
PRZEMOC TOLEROWANA
Moim zdaniem tak. Bo o bezradności naszego państwa świadczą coraz częstsze ekscesy chuligańsko – bandyckie. Ofiarami w dużej części są funkcjonariusze publiczni, sanitariusze pogotowia ratunkowego, a ostatnio nawet morderstwo lekarza.
Polityczną ikoną tych działań jest lider polskiego, ksenofobicznego nacjonalizmu europoseł Grzegorz Braun, najbardziej brzydka twarz polskiej polityki.
Tenże polityk bezkarnie dopuszcza się fizycznych napaści na ludzi w sejmie /incydent gaszenia świec chanukowych/, a ostatnio dosłownej przemocy fizycznej przeciw lekarce oddziału ginekologii szpitala w Oleśnicy. Tenże poseł zrywa flagi sojuszniczych państw Polski z gmachów państwowych.
Co na to państwo polskie. Nic! Polski minister sprawiedliwości zamiast działać opowiada o tworzeniu jakichś procedur prawnych przeciwdziałających takim przestępstwom. Owych procedur nie doczekał lekarz ze szpitala w Krakowie bestialsko zadźgany nożem przez pacjenta - bandytę.
Skąd taka fala przemocy? Ano z niemocy państwa niemiłosiernie zaplątanego w prawne batalie „zatroskania” o nienaruszalność cielesną /uczniów chuliganów/ tych szkolnych i tych społecznych troskliwie chronionych prawnie przed „nieadekwatnie brutalnymi reakcjami obronnymi napadniętych” ze szkodą dla zdrowia przestępców.
Znane w Polsce wypadki skazania karę więzienia właściciela domu za zastrzelenie włamującego się do domu bandyty, to azyl bandytyzmu .
Ukarano też dyscyplinarnie nauczyciela, który znokautował nastoletniego ucznia, który napadł nauczyciela na szkolnym korytarzu. Kara spotkała też pewnego przechodnia co sztachetą z płotu powalił złodzieja uciekającego z ukradzioną kobiecie torebką.
Ośmielę się bronić ludzi odważnych przeciwstawiających się czynnie bandytyzmowi bo uważam, że każde ich reakcja obronna, nawet zbyt ostra, powinna być nagradzana a nie karana. Dlaczego niby napadnięty ma kalkulować własny stopień użycia siły pod katem uszczerbku zdrowia bandyty który napada?
To bandyta powinien w swoich bandyckich planach kalkulować ryzyko utraty życia, zamiast przekonania, że przecież nikt nie odważy się go zabić za próbę rabunku.
A takie właśnie przekonanie jest w Polsce obrazem jawnej patologii stosunków państwo – obywatel.
Gdyby ktoś walnął świecznikiem w głowę posła Brauna w jego sejmowej akcji chanukowej, to by bał się atakować lekarkę w Oleśnicy.
Bez takiej przestrogi p. Braun bezkarnie szaleje nacjonalizmem. Pluje nam w twarz i pokazuje środkowy palec.
Czy w tej sytuacji można się dziwić, że boimy się interweniować w obronie napadanych?
Czy można się dziwić, że półtora roku po przegranych wyborach PiS nie oddał władzy w trybunale konstytucyjnym i sądownictwie.
Nie można. Bo zgodnie z opiniami wielu, Polska jest ciągle państwem z tektury, albo inaczej „państwem kartonowym”!
Odważna postawa obywatelska musi być nagradzana i wolna od strachu za ryzyko „walenia sztachetą” w łeb bandyty.
Czas najwyższy na normalność.
Jestem absolwentem Politechniki Poznańskiej (inżynier elektryk - budowa maszyn elektrycznych). Staż pracy: 20 lat w przemyśle i 20 lat w administracji państwowej szczebla wojewódzkiego - transformacja gospodarki z socjalistycznej na rynkową.
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Społeczeństwo