61 obserwujących
1134 notki
1114k odsłon
303 odsłony

Czy PL może wybić się na suwerenność ze zduraczałymi elitami?

Wykop Skomentuj5

Czy Polacy mogą się wybić na suwerenność z elitami, które zamiast mózgu mają sieczkę? Albo mówiąc wprost mają elity zduraczone, głupie i coraz bardziej duraczejące z mamaję zamiast kręgosłupa?


Przykład I: Monty Python ale na poważnie

Taki dialog zaistniał jako poważny temat mainsteamu w PL:

Sam Pan wie, że facet z facetem nie może mieć dziecka, więc po co zadaje Pan takie pytania?

- zwróciła się Małgorzata Kidawa-Błońska do zadającego pytanie mężczyzny. 

  Yyyyyy czy to prawda???? Nie wierzę! 

- skomentował Krzysztof Śmiszek publikując informację o wypowiedzi kandydatki KO. 

  Obawiam się że to prawda. Naprawdę mężczyzna z mężczyzną nie mogą mieć dzieci. Mogą je adoptować, ale w Polsce nie jest to dozwolone (i nie będzie pod rządami PO, a będzie jeśli rządzić będzie Lewica). Jaśniej wyjaśnić tych wątpliwości się nie da ;) 

- odpowiedział Maciej Bąk z Radia ZET. 

  Nie chodzi o biologię. Można inaczej zareagować na taki komentarz. Z klasą i delikatnością. Tej tutaj zabrakło. Chyba musi pan to przyznać 

- stwierdził Śmiszek. 


A poniżej dialog z Żywotu Briana (rozmowa izraelskiego ruchu oporu na stadionie):

- Chcę być kobietą. Od dziś nazywajcie mnie Loretta. To moje niezbywalne prawo jako mężczyzny.

- Ale dlaczego chcesz być Lorettą Stan?

- Bo chcę mieć dzieci.

- Ty chcesz mieć dzieci?

- To niezbywalne prawo każdego mężczyzny aby mieć dzieci jeśli tylko zechce

- Ale ty nie możesz mieć dzieci

- Dlaczego? Nie prześladuj mnie

- Nie prześladuję cię Stan, ale nie masz macicy. Gdzie będziesz trzymał swojego embriona, w pudełku?

(Stan robi facepalma z rozpaczy)

- Mam pomysł. Powiedzmy, że zgadzamy się, że on nie może mieć dzieci, bo nie ma macicy. Nie jest to niczyją winą, ale ma prawo mieć dzieci.

- Dobry pomysł Judith, będziemy walczyli z ciemiężycielami o twoje prawo, abyś mógł mieć dzieci. 

Jest jakaś różnica w tych dialogach? Żadna, prócz tego, że to co w Monty Pythonie było żartem, to w dzisiejszej PL jest poważnym dialogiem mainstreamu.

Przykład II: Turczynowicz cenzuruje i gryzie

Przewodnicząca sztabu wyborczego Andrzeja Dudy – która z wykształcenia jest prawnikiem – zapowiadała, że kampania obecnego prezydenta będzie "pełna słońca" i "życzliwości". 

Turczynowicz-Kieryłło podkreśliła, że fundamentalną wartością, towarzyszącą tegorocznej batalii Dudy o reelekcję będzie rodzina. Zaznaczyła również, że w kampanii ma liczyć się "nie tylko wolność słowa, ale odpowiedzialność za słowa". 

Na wzmiankę prowadzącej program o tym, że Turczynowicz-Kieryłło zarzuca się chęć ograniczania wolności słowa, szefowa sztabu Dudy powiedziała, iż jest "wychowana w katedrze praw człowieka, katedrze UNESCO". 

Następnie padła jednak wypowiedź, która wywołała spore kontrowersje. 

Jeśli mówimy o korzystaniu z wolności słowa, to musimy brać pod uwagę także wiele innych aspektów, które ze sobą niesie. Dowolność korzystania z wolności słowa może prowadzić do zagrożeń, nawet do zagrożeń interesów, które są ważne z perspektywy państwa. W sprawach, w których bardzo mocno broniłam interesu narodowego, tam zaznaczałam te granice, których uważam, nie można przekroczyć, bo już się nie działa w interesie publicznym. (za RadiemZet)


Co jest kontrowersyjnego w tej wypowiedzi pani Kieryłło? Wygłosiła przecież standardowy komunał właściwy państwu demokratycznemu, że wolność - również wolność słowa - jest ograniczona wolnością innych. Nikt nie wie o tym lepiej niż mieszkańcy PL. Po tym jak Adam Michnik podawał do sądu dziennikarzy i szacownych profesorów za słowa. Po tym jak Dorota Wellman uzyskała od znanego pisarza astronomiczne odszkodowania za to, że powiedział, iż pani Dorota nie jest ładna. Albo po wyroku sądu na red. Michalkiewiczu za słowa, że (po wyroku o odszkodowanie z pedofilię od instytucji kościoła) wiele kobiet będzie sobie teraz przypominać, że kilkadziesiąt lat temu jakiś ksiądz wsadzał im rękę pod spódniczkę.  

Przypominam też, że ciągle funkcjonują w PL przepisy o tajemnicy państwowej i służbowej, za której złamanie grożą określone sankcje. 

Również każdy człowiek, który pracuje słowem  - np.  lekarz, nauczyciel, urzędnik, funkcjonariusz - wie sam z siebie, że pewnych kwestii - nawet prawdy - nie powinno się publicznie ogłaszać bo może to wywołać poważne szkody. 

Okazuje się jednak, że kilkanaście, czy kilkadziesiąt mediów tzw. głównego nurtu zrozumiało ten prosty banał jako zapowiedź wprowadzenia cenzury na wolność słowa. Cenzury która jest zakazana przez konstytucję RP. Co ciekawe te same media nie dostrzegają cenzury na wolność słowa tam gdzie ona realnie funkcjonuje, czyli na wielkich portalach społecznościowych, gdzie globalne korporacje usuwają, albo ograniczają zakres oddziaływania wypowiedzi ze względu na poglądy polityczne twórców.

Wykop Skomentuj5
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo