folt37 folt37
343
BLOG

Jak współczesna kultura upodmiotawia Polaków

folt37 folt37 Literatura Obserwuj temat Obserwuj notkę 15

Dużo chwalebnych publikacji ukazuje się obecnie o nowej książce Doroty Masłowskiej pt. „Inni Ludzie”. Można dostrzec, że powieść odzwierciedla aktualną kulturę polskiego społeczeństwa jako zbiorową patologię Polaków staczających się na samo dno kultury plebejskiej.  

Feministyczne „Wysokie Obcasy” (magazyn GW) z 19 maja drukują obszerną rozmowę z autorką powieści traktowanej z estymą wybitnej analityczki współczesnych stosunków społecznych w Polsce.

Jeżeli taki był cel tej rozmowy, to – moim zdaniem – wyszło na opak. Rozmawiający z Dorotą Masłowską Violeta Szostak i Włodzimierz Nowak tak prezentują swoje zauroczenie rozmówczynią:

Violeta Szostak: Nowa książka Doroty Masłowskiej jest świetna. I nie da się jej opowiedzieć, bo jej siła tkwi w języku, w połamanym hiphopowym rytmie, z którego wyłania się polskie tu i teraz i brodzący w nim bohaterowie, wśród nich bohater główny Kamil Janik (cytat książki):

„To był/ PONIEDZIAŁEK. Za oknem niebo ołowiane, na dywanie igły/ Opadłe z choinki jak złudzenia; dźwięk jeżdżenia windy/ Zbudził go i uczucie otwartego okna, choć kołdra mokra/ Od potu, sucha morda, napoi wyskokowych posmak, to znak,/ Że trochę wczoraj pogrzał. Miał powód. Dochodzi dziesiąta./ Widząc to, wstał. Wątpił, że zdąży, na szybkości się wykąpał/ Wyglądał jak z gardła psu, ale ch.., (słowo wulgarne) się ogolił, ubrał spodnie, (…)”

Włodzimierz Nowak.:

*….kiedy jeden z „innych ludzi” pyta: „Co to Oświęcim?”. Inny „inny” odpowiada: „Taki obóz”, i leci dialog tylko pozornie absurdalny. I zaczynam się tego obawiać, gdy myślę o polskiej wspólnocie i o moich wspólnotowych powinnościach.

Dorota Masłowska: Nie wiem, czy dobrze rozumiem. Chce pan powiedzieć, że to jest irytująco prawdziwe? No to dobrze, bo takie miało być. Ale cieszy mnie też dosyć, co pan mówi. Bo o to dokładnie mi chodziło w całej idei tej książki, że widzimy takie rzeczy i bardzo chcemy je przypisywać tak zwanym innym ludziom, bo one są też bardzo nasze. I w tych różnych okropieństwach tak naprawdę doświadczamy wspólnoty. Wspólnoty pewnego okropieństwa.

Te okropieństwa dalej cytuje Violeta Szostak:

„Bo przyglądamy się tym bohaterom – Kamilowi, dresiarzowi w dziurawych adidasach, „jak pi… w środku mokrych” (wulgaryzm), z „dużym tatuażem z Małym Powstańcem na żylastej ręce”, Iwonie i Maciejowi, właścicielom wypasionego mieszkania, rzygającym organiczną kaszą – śmiejemy się, przerażamy, litujemy może miejscami i w ten sposób robimy to samo, co oni wobec innych. Widzimy w nich strasznych „innych ludzi”.

Cała rozmowa na 5 stronach WO szkli się cytatami owych okropności imputując czytelnikom, że tacy jesteśmy jak widzi nas Masłowska. Na przykład:

„V.S,: „Fit w h..” (wulgaryzm) – piękna fraza z „Innych Ludzi”. Bo ciotka Kamila przyjechał z Reichu, matka chce polać wódki , ale: „ My to nie, my tylko wino wytrawne . Na serce – mówi szlachta. Fit w h.. (wulgaryzm), nie pamiętają, jak na serce ciociosan do białego rana jeb.. (wulgaryzm) z wiadra – rapuje Kamil”.

Rozmowa jakich wiele w dzisiejszych mediach. Bezwstyd językowy uchodzący w środowiskach „kulturotwórczych” za współczesną normę, demonstrowaną powszechnie i w nadmiarze na wszystkich estradach popkultury, ale i w „szacownych” teatrach z modnymi repertuarami prostactwa, „nagiego” wulgaryzmu i obrazu, a w filmach obecnego w maksymalnym nasyceniu jako obowiązujący język.

Socjologia społeczna głosi, że kultura jest nośnikiem wychowawczym społeczeństwa wynoszącym je z ciemnych zakamarków „gminu” i miejskiego plebejstwa ku „wyżynom” kultury wyższej rzekomo goszczącej w przybytkach sztuki takich jak literatura, teatry (z muzycznymi), kino.

W kontekście powyższego rodzi się wniosek: Czy powszechne w społeczeństwie polskim chamstwo demonstrowane językiem, wizerunkiem (dbałość wyglądu od głowy po buty), pomawianiem, oszustwami, normami obyczajowymi, itd. jest wynikiem zwycięstwa przymilnego ulegania społeczeństwa większościowemu plebsowi, czy być może nowe elity z rodowodem plebejskim są tak głęboko ukształtowane tym rodowodem, że to one narzucają nam to wulgarne prostactwo pseudo intelektualnym bełkotem o nowoczesnej kierunku kultury odzwierciedlającej rzeczywistość dosłownością zjawisk języka i obyczaju.

Jeżeli tak to niebawem obowiązkowym językiem politycznego dyskursu w Polsce będzie język używany w czasie słynnych konwersacji polskich elit politycznych „u Sowy”, a obyczaj postawamii z teatralnego obrazu „Klątwa” Elfriede Jelinek.

Oba te zjawiska to efekt cywilizacyjnego upodmiotowienia Polaków przez współczesną kulturą o znamionach zbiorowej patologii społecznej współegzystencji i obyczaju staczających się na samo dno kultury plebejskiej.

Ciekawe kiedy nastąpi od tego odwrót? A może prostactwo i chamstwo będzie naszym wyznacznikiem?


folt37
O mnie folt37

Jestem absolwentem Politechniki Poznańskiej (inżynier elektryk - budowa maszyn elektrycznych). Staż pracy: 20 lat w przemyśle i 20 lat w administracji państwowej szczebla wojewódzkiego - transformacja gospodarki z socjalistycznej na rynkową.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (15)

Inne tematy w dziale Kultura