Fizyka Smoleńska
Piszę o rzeczach pięknych: fizyce, lotnictwie, wszechświecie i superkomputerach. Ale też o smutnych: wyjaśniam katastrofę smoleńską. Odsłaniam manipulacje oszustów politycznych i nieuków, ich pseudonaukę o nazwie "fizyka smoleńska". Fot: nad Akron,OH
117 obserwujących
88 notek
914k odsłon
  1098   1

69. Autentyczność CVR. Presja zewnętrzna i brak asertywności pilotów w Smoleńsku


Zasady te są piękne i mądre, ale nie zawsze były stosowane. Trudno zliczyć samoloty pasażerskie, które spadły li tylko dlatego, że pilot świadomie wybierał niebezpiecznie niskie latanie, byle nie złamać polecenia kontrolera, lub nie wejść w niedozwoloną przestrzeń powietrzną, albo przeciwnie: łamał zakazaną przestrzeń powietrzną aby tylko nie przeciwstawić się decydentowi, który miał get-there-itis, tj. nieprzemożoną chęć dolecenia do celu. Często widoczność była słaba lub zerowa, co sprzyja wypadkowi. Ale nie zawsze, bo mała asertywność pilota zabija także przy dobrej widoczności terenu.

Znany sportowiec amer. leciał kiedyś nad wschodnią odnogą akwenu rzeki Hudson otaczającego Manhattan i zepchnięty przez źle uwzględniony w manewrze nawrotu wiatr, uderzył w poziomym locie w wieżowiec, zamiast w odpowiednim momencie pociągnąć swój SR22 ponad dachy  (nie były przesadnie wysokie, ale wystawały ponad granice przestrzeni kontrolowanej przez pobliskie duże lotniska). Widoczność była bdb.

Pilotując też SR22, właścicielka rozbiła samolot przy pięknej pogodzie, podchodząc do Hobby/Houston, TX, kiedy w stresowej sytuacji dużego ruchu samolotów liniowych podchodzących do przydzielonego jej pasa i pasa równoległego, musiała zostać skierowana przez kontrolera na drugi krąg, a ściślej na pierwszy, jak się okazało, z trzech GO AROUND. Przeładowana zadaniami, słuchając szybkich, długich i zbyt skomplikowanych instrukcji ATC z wieży, traciła stopniowo orientację sytuacyjną. Pilotowała coraz mniej dokładnie. Przy trzecim Go Around (spowodowanym jej niedokładnym pilotażem), chowając klapy w przechyle naruszyła minimalną prędkość lotu (accelerated stall speed). Nastąpiło klasyczne przeciągnięcie+korkociąg. Zginęła wraz z rodziną. Co orzekła komisja NSTB? Że bezpośrednim powodem katastrofy był oczywiście wspomniany przed chwilą błąd pilotażu, ale do jego zaistnienia przyczynili się zarówno kontrolerzy, jak i PIC (ofiara wypadku), właśnie przez brak asertywności (contributing was the pilot’s lack of assertiveness). Właścicielka samolotu powinna była nie przyjmować instrukcji kontrolera i zadecydować zanim sytuacja wymknęła się spod jej kontroli, że przerywa podejścia (mogła poprosić o skierowanie na pobliskie mniejsze lotnisko). Takie orzeczenie komisji wypadkowej kilka lat temu wzbudziło trochę dyskusji wśród pilotów amerykańskich i zwróciło ich uwagę na kwestię asertywności jako obowiązku pilota.

Po większości katastrof dyskusji nie ma.  PIC popełnia bardzo niebezpieczny błąd lub szereg błędów, które są post factum  oczywiste.  A pilot monitorujący albo nie widzi/nie rozumie tego, albo równie źle: widzi i zgłasza słuszne uwagi, nawet nieśmiałe obiekcje, lecz na tym kończy. Nie idą za tym czyny. Nie przejmuje zdecydowanie sterów i samolot w coś uderza (CFIT). Wszyscy giną, bo 2gi pilot nie przejął sterów.

SMOLEŃSKI CFIT I JEGO TŁO SYSTEMOWE

Bywa jeszcze jedna, najbardziej oburzająca, forma nacisku na pilota: presja ze strony decydentów lotu. Jeśli nie spotka się z asertywnością pilota, często dochodzi do katastrofy. Kpt. Pietruczuk zapobiegł łamaniu elementarnych zasad bezpieczeństwa w locie z Lechem Kaczyńskim w stronę Gruzji. Sprawa jest bardzo znana i bardzo ważna dla katastrofy w Smoleńsku. Asertywność Pietruczuka uratowała wtedy być może życie bezmyślnemu decydentowi; jednak szybko nastąpiły pisowskie szykany wobec pilota. Bezpośrednią presję na PIC w celu lądowania mimo niebezpiecznych warunków meteorologicznych w Smoleńsku wywierał oficer łącznikowy Kazana. Doszło do zniżania końcowego, zakończonego CFIT-em (Controlled Flight Into Terrain). Brak asertywności dowódcy statku powietrznego, któremu nie wolno było nie tylko ze względu na przepisy, ale i w trosce o życie swoje i innych próbować owego zniżania, gdyż pogwałcił trzydziestokrotnie**  wymagane minima meteo, skończył się niespotykaną tragedią i kompromitacją państwa;  jednak piloci szybko otrzymali od rządu PO pośmiertnie awanse, a obecnie wice-gensek PiS kreuje ich mit jako bohaterów. Jak doszło do CFIT-u?

 W Smoleńsku dowódca tupolewa popełnił bardzo wiele poważnych błędów i wykroczeń: nieznajomość frazeologii lotniczej dot. podejść warunkowych w Rosji (źle zrozumiane "posadka dopolnitiel'no"), dramatycznie nieustabilizowane podejście, nieznajomość frazeologii awaryjnej ("gorizont 101!), łamanie szeregu fundamentalnych zasad podejść nieprecyzyjnych i niewłaściwa obsługa samolotu (obroty silników daleko poza dozwolonym przez IUL zakresem). Ale zawsze jest jakiś ostatni i decydujący błąd - tu brak ręcznego wyrównania lotu po złamaniu MDH = 100 m BW), przy braku zarówno widoczności jak i  zezwolenia na lądowanie.

Lubię to! Skomentuj45 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka