33 obserwujących
1831 notek
1229k odsłon
1071 odsłon

Co w miejsce demokracji partyjno-parlamentarnej?

Wykop Skomentuj98

image

Mnogość zjawisk degeneracyjnych i odtwórczych w ziemskiej przyrodzie są tak powszechne jak powietrze. Dotyka to także ludzi, ofiar wielu błędów genetycznych od mongolizmu /zespół Downa/ po homoseksualizm. 

Te degradacyjne procesy towarzyszą nam zawsze: indywidualnie, w codziennej egzystencji po zjawiska występujące w zbiorowości ludzkich – od gminy po państwo.

Historia ludzkości to potwierdza następującymi po sobie procesami przemian ustrojowych państw /w uproszczeniu/ od wspólnoty pierwotnej po demokrację.

Historycznie rzecz rozpatrując wszystkie ustroje polityczne od czasów starożytnych po dzień dzisiejszy zawsze preferowały jakieś przyjazne im zbiorowości społeczne z których pochodziły. Współczesna demokracja ma umocowanie w większości społecznych nacji, które także otrzymują przywileje od swoich nominatów do wybranych władz. Mnogość niezbędnych głosów do wygrania wyborów to też mnogość przyjaznej zbiorowości wyborców zwanej partyjnym elektoratem tęsknie oczekującym korzyści za dokonany wybór.

Powszechność wyborów powoduje dużą liczebność elektoratu zwycięskiej partii politycznej, któremu rządzący odwdzięczają się za zdobycie władzy finansowymi profitami socjalnymi stanowiącymi największy odsetek wydatków w obecnych budżetach państw demokratycznych. Na przykład w Polsce przeznacza się na „socjal” aż 16% PKB przy 2% na obronność i tylko nieco pond 4 % na ochronę zdrowia.

Takie destrukcyjne tendencje ustrojowe państw demokratycznych nękają wszystkie współczesne demokracje. Ekonomiści i socjolodzy wieszczą nieuchronne załamanie się struktur finansowych państw „demokracji socjalnych” /tak nazywają demokracje Zachodu/ z nieuniknionym skutkiem buntu społecznego grzebiącego te demokracje pod gruzami państwa opiekuńczego.

Upadek demokratycznej cywilizacji socjalnej jest spodziewany na czas po pandemii Covid-19, która zrujnuje gospodarki państw i gospodarkę światową, a w konsekwencji zniesie przywileje socjalne. A tego biorcy socjalu nie zniosą, wywołają więc rewolucję ze skutkiem jak wyżej, czyli pogrzebią demokrację pod gruzami państw opiekuńczych.

Na tych gruzach ma się zrodzić nowa cywilizacja znosząca partyjne systemy demokratyczne, co w Polsce dość proroczo, choć chaotycznie zapowiada Szymon Hołownia.

Partyjne rządy dowiodły swojej pełnej korupcjogenności skutecznie niszczącej państwowe, solidarnościowe poczucie całej wspólnoty narodowej bez przywilejów jedynie swoich wyborczych zwolenników wrogo nastawianych do obywateli o innych – niż opcji rządzącej – poglądach politycznych.

Tak ukształtowana w państwie władza składająca się z elit politycznych, klerykalnych i koniunkturalistów utraciła kwalifikacje etyczno moralne do rządzenia z pożytkiem dla wszystkich obywateli. Struktury państwa muszą być w pełni wolne od zdemoralizowanego, korupcyjnego klientelizmu partytjnego.

Jaki to będzie system nie wiadomo, choć niektórzy politolodzy przewidują powstanie demokracji przedstawicielskiej wyłonionej z samorządności terytorialnej w drodze eliminacji piramidowej od samych podstaw piramidy społecznej po jej państwowe szczyty: gmina – powiat – województwo – państwo.

Czyli – w skrócie – do sejmu trafiają kandydaci wyłonieni terytorialnie z mandatem swojego regionu, a nie z partyjnego. Senat miałby byś Izbą Samorządową ze statusem izby wyższej parlamentu. Obowiązkowe zniesienie zawodowstwa parlamentarzystów obecnie zainteresowanych przede wszystkim krociowymi zarobkami. Aktualnie posłowie nie muszą już informować Sejmu o dodatkowych umowach-zleceniach i umowach o dzieło. Niezależnie od tego, ile na nich zarobią, dostaną pełne uposażenie parlamentarne. Czyli posłowanie, to czysty biznes a nie służba narodowi.

https://www.bankier.pl/wiadomosc/Kasa-poza-kontrola-7927061.html

Po zniesieniu poselskiego zawodowstwa posłowie wykonywali by swój mandat w systemie sesyjnym /powrót do dawnych praktyk/ za ekwiwalentowym wynagrodzeniem, rekompensującym parlamentarzyście nieobecność w pracy zawodowej.

Te projekty nie są – póki co – przedmiotem rozważań politycznych pozostając w sferze dywagacji /bez pejoratywnego wydźwięku tego terminu/ środowisk akademickich o twórczych ustrojowo umysłach przewidujących upadek obecnej, zdegenerowanej „politycznie” cywilizacji i zatroskanych groźnym społecznie porewolucyjnym chaosem.

Jest oczywistym, że państwo zwalniające z obowiązku pracy jakieś grupy społeczne i wypłacając im z budżetu „pensje” na utrzymanie tworzy precedens „zarażający’ owym wygodnictwem inne grupy społeczne automatycznie powoduje systematyczne rozrastanie się społecznej grupy „rezydentów” żyjących na rachunek podatników, co nieuchronnie zmierza do kryzysu finansowego i niezadowolenia beneficjentów „wygodnego życia” zalążka buntu.

Polskie poligony wyborczo-socjalne są tego najlepszym obrazem. Nikt z kandydatów prezydenckich nie odważył się ostatnio na racjonalne programy naprawy państwa powrotem do niezbędnego podwyższenia wieku emerytalnego /dziura w systemie emerytalnym za 5 lat może sięgnąć nawet 86 mld zł/ o 500+ nie wspominając.

[https://businessinsider.com.pl/finanse/makroekonomia/deficyt-w-fus-w-24-roku-moze-wyniesc-441-8577-mld-zl-zus/ec8xqvr]

Oficjalny dług publiczny w Polsce wynosi grubo ponad 2 biliony zł., zaś dług ukryty to ok. 5 bilionów zł.

http://www.dlugpubliczny.org.pl/

Dla porównania przypomnę zadłużenie Polski z epoki Gierka:

31 grudnia 1970 roku zadłużenie Polski wobec krajów kapitalistycznych wynosiło 1,1 mld USD (6,4 mld USD w 2011). Na koniec roku 1994, a więc po zredukowaniu kapitału wraz z zaległymi odsetkami, całkowite zadłużenie zagraniczne Polski wynosiło 42,174 mld USD. 

Ostatnią ratę długu Gierka spłaciliśmy w 2012 r.

*https://pl.wikipedia.org/wiki/Zad%C5%82u%C5%BCenie_zagraniczne_PRL

*https://wyborcza.biz/biznes/1,147582,12924163,Splacilismy_dlug_Gierka__nowym_dlugiem_.html

Szkoda, że naród nie wie ile pokoleń Polaków będzie spłacać obecny dług.

Polski przykład dowodzi, że demokracje partyjne zdegenerowały się do roli „zdobywców władzy” i tylko władzy niezwykle nieodpowiedzialną polityką „byle do jutra” i „po nas choćby potop”.

Przecież straszenie przez PiS Polaków wzrostem wieku emerytalnego i redukcją wydatków 500+ po wygranej Trzaskowskiego dało tej partii prezydenckie zwycięstwo jej kandydata, obecnego prezydenta p. Andrzeja Dudy.

Zwyciężyła partyjno-klerykalna polityka utrzymywania „ludu” /masy wyborcze/ w nieświadomości /niewiedzy/ o moralno-ekonomicznych perturbacjach państwa jest wiodącą rolą propagandy zwycięskich wyborów obozu rządzącego.

Czy w tej sytuacji może trwać system „tuczący” partyjno-klerykalną wspólnotę władzy kosztem gigantycznego zadłużenia narodu skazaniem go na długie dziesięciolecia jego spłaty cedowanej na pokolenie naszych dzieci wnuków i prawnuków.

Taki system nie powinien istnieć.

Wykop Skomentuj98
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka