
W notce „Czy Suweren powinien posiadać kwalifikacje?” (/https://www.salon24.pl/u/foltynowicz/1037907,czy-suweren-powinien-posiadac-kwalifikacje), napisałem między innymi:
„W dużej części to się powiodło (dokonane przez PiS zmiany ustrojowe w Polsce!), bo stan nastrojów społecznych dowodzi, iż lud polski uległ tej narodowo-katolickiej narracji tracąc polityczną wrażliwość na wygasanie w Polsce zasad ustrojowych przynależnych demokratycznym państwom prawnym. A dowodzi to – moim zdaniem – o braku politycznych kwalifikacji ludu (suwerena) do egzekwowania swoich „nadrzędnych praw zwierzchnich” nad polityczną władzą państwową przez siebie ustanowioną”.
Obecny stan polskich niepokojów politycznych spowodowany polityką PiS prącego ślepo do prezydenckich wyborów w groźnej „chmurze” pandemii koronawirusa, to dowód, że polska klasa polityczna /cała/ żyje własnymi, egoistycznymi problemami partyjnych egzystencji kosztem karygodnego zaniedbywania społecznej konsolidacji pilnie potrzebnej wokół zwalczania epidemii.
„Chocholi taniec” całej klasy politycznej wokół kalamburowych projektów dotyczących wyborów prezydenckich, to obraźliwy dla narodu pokaz lekkomyślności politycznych niekompetencji wszystkich aktorów polskiej sceny politycznej, zarówno obozu rządzącego jak i opozycji.
Obóz rządzący „gestem Lichockiej” drwi z wyborców niekonstytucyjnym cedowaniem organizacji wyborów na rządowego ministra w miejsce odsuniętej bezprawnie od swoich konstytucyjnych uprawnień Państwowej Komisji Wyborczej.
Zaś opozycja „gestem Kozakiewicza” rewanżuje się rządzącym pustą narracją o zagrożeniach niepraworządnego organizowania prezydenckich wyborów jednocześnie cichcem rozważając jakieś alternatywy uczestniczenia w nich, czyli w owych niepraworządnych wyborach.
W tej zaciemnionej politycznej atmosferze Polska nagle stała się państwem wieloklasowym rozdartym na klasę oddanych wyznawców polityki Jarosława Kaczyńskiego, klasę o poglądach liberalno demokratycznych z zurbanizowanych ośrodków miejskich, oraz najliczniejszą klasę biernych mieszkańców z ośrodków wiejsko-parafialnych bez precyzyjnych poglądów politycznych, oczekujących od państwa całkowitej gwarancji dla własnej, zawodowej dochodowości opartej na regulacjach prawnych.
PiS jest chyba jedyną w Polsce partią doskonale odczytującą tę klasową skłonność polskiego społeczeństwa także dlatego, że wespół z Kościołem katolickim jest jego twórcą zapoczątkowaną sukcesem prezydentury śp. Lecha Kaczyńskiego z hasłowym kampanijnym wtedy podziałem kraju na Polskę solidarną i Polskę liberalną.
PiS z Kościołem uwierzyli w trwałość owego klasowego podziału Polaków i niepomni łatwych do przewidzenia negatywnych skutków tej segregacji dla państwa polskiego z nadzwyczajnym uporem i siłą umacniają ten podział. Środowisko owych koniunkturalnych sprzymierzeńców straszą i ostrzegają przed liberałami cofnięciem lukratywnych datków 500+, podwyższeniem wieku emerytalnego, „tęczową zarazą”, zalewem uchodźców, laicyzacją państwa /świadomie przeinaczając ją w ateizację/, demoralizacją dzieci seksualną edukacją, itd., itp.
Nie bez powodu PiS odgrzewa teraz sejmową procedurę zaostrzenia ustawy aborcyjnej autorstwa fanatyczki religijnej Kai Godek przekładającej swoje religijne omamy na prawo moralne. Zaś abp Marek Jędraszewski – metropolita krakowski – emfatycznie podczas mszy św. w rocznicę pogrzebu Lecha i Marii Kaczyńskich wmawiał wiernym, że „przyczyny i okoliczności tragedii smoleńskiej pozostają nie wyjaśnione”, podczas gdy sprawa została zamknięta ostatecznym werdyktem państwowej komisji badania wypadków lotniczych /czyli autorytetem państwa polskiego/ z dokładnym ustaleniem i wskazaniem przyczyn wypadku.
W tej strasznej atmosferze ciemnoty interpretacyjnych reguł religii i spraw państwowych obecne państwowo klerykalne władze projektują w ustawie „aborcyjnej” „dogmat”, że święty i nienaruszalny jest płód niezdolnego do życia dziecka po urodzeniu jednoznacznym zakazem jego usunięcia /aborcji/, a dopuszcza się usuwanie płodu zdrowego pochodzącego z gwałtu. Oto przykłady religijnej ciemnoty i chorobliwego fanatyzmu zastępującego rozum i wiedzę medyczną a także przekłamującą rzeczywistość polityczną, mamiąc tym naiwny elektorat wiejsko parafialny.
Wczoraj tzw. Trybunał Konstytucyjny bezprawnie wydał orzeczenie dot. uchwały połączonych Izb Sądu Najwyższego: Cywilnej, Karnej oraz Pracy i Ubezpieczeń Społecznych z 23 stycznia. Uznał ją za niezgodne z konstytucją.
Konstytucja nie daje Trybunałowi Konstytucyjnemu takiego prawa tak ściśle określonego w konstytucji art. 188, bo:
Trybunał Konstytucyjny orzeka w sprawach:
1. zgodności ustaw i umów międzynarodowych z Konstytucją,
2. zgodności ustaw z ratyfikowanymi umowami międzynarodowymi, których ratyfikacja wymagała uprzedniej zgody wyrażonej w ustawie,
3. zgodności przepisów prawa, wydawanych przez centralne organy państwowe, z Konstytucją, ratyfikowanymi umowami międzynarodowymi i ustawami,
4. zgodności z Konstytucją celów lub działalności partii politycznych,
5. skargi konstytucyjnej, o której mowa w art. 79 ust. 1.
"Ten wyrok i sędzia sprawozdawca (prok. stanu wojennego Stanisław Piotrowicz) zapiszą się w historii polskiego sądownictwa w sposób niechwalebny" – oświadczył w imieniu SN jego rzecznik sędzia Michał Laskowski.
Tak wygląda nasza, ojczyźniana rzeczywistość społeczno polityczna. Ze smutkiem widzimy, że polska klasa polityczna razem z upolitycznionym klerem wielce pogardliwie odnosi się do narodu /suwerena/, traktując nas w pełni przedmiotowo wyłącznie jako tworzywo dla ich wąskich, klasowych interesów, do których przekonali /wyrafinowanym piarem/ inną klasę społeczną nazwaną przeze mnie /na użytek tej notki/ klasą „wiejsko parafialną” naiwnie ulegającą fałszywym autorytetom establishmentu obecnego obozu władzy.
W tej sytuacji jedynym przeciwko temu sprzeciwem naród polski /w części nie poddającej się owemu propagandowemu piarowi płynącemu z mediów rządowych i ambon/ wyraziście może zademonstrować tylko bojkotem planowanych przez rząd wyborów majowych demonstracyjne w nich nie uczestnicząc.
Bo uczestnicząc w wyborach okazalibyśmy akceptację obecnej polityki PiS i jego obozu rządzącego. A przecież tego nie akceptujemy!
Jestem absolwentem Politechniki Poznańskiej (inżynier elektryk - budowa maszyn elektrycznych). Staż pracy: 20 lat w przemyśle i 20 lat w administracji państwowej szczebla wojewódzkiego - transformacja gospodarki z socjalistycznej na rynkową.
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Polityka