Telewizja jest kreatorem postaw obywatelskich, politycznych, miłości do rządu, etc. Nie wszystko jednak zawsze wychodzi. W Polsce nie udało się na przykład wywołać powszechnej miłości do Jacka Kurskiego, a sama jedynka została okrzyknięta telewizją reżimową. Tkwi w niej więc siła ale i słabość. W zależności od odbioru społecznego jest kreatorem lub kreaturą.
Najsłabszą stroną telewizji, piętą Achillesową wręcz, są reklamy. Skutek jest odwrotny. Ludzie zaczynają nienawidzić reklam przerywających im oglądanie filmu, podsuwanych pod nos na siłę, oraz podsuwacza, czyli telewizji. Stąd zwiększona popularność Netflixów i im podobnych, gdzie człowiek oglądnie film jak człowiek, a nie jak tresowane zwierzątko, któremu coś się podtyka i wciska na siłę. Czas najwyższy aby w telewizjach oprzytomnieli, zanim nie stracą totalnie oglądalności. Zastanowić mogliby się również animatorzy tego, czyli ci którzy reklamują swoje produkty i za to słono telewizji płacą. Moi drodzy, pieniądze wyrzucone w błoto. W momencie przerwania filmu na reklamę ludzie wyciszają do zera głos, wychodzą do kuchni coś zrobić, idą wysikać się do ubikacji, nikt nie ogląda reklam. Może tylko ci z uszkodzonymi mózgami, którzy nie łapią o co tu chodzi. Ale oni i tak nic nie kupią. Czyli projekcja bezsensu. Przeplata się tu interes reklamującego, telewizji i terroryzowanego reklamami społeczeństwa. I w ten sposób działając w dobrej wierze budujemy sobie wrogie społeczeństwo. Telewizja – potężne medium. Tylko, jak długo?


Komentarze
Pokaż komentarze