W związku z faktem, że tekst wyszedł dość długi, a osobiście rzadko czytuję długie teksty na początku skrót. Dla zainteresowanych pełny tekst pod skrótem.
Skrót
Wydarzenia w Polsce lat 1989 można nazwać rewolucją. Reakcją byłaby postkomuna, rewolucją Solidarność. Oto kolejne fale rewolucyjne:
1. I fala to ugodowcy, którzy zawrą sojusz z częścią reakcji: przeprowadzenie ostrych reform liberalnych, które uzdrowią gospodarkę i szybko wyłonią gospodarcze elity; Brak represji wobec funkcjonariuszy systemu.
2. II fala to sejm I kadencji z programem: solidarnościowej rewolucji poprzez rozliczenie komunistów, chodzi tu nie tylko o historyczne i aktualne winy, ale i wymianę kadr, zmiany ekonomiczne odbywające się znacznie bardziej w duchu solidaryzmu społecznego, budowę państwa jako kontynuacji II RP. Liderem ruchu jest Lech Wałęsa. Fala przegrywa podczas lewego czerwcowego. Część działaczy i środowisk przyłącza się do sojuszu części reakcji i fali I
3. III fala to AWS, przegrywa w starciu z sojuszem reakcji i fali I. Udaje jej się jednak przeprowadzić częściowe reformy w duchu fali II. Przy okazji osłabieniu ulega pozycja I fali
4. Rząd Millera to triumf reakcji. Triumf tak wielki, że dochodzi do walk wewnętrznych, których bezpośrednią przyczyną jest próba wasalizacji Agory przez millerczyków.
5. IV fala rewolucji to POPiS/IV RP. Ostatecznie PO nie przystępuje do sojuszu parlamentarnego. Przyczyny to obawa przed rozliczeniami i szczodra oferta współpracy ze strony reakcji
a. ostatecznie IV falą zostaje sam PiS. Wprowadza on częściowe zmiany polityczne rezygnując ostatecznie z pozostałych.
b. PO przejmuje rolę jaką wcześniej pełniły UW i SLD (8 argumentów). Utrzymuje jednak trzon zmian wprowadzonych przez PiS
Czwarta fala rewolucji kończy się częściowym sukcesem. Zasadniczy podział sceny politycznej na siły pro- i antymagdalenkowskie zostaje co prawda utrzymany. Utrzymana jest też przewaga sił promagdalenkowskich ale następuje:
a. redukcja instytucjonalnej roli reakcji przez marginalizację SLD
b. wzrost standardów moralnych (pewne rzeczy które się robiło już nie uchodzą)
c. zwiększa się egalitaryzacja wpływów stronnictw politycznych (media, instytucje)
d. ideologiczne fundamenty państwa oparte zostają na tradycjach niepodległościowych
Parantelą historyczną POPiS-u (rozumianego jako skutki afery Rywina) jest Grunwald: siła zakonu zostaje złamana ale nie wyciągnięto korzyści politycznych.
Powrót sojuszu PO i PiS jest coraz trudniejszy, ale nie niemożliwy. Zadecyduje skala potrzeby.
Tekst
Wg jednej z teorii, rewolucja toczy się w sposób taki, że zwyciężają kolejne, coraz bardziej radykalne, fale, pokonując poprzedników.
Doskonale potwierdza się to w przypadku rewolucji francuskiej, kiedy to początkowo rządzili postępowi rojaliści z ugodowymi rewolucjonistami. Potem kordylierzy Dantona, potem bardziej radykalni jakobini Robespierre'a, a ich rządy chciała obalić kolejna fala pod przywództwem Marata, ale została zgilotynowana przez jakobinów.
Spójrzmy z tego punktu widzenia na rewolucję Solidarności. Żywiołem rewolucyjnym będzie tu raczej Solidarność (tak sądzę, mimo wszystko, z całym respektem dla ostatnich tez generałów Jaruzelskiego i Kiszczaka) a reakcją PZPR z przybudówkami. I rewolucja, i reakcja dążyły do zmian ekonomiczno - ustrojowych. Jakie były między nimi różnice? Zapewne sprowadzały się one do parytetów politycznych oraz tempa i szczegółów zmian.
I falą rewolucji ugodowcy będą niewątpliwie wydarzenia następujące po roku 1989. Okrągły stół przyniósł porozumienie rewolucji z reakcją, reakcja zgadzała się na zmiany ustrojowo - ekonomiczne, w zamian zachowując przewagę we władzy politycznej. Ostatecznym politycznym efektem wyborów było oddanie władzy rewolucji, celem przeprowadzenia niezbędnych reform ekonomicznych. Władza ta pozostawała jednak pod kontrolą reakcji (siłowka + prezydent). W gospodarce ostatecznie zdecydowano się na ostre reformy liberalne, których społecznym efektem było szybkie wyłonienie elit ekonomicznych.
Ta fala rewolucji wyniosła do władzy nurt w "S", który nazwać możemy ugodowcami. Nie miał on jakiegoś spójnego programu poza naprawą państwa w sensie ekonomicznym i ustrojowym. Nacisk przykładał do konsensu z istniejącymi postkomunistycznymi elitami (co najpełniej znalazło wyraz w haśle tzw. grubej kreski). Zorganizuje on się później w ROAD a następnie UD.
Wypracowane w tym czasie mechanizmy stanowić będą podstawę systemu politycznego III RP
II fala rewolucjiwzbiera w końcowej fazie rządów Mazowieckiego. Jej liderem jest Lech Wałęsa wraz z jego bliskimi doradcami braćmi Kaczyńskimi. Podstawowe hasła II fali to kontynuacja solidarnościowej rewolucji poprzez rozliczenie komunistów, chodzi tu nie tylko o historyczne i aktualne winy, ale i wymianę kadr, zmiany ekonomiczne odbywające się znacznie bardziej w duchu solidaryzmu społecznego, budowę państwa jako kontynuacji II RP. Siłą nurtu są solidarnościowe kadry drugiego szeregu, bazą społeczne niezadowolenie z reform balcerowiczowskich i alienacji elit, dążenie do rozliczeń systemu komunistycznego.
Przeciw II fali wystąpiła fala I. 1 konfrontacja rozegrała się podczas powszechnych wyborów prezydenckich i zakończyła się klęską ugodowców. Mazowiecki nie wszedł nawet do II tury, na co zareagował dymisją. Objąwszy prezydenturę Wałęsa zaczął dystansować się od swojego dotychczasowego zaplecza. Rząd powierzył małemu środowisku liberałów, które, choć było częścią fali II to poglądami na gospodarkę bliskie było polityce ugodowców. Wybory do sejmu I kadencji przyniosły zmianę. Wygrali je politycy II fali, ale ich ugrupowania polityczne były tak rozdrobnione, że nie potrafili utworzyć rządu dysponującego trwałą większością, a przez to i wprowadzić w życie projektowanych reform. Do próby sił dochodzi podczas tzw nocy teczek. We wspólnym sojuszu staną wówczas postkomuniści (ugrupowania zachowawcze), ugodowcy oraz część środowisk II fali, wraz z jej dotychczasowym liderem Lechem Wałęsą. II fala rewolucji ulega stłumieniu, jej program nie wchodzi w życie, spójność ideowa zostaje rozchwiana. Efektem jest rząd H. Suchockiej, kontynuujący mechanizmy wypracowane za czasów rządu Mazowieckiego. Wynikiem tego jest triumf reakcji w następnych wyborach.
III fala AWS. Po klęsce wyborów roku 1993 środowiska postsolidarnościowe na trwałe już rozwijać będą się w dwóch nurtach. Nurt ugodowy konsolidował się tworząc Unię Wolności. Nurt tzw. niepodległościowy trwał w rozsypce. Przełomem okazały się wybory prezydenckie, na bazie wyniku wyborczego J. Olszewski zaczął budować ugrupowanie mogące stać się realną alternatywą dla sprawującego władze układu. 4 lata rządów postkomunistów przypomniały też społeczeństwu, dlaczego w 1989 r. chciało radykalnych zmian.
Platformą, która zjednoczyła większość z tego, co zostało po Wielkiej Solidarności lat 80-ych została ostatecznie Akcja Wyborcza Solidarność. Jej trzonem był związek zawodowy, do którego dołączyli działacze ze zwalcowanych wyborami partii. Hasła polityczne i program były takie same jak program II fali rewolucji. Podobnie duże było też przekonanie i chęć przeprowadzenia wielkich reform cywilizacyjnych. Dochodził jednak do tego jeszcze jeden element, w skrócie określany przez J. Kaczyńskiego jako TKM (teraz kurwa my), czyli wywiedziona z wzorców eseldowskich chęć budowy swojej własnej bazy ekonomiczno - kadrowej w oparciu o państwowe posady, zlecenia, przetargi i dotacje.
Wybory z 1997r. okazały się wielkim sukcesem AWS. Do osiągnięcia samodzielnej większości zabrakło jej tylko 30 mandatów. Uzyskała je zawierając sojusz z UW, czyli I falą rewolucji. Był to układ władza w zamian za wyrzeczenie się części postulatów politycznych. Ostatecznie, III fala solidarnościowej rewolucji okazała się jedną z bardziej skutecznych. Przeprowadzono 4 duże projekty reformatorskie, powstał IPN, zaczęto przeprowadzać częściową lustrację, wielu działaczy uzyskało doświadczenie w pracy państwowej. Odbyło się to jednak w atmosferze sporu koalicyjnego oraz silnej i konsekwentnej kanonady medialnej, w której prym wiodły media publiczne zarządzane przez SLD i UW oraz media Agory. Bardziej radykalne projekty nawet po przejściu przez parlament były wetowane przez prezydenta Kwaśniewskiego.
Politycznie koalicja AWS - UW okazała się klęską dla obu formacji, które wylądowały poza sejmem. Ugrupowania I i III fali solidarnościowej rewolucji uległy dezintegracji. Z rozbitków wyłoniły się PO jednocząca część polityków I i III fali, oraz PiS, w którym, o dziwo, nastąpił renesans dawno już pogrzebanej fali II (Kaczyńscy) wzmocniony częścią fali III i młodzieżą. Były to już jednak ugrupowania o charakterze raczej epigonalnym.
Wybory 2001 to triumf reakcji. SLD bierze wszystko, udaje jej się nawet zwasalizować PSL, szantażowany konkurencją Samoobrony. Reakcja czyści urzędy, bierze zlecenia, dawny partyjny beton chodzi dumnie, z otwartą przyłbicą. Pełny triumf i brak realnego zagrożenia przez konkurencję prowadzi do naturalnego konfliktu w łonie reakcji na tle podziału konfitur. Ujawniają się dwie frakcje, prokwaśniewska i promillerowska. Ta druga na fali triumfu posunie się do usankcjonowania wasalności Agory, czyli tej pozostałości solidarnościowej rewolucji (części I fali), która posiadała jeszcze realne wpływy. Próba ta doprowadzi do ostrego konfliktu w łonie reakcji, który zakończy się jej instytucjonalnym upadkiem. Beneficjentami, dość nieoczekiwanie, okażą się epigonalne ugrupowania solidarnościowe, które szybko nabiorą wigoru i mocy ruszając do zdecydowanego marszu po władzę. Dziać się będą rzeczy dziwne, SLD samo z siebie decydować się będzie na oddawanie kolejnych prerogatyw (np. władzy na Woronicza). W tej atmosferze rodzi się idea POPiS-u, czyli budowy nowej IV RP.
IV fala POPiS. IV RP to próba budowy nowego państwa. Państwa opartego na zdrowym fundamencie moralnym. Państwa wolnego od korupcji, układów, sprawiedliwego. Twórcą ideologii IV RP był nowy nabytek PO prof. P. Śpiewak, wkrótce jednak początkowe założenia zaczęły się rozrastać i przekuły się w to czym były w istocie, czyli IV falą solidarnościowej rewolucji. Próbą jej dokończenia z podobnym programem jakie miały 3 poprzednie fale. Wykrystalizowanie się ideologii IV RP było w znaczącym stopniu początkiem końca całego projektu. Cóż bowiem realnie oznaczało zbudowanie państwa na zdrowym i sprawiedliwym kośćcu moralnym? Ano naruszenie stanu posiadania reakcji, a wraz z tym mocno z nią zrośniętej I fali solidarnościowej rewolucji. Cóż bowiem znaczy określenie "fundament moralny"? Moralność to wskazanie tego co jest dobre i tego co jest złe. Następnie zaś czynienie dobra i zwalczanie zła. Jeśli więc poważnie traktować "moralne fundamenty" to wcześniej czy później musiały przyjść rozliczenia. I tutaj dochodzimy do punktu krytycznego POPiSu. Punktem tym była Platforma Obywatelska. To czy program IV RP wejdzie w życie zależało od postawy tej partii. POPiS mógł wejść w życie, ale ceną była osobista kariera części polityków tej partii. Dlaczego PO nie PiS? Ponieważ to w PO było więcej polityków uwikłanych i w związki z I falą, i w TKM. W PiS było ich mniej i stosunkowo łatwo dawali się usunąć dzioęki mocnej pozycji Kaczyńskich. Wybór ten był tym trudniejszy, że PO dostało szczodrą ofertę ze strony reakcji. Sprowadzała się ona do bycia tak silnym jak SLD i tak nieskalanym i mądrym jak Unia Wolności. I to tę ostatnią ofertę Platforma zdecydowała się wybrać. Z POPiSu został więc PiS próbujący wprowadzić program IV RP podpierając się nieczystymi przystawkami. Wybór taki oznaczał rezygnację z przewagi racji moralnej na rzecz racji siły. Ostatecznie PiS okazał się najskuteczniejszym ze wszystkich solidarnościowych zrywów, celem których było dokończenie rewolucji. Sukcesy PiS miały jednak przede wszystkim wymiar w postaci wpływu na instytucje państwowe i medialne. Ceną za to było wyrzeczenie się części programowych priorytetów i rezygnacja z racji moralnej.
Platforma Obywatelska doszedłszy do władzy zyskała siłę SLD i opinię UW, zostało jej to oddane w depozyt. Ceną za to stała się gwarancja najważniejszych prerogatyw sił stojących dotychczas za tymi partiami. Dodajmy tych prerogatyw, które nie zostały zdemontowane przez PiS. Zauważmy, że PO zachowała niemal wszystkie stworzone przez PiS instytucje i większość ich obsady kadrowej. Jeśli chodzi o technologię władzy to PO weszła w skórę dotychczasowych rządów SLD-owskich, czyli brak reform (poza niezbędnymi i mało konfliktowymi), skupianie się na rozbudowie bazy kadrowo - ekonomicznej, wysokie poparcie społeczno-sondażowe, poparcie mediów, poparcie środowisk dotąd wspierających SLD-UW, zarówno terytorialne jak i instytucjonalne. Arsenał argumentów do zwalczania opozycji był też taki sam jakim zwalczano poprzednie fale solidarnościowej opozycji: przede wszystkim odebranie wiarygodności poprzez wykazywanie kłamstw, oszustw. Potem wykazywanie, że są głupi i niewykształceni, brzydcy i nieeleganccy, kłótliwi, owładnięci pasją niszczenia, nie potrafiący budować, fanatyczni, nietolerancyjni, antysemiccy. Śmieje się z nich Europa. Partia dobra zaś posiadała odwrotności tych cech. Kolejnym czynnikiem łączącym SLD i PO jest polityka zagraniczna sprowadzająca się do dawania bardziej zielonego światła wpływom rosyjskim oraz plasowania się w UE część bloku niemieckiego.
Czy POPiS-owa rewolucja odniosła klęskę? Raczej nie. Po pierwsze, jej, najprawdopodobniej, trwałym osiągnięciem jest redukcja roli SLD. Jest to dziś partia mała i ma niewielkie szanse na powrót do millerowskiego anturażu.
Osiągnięcie drugie to wzrost standardów moralnych i, mimo wszystko, w dzisiejszej rzeczywistości medialno - politycznej nie wydaje się możliwe powtórka z casusu córki marszałka Kerna. Nawet przegięcia w przypadku red. Sumlińskiego znajdują się pod medialną lupą, o której wielu dziennikarzy śledczych sprzed 2005 roku mogłoby pomarzyć. Nie jest już raczej możliwe rozwalenie gazety przez proces z ważnym politykiem, a PO nie może bezkarnie wywalać opozycyjnych posłów z komisji śledczej (tu ukłon w stronę Agory, która mimo wszystko jest jednym z ojców popisowych osiągnięć)
Po trzeciewiększa egalitaryzacja głównych sił politycznych. Nie ma już w Polsce partii parlamentarnej, która nie miałaby przychylnych sobie mediów (w przypadku PSL ważniejszą rolę odgrywają media lokalne) oraz swoich ludzi w ważnych instytucjach.
Po czwarteideowe fundamenty państwa. W sferze ideowej Polska po 2005 stała się ostatecznie kontynuatorem Polski niepodległej, a nie kompromisem między PRL a niepodległą. I, jak na razie, nie wiele zmieniają tu ostatnie wystąpienia publiczne dyktatorów z ramienia Moskwy. Mówiąc językiem prostszym oznacza to, że dobra była Solidaność a PZPR niedobry (choć jeszcze nie zły). Dobre było Powstanie Warszawskie i AK a wiedza o AL z PPR. Zły był komunizm, zły Stalin, dobry Piłsudski. nawet mówienie o WiN czy pozytywnej roli Dmowskiego nie jest już faux pas.
Jeśli chodzi o parantele historyczne, to POPiS przypomina mi Grunwald. Siła zakonu została złamana, ale korzyści polityczne nie zostały osiągnięte. Czy dojdzie kiedyś do wojny 13-letniej? Czyli:
Czy powrót do POPiS jest możliwy? W jakiejś mierze POPiS trwa, póki trwają jego osiągnięcia (afera hazardowa jest tu poważnym wyzwaniem). Koalicja Platformy z PiS jest z jednej strony trudniejsza, bo partie coraz więcej zaczyna dzielić, z drugiej łatwiejsza, bo gdy obie partie są podobnie umoczone to łatwiej o porozumienie i obopólne wybaczenie win.
Pozostaje też pytanie po co PiS z PO miałyby się jednoczyć? Jaki stałby za tym interes? Podział polityczny jest mniej więcej jasny. Platforma jest obecnie rzecznikiem interesów sił, których symbolem jest tzw. Magdalenka, czy też okrągłostołowych, a PiS to rzecznik interesów sił antymagdalenkowskich. 20 lat niepodległości wykazało, że obie siły są na tyle wpływowe, że nie da ich się ani zlekceważyć, ani pokonać. Zawsze się odradzają. Fakt, że i PiS, i PO wywodzą się z jednego solidarnościowego pnia pozwala mieć nadzieję, że w chwili próby dla państwa, obie partie będą potrafiły dojść do porozumienia.
Czy przemiany w Polsce lat 1989 – 2007 można nazwać rewolucją? W nowoczesnym, czysto politycznym sensie tak (wyjąwszy walkę zbrojną). Na pewno widoczne są kolejne fale rewolucyjne, których wiodącym hasłem jest dokończenie, czy też przeprowadzenie przemian, tyle, że przegrywały one z sojuszem reakcji z ugodowcami. Obecnie jesteśmy zapewne w czymś co przypomina fazę dyrektoriatu rewolucji francuskiej.
Na koniec mały bonus. Mapka poparcia PO z wyborów 2007. Nie udało mi się znaleźć mapki wyników SLD z roku 1997, jednak każdy kto ją pamięta przyzna, że podobieństwa są uderzające. (PO na czerwono PiS na niebiesko)




Komentarze
Pokaż komentarze (4)