Nie ma juz pokolenia AK-owców. Została po nim legenda, czasem pamięć oraz Ci, którzy zdołali przeżyć. Nie przetrwało państwo i idee, o które walczyli. Istnieje wprawdzie kraj o nazwie Polska, przetrwał w nim może materiał genetyczny, który kiedyś stworzyl największe podziemne państwo Europy ale to wszystko. Dzisiejsza Polska niewiele ma współnego z tamtą. Jest albo kastratem, który nie potrafi upomnieć się o pamięć ojców, albo też zupelnie nowym tworem, który szukając swojej legendy założycielskiej zastanawia się, czy nie sięgnąć może do historyjek o ludziach żyjących tu w połowie XX wieku. Może z historyjek tych wziąść całość, a może wybrać tylko elementy, korzystne dla biezących działań.
Do takich wniosków skłaniam się po lekturze filu "Generał Nil" R. Bugajskiego. Jeśli bowiem byłoby inaczej to film taki jak "Generał Nil" nie powstawałby dopiero 20 lat po odzyskaniu niepodległości.
Dlaczego "kastrat"? Bo jak nazwać naród, który, już nawet nie powiem, że dokonuje pomsty, ale po prostu nie potrafi wymóc oddania należnego hołdu swoim ojcom założycielom i to na formu wewnętrznym? Dlaczego homo novus? Któz bowiem poszukuje antenatów by dodać nazwisku patyny?
Jarosław Kaczyński powiedział niedawno słowa, które cytowało mnóstwo mediów: "Zawsze w Polsce były dwie grupy: ta z AK i ta z innych środowisk". Może i tak bylo Panie Prezesie, ale teraz większość Polaków to po prostu tabula rasa. I, w dużej mierze, od Pana, jako przywódcy największej organizacji przyznającej się do AK-wskiej tradycji zależy, czy ta tabula zapisana zostanie treścią "tych z AK" czy też "tych z innych środowisk".




Komentarze
Pokaż komentarze