłując paznokcie. Wsłuchiwał się także, z coraz większym frasunkiem, w głos prezesa.  – Ech, słaba jest ta opozycja – narzekał Kaczyński.  Martwi mnie to straszliwie i smuci – mówił na wpół do siebie na wpół do swojego ulubionego rozmówcy. – Patrzę na Ryszarda, patrzę na Grzegorza, gdzie im do mężów stanu? Ech, żal Polski. I tych, którzy idą za nimi też żal. Nie da się rządzić państwem z taką opozycją. Oni demoralizują Polaków. Oni moich posłów demoralizują. A zamiast pracować, zamiast zająć się naprawą Rzeczypospolitej, siedzą na Twitterze albo występują w telewizjach. Ale najgorsze jest to, że oni mnie, mnie samego, zniechęcają do wysiłku. Przecież ja nic nie muszę robić, żeby rządzić. Wystarczy pokazać ludziom to, co mieliby wówczas, gdyby nie mieliby mnie. Nic mi się przez nich nie chce. A przecież reformy są konieczne. Polska czekać nie może – lamentował prezes.

 

– Hm… Pięknie to rozgrywali kiedyś Rzymianie na Półwyspie Apenińskim… – zamruczał niespodziewanie kot, który miał już dość tego depresyjnego potoku słów. –  Rzymianie? Skąd ci przyszli do głowy – akurat teraz – Rzymianie? – zapytał Jarosław. – Wiesz, to zupełny przypadek jest. Słuchałem ostatnio, że w Rzymie brakuje wody. Przeraziłem się tym trochę, bp przypomniały mi się stare czasy – odpowiedział, już zupełnie wyraźnie, kot, po czym wrócił do obgryzania dorsza. – Co takiego ci się przypomniało? – zagadnął prezes. – Nie będę cię zanudzał szczegółami, to stare dzieje, chyba jeszcze z mojego pierwszego życia. Nie pamiętam zbyt dobrze – kot udawał niezainteresowanego rozmową. – No mówże wreszcie – prezes podniósł głos. – No wiesz, patrzę na ciebie i widzę te twoje zgryzoty i też się martwię. Mam chyba nawet pewien pomysł, jak temu zaradzić. Ale musisz mi zaufać – tu kot delikatnie podniósł głowę, jakby od niechcenia. Oblizał resztki ryby z pyska, spojrzał prosto w oczy prezesa i powiedział: – Zaufanie  to podstawa. Przecież wiesz, że nigdy cię nie zawiodłem. Później bardzo długo rozmawiali. Nikt nie podnosił głosu, nikt nie krzyczał. Obaj rozmówcy wiedzieli, jak ważne jest to, żeby rozmawiać spokojnie i bez emocji.

 

Na drugi dzień prezes Kaczyński wezwał do siebie na Żoliborz całą wierchuszkę obozu władzy. Karnie stawili się wszyscy. Prezesowi się nie odmawia. Pierwsza była premier Szydło, za nią kolejno Mateusz Morawiecki, marszałek Terlecki i minister Ziobro. Przyjechał też, choć mocno spóźniony, Antoni Macierewicz. Był też minister Błaszczak, choć nikt nie wiedział, czy on też przyjechał, czy już był tutaj wcześniej. – Moi kochani – zaczął nietypowo premier Jarosław. – Następne dni przyniosą wam wszystkim dużo stresu. Będą emocje. Tego nie unikniemy. Zachowajcie wewnętrzny spokój, ale na zewnątrz – nie udawajcie swoich uczuć. Mówcie odważnie to, co będzie wam leżało na sercu. Wasze szczere emocje są niezbędne do tego, żeby plan się udał.

 

–  Co to za plan, panie premierze? – zapytała nerwowo premier Szydło. – Stworzymy sobie opozycję – powiedział prezes Jarosław nie owijając w bawełnę. – Stwo-rzy-my – powtórzył mocniej. – Kolejną opozycję? Nie dość nam tej hałaśliwej hałastry, tej hołoty postubeckiej? – emocjonował się Błaszczak. – To żadna opozycja. Zwyczajna banda durniów. I niegroźna. Prawdziwą opozycję wymyślimy sami – powiedział z dumą prezes. – Ale jak? – Morawiecki aż zdjął okulary. – Większość ludzi przychodzących na te wszystkie protesty nie przychodzi na nie dlatego, by bronić tego czy owego – stwierdził prezes. – Bo większość nie wie po co przychodzi – zauważył przytomnie marszałek Terlecki. – Otóż to – kontynuował prezes – gdzieś coś usłyszeli, czegoś od kogoś się dowiedzieli, ale są tam, gdzie są, z jednego prostego powodu. Protestują, bo nienawidzą mnie. To ja ich jednoczę. Przeciwko sobie. Nie jakieś idee, na pewno nie jakieś partie. Zresztą, spójrzcie na przywódców tamtego obozu. To dlatego większość ludzi ma dość aktualnych partii. Ich liderzy nie przyciągają ludzi do siebie, oni ich przyciągają do mnie – prezes stwierdził fakt.

 

– Co więc radzisz? – zapytał Antoni. – Potrzebujemy kogoś, kto jest z naszego obozu i jednocześnie z ich obozu. Taki kot Schrödingera. Jednocześnie jest żywy i zupełnie martwy. Potrzebujemy kogoś, kogo dużo ludzi ceni i szanuje i jednocześnie kogoś, kto nie ma żadnej realnej władzy. To wokół niego skupimy opozycję. Na początku jej część, ale później kto wie, ten obóz będzie wzrastał w siłę… – rozmarzył się prezes. – Przecież nie ma nikogo takiego – odważył się przerwać marszałek Terlecki. – Niestety jest. Ale tego przecież nikt nie kupi. Z niego się śmieje cała opozycja. Oni nazywają go Adrianem  –  wyrwał się Ziobro. Prezes Jarosław tylko się uśmiechnął i kontynuował: – Przestaną. Zaczną widzieć w nim ratunek, bo będą myśleli, że on może zniszczyć mnie. Ale po kolei. Zaczniemy od wielkiej reformy sądów. To będzie ogromna batalia, na szali będzie honor partii, walka będzie się toczyła między III i IV RP, wszędzie w tej układance będzie pełno symboliki. Po jednej stronie my, Polska, naród, po drugiej oni, ubecja, resortowe dzieci, karły moralne. Wiecie, ci sami co zawsze. I wtedy on zada nam cios. Stanie po ich stronie – prezes przerwał by zaczerpnąć tchu.

Opublikowano: 25.07.2017 18:20. Ostatnia aktualizacja: 25.07.2017 19:27.
Autor: Fideista
Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

The truth is you're the weak. And I'm the tyranny of evil men. But I'm tryin', Ringo. I'm tryin' real hard to be a shepherd.

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Ostatnie komentarze

  • @CINKA2 Według salonu to "medal zły". Według mnie - decyzja i jej termin są odrobinę...
  • @CIENIAS Proszę posłuchać pierwszych komentarzy. Ucieczka do przodu i zacieśnianie...
  • @SPLIN Równe, miarowe tempo marszu nowej unii ustalać będzie nieśmiertelna Rzesza. I nie...

Tematy w dziale Polityka