foros foros
85
BLOG

W moim kraju...

foros foros Polityka Obserwuj notkę 10
To tu polityka wysysa mózg
To tutaj asa zabija król
Gdy trwa zimna wojna serca i słowa
Coraz mniej miejsca żeby się schować
Closterkeller
 
Będzie o przesłuchaniu Mariusza Kamińskiego, ale nie przede wszystkim. 
Ze słów Kamińskiego oraz z pytań posłów PO wyłaniają się dwie wizje afery hazardowej.
 
Wizja Kamińskiego jest następująca:
Biuro zajmowało sie rozpracowywaniem biznesmena Sobiesiaka. Natrafiło na sprawę, kórą póżniej nazwano aferą hazardową. W skrócie rzecz polegała na tym, że celem zdobycia pieniędzy na budowę infrastruktury na Euro 2012, rząd postanowił opodatkować branżę hazardową. Branża zaś postanowiła ów podatek zablokować. Muszkieterami hazardowców stali się Chlebowski, Drzewiecki, Schetyna i Szejnfeldt. Niezłomnym okazał się jednak tylko Chlebowski, Drzewieckiego i Schetynę trzeba było dociskać ponieważ zdarzały im się wahnięcia. Ostatecznie jednak zmiany przechodzą, czego dowodem pismo Drzewieckiego do MinFin rezygnujące z dopłat (MinFin za każdym razem honorowało pisma Drzewieckiego). 
Wówczas Kamiński postanawia wkroczyć osobiście. Motywy są dwa, raz brak wpływu do budźetu 0,5 mld zł, w chwili kiedy rezygnuje się z dopłat do obiadów dla dzieci; dwa nie może być tak, że jacyś szemrani biznesmeni drwią sobie z państwa polskiego przepychając ustawę jaka im się podoba, a przy okazji robią sobie z konstytucyjnych ministrów lokajczyków i jako takich ich traktują. 
Kamiński idzie do premiera, zdaje relację, prosi o zmianę ustawy i rozmowę z politykami w oparciu o źródła jawne, które przytacza. Prosi jednocześnie o zachowanie w tajemnicy roli CBA w całej sprawie, sugeruje też dymisję ministrów. Spotkanie to ma miejsce w połowie sierpnia. W końcówce sierpnia Kamiński dowiaduje się o przecieku, Sobiesiak już wie, że jest śledzony przez CBA. Kamiński usiłuje skontaktować się z premierem, wysyła naglące pismo. Premier milczy, w końcu Kamińskiemu udaje się doprowadzić do spotkania na początku września. Premier komunikuje wówczas, że pisma nie czytał, rozmawiać w tej sprawie nie będzie. Przed spotkaniem z premierem Kamiński wie już, że zostaną mu postawione przez prokuraturę zarzuty w kwestii działań CBA w sprawie afery gruntowej. Wcześniej, w końcówce kwietnia prokurator prowadzący sprawę gruntową informował Kamińskiego, że zarzuty postawi wyłącznie w wyniku pisemnego polecenia przełożonych. Wyciągając wniosek, że oto właśnie aferze hazardowej jest ukręcana głowa i trwa polowanie na szefa CBA, Kamiński rozsyła informację o aferze do najważniejszych osób w państwie i czeka na swoją wysoce prawdopodobną dymisję. 
 
Wizja posłów PO, na podstawie ich pytań PO i wcześniejszych enuncjacji. 
Otóż jest poseł Chlebowski, poczciwina, który ma problem z powiedzeniem ludziom "nie" Jako szef klubu Chlebowski  spotyka się z różnymi biznesmenami i rozmawia. Jest też Miro Drzewiecki, biznesmen, skarbnik PO, minister sportu, człowiek dynamiczny, otwarty ale zajęty, kierujący wieloma projektami, a przez to ufający współpracownikom. 
Zdarza się tak, że biznesmen Sobiesiak rozmawia z Chlebowskim próbując przepchnąć swoje interesy. Chlebowski nie potrafi powiedzieć nie. Procedowana jest akurat ustawa hazardowa. Wskutek nieporozumień językowych oraz nagromadzenia różnych spraw stanowisko ministra sportu odnośnie dopłat do automatów ulega w niej zmianom. 
Trwa również śledztwo w sprawie M. Kamińskiego i jego udziału w aferze gruntowej. W maju prokurator prowadzący sprawę sporządza prowizoryczny akt oskarżenia przeciw Kamińskiemu. Prawdopodobnie Kamiński dowiaduje sie o tym i postanawia walczyć o zachowanie stanowiska szefa CBA. W tym celu Kamiński montuje prowokację. Kompiluje prawdziwe materiały z podsłuchów w taki sposób, aby wyglądało, że mamy do czynienia ze skutecznym nielegalnym lobbingiem na czołowych ministrach PO. (Na przykład "na 90% Rysiu załatwimy" Chlebowskiego odnoszące się do decyzji administracyjnej umieszcza tak, by odnosiło się do ustawy.) Z tak skompilowanym materiałem Kamiński pojawia się u Tuska oznajmiając też, że nie ma twardych dowodów na przestępstwa ministrów.
Tusk postawiony zostaje w trudnej sytuacji. Jeśli bowiem zacznie wyjaśniać ze swoimi ministrami kwestię ich zaangażowania w ustawę hazardową, to tak czy inaczej dokona przecieku. Kamiński będzie wówczas miał na niego haka. Jeśli zaś uwierzy materiałom Kamińskiego i dokona dymisji zrobi sobie zamięszanie w partii, a Kamiński stanie się, siłą rzeczy, jego przybocznym. W jednym i w drugim przypadku szanse Kamińskiego na utrzymanie stanowiska rosną. 
Tusk przeprowadza więc śledztwo na własną rękę. Co się wówczas objawia? Ano zawirowania w pracach nad ustawą były, ale wyklarowały się autonomicznymi siłami rządu. Po pierwsze nie ma projektu ustawy, w którym pojawiłby się zapis o braku dopłat. Po drugie już 30 lipca premier osobiście wydał zalecenie o zmianie dotychasowego projektu ustawy na ostrzejszy dla branży hazardowej. Nie było więc żadnego zagrożenia dla dochodów budżetu, a posłowie i ministrowie ostatecznie okazali się lojalni wobec państwa. Mamy raczej do czynienia ze sprytną prowokacją Kamińskiego, w obliczu postawienia mu przez prokuraturę zarzutów. W związku z tym premier zawiesza swoje kontakty z szefem CBA. Reakcją Kamińskiego jest przeciek skompilowanych materiałów do prasy, a gdy to nie pomaga eskalacja przecieków o rzekomych aferach. Cel jest jeden. Doprowadzenie do dymisji premiera, a tym samym obalenie rządu. Premier radykalnie przecina ten wrzód doprowadzając do dymisji Kamińskiego. Jednocześnie w związku z wykryciem nieprawidłowościami przy pisaniu afery, ale wynikających raczej ze względów charakterologicznych i przepracowania premier decyduje się na dymisję ministrów zaostrzając jednocześnie w maksymalny sposób sankcje dla świata hazardu.
 
 
Tak to moim zdaniem wygląda. Przynajmniej przed przesłuchaniem Cichockiego.  Która wersja jest bliższa prawdy obiektywnej? Zapewne każdy wybierze wg tego co mu bliższe.  Proces przed Komisją trwa, zapewne te wersje będą weryfikowane. 
Mnie osobiście bliźsza jest wizja przedstawiona przez Kamińskiego. Głównie z tego powodu, że bardziej ufam jemu niż premierom Tuskowi i Schetynie. Przekonuje mniej tutaj porównanie ich drogi życiowej. To co na ich temat napisano i to jak prezentują się Kamiński, Schetyna i Tusk. Donalda odbieram jako człowieka z plastiku, Schetynę jako twardego gracza a Kamińskiego jako epigona starych postakowskich tradycji. Bardzo inteligentnego. Wspaniale rozprawił się z Urbaniakiem. Potraktował go jak profesor szczyla, który podskakuje chcąc zaimponować czy sobie, czy klasie. Brawo panie Mariuszu. Rzeczpospolita to jednak zbyt poważna sprawa by robić z niej anturaż dla błazenad średnio rozgarniętego wesołka. Z czasem Urbaniakowi uśmieszek zszedł z oblicza. 
Słowa uznania należą się też przewodniczącemu Sekule, który umiał poprowadzić przesłuchanie w sposób poważny hamując niewczesne filipiki posłów PiS ale też i szczególnie głupie pytania polityków PO. 
Poseł Nauman robił to do czego go skierowano. 
Marszałek Stefaniuk sprawiał wrażenie czerstwego, poważnego gospodarza, który przygląda się sprawie i próbuje ją wyrozumieć. Arłukowicz błyszczał. 
 
Najciekwasze jednak z całego zeznania Kamińskiego wydają mi się jego słowa o tym jak Sobiesiak i jego kumple traktują polityków i jakie mają wpływy. Konstytucyjni ministrowie chodzą na pokoje do pana Sobiesiaka by tłumaczyć się ze swojego postępowania. Skołowany szef klubu poselskiego rządzącej partii zabiega o protekcję Sobiesiaka by wymusić na kolegach ministrach działania. Asystent ministra sportu biega z podaniem Sobiesiaka po ministerstwach i triumfalnie faksuje je po załatwieniu sprawy.  Negocjuje się z Sobiesiakiem czy będzie mógł zapłacić karę, ten się godzi ale i tak nie płaci. Sobiesiak dzwoni do burmistrza i zwołuje posiedzenie Rady Miasta, podstawia samochody by podwieźć radnych. Kontrole są opóźniane i konsultowane z panem Sobiesiakiem. A przy tym w rozmowach miedzy sobą hazardowi  baronowie wyrażają sie o politykach z pogardą,  nazywają konstytucyjnych ministrów dupkami, pacanami, a to najłagodniejsze określenia.
A kim  jest Sobiesiak? Właścicielem kilku kasyn.
Tutaj chodziło akurat o polityków PO, ale zapewne nie są oni wyjątkiem. Tak pan traktuje lokaja, a magnat ongiś traktował szaraczkowatych szlacheckich klientów, którzy wieszali się u jego klamki, czapkowali i podejmowali pod kolana. 
To taka jest nasza Rzeczpospolita? Kto tutaj właściwie rządzi? Szczęściem przynajmniej Schetyna potrafił pokazać, że to za nim "kutas" musi biegać, aby uzyskać parę minut rozmowy gdzieś pod kioskiem, a nie on musi się kajać przed rozsierdzonymi biznesmenami, niczym Drzewiecki w kwestii swoich pism o dopłatach.
 
Pomyślmy, skoro tak, jak opisał Kamiński, konstytucyjnymi ministrami mogą sobie pomiatać Sobiesiak z Koskiem i Sykuckim, to co mogli robić tacy Krauze czy Kulczyk? Albo szefowie zachodnich koncernów, którzy pieniądze mieli i bez łaski naszych notabli?
 
Potraktujmy słowa Kamińskiego jako ostrzeżenie przed mięszaniem w ustawie o finansowaniu partii politycznych. Bo teraz politycy mają przynajmniej szansę by zachować podmiotowość. 
 
Gdy myślą chcesz zwyciężyć świat
A sercem wygrać bój z kamieniem
Wołasz do ludzi
A kiedy nikt nie słyszy
Codzień wstajesz bledszy 
I bardziej jesteś niczym
 
Miejmy nadzieję, że zakończenie afery hazardowej nie będzie potwierdzeniem ponurej wizji gotyckiej kapeli rockowej. W końcu dzieje się to w "... tej ziemi", której oblicze miało być odnowione.
 
 
 
Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj10 Obserwuj notkę
foros
O mnie foros

</ script> WAU_small ('33nm7mbknmq3 ") </ script > a counter

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (10)

Inne tematy w dziale Polityka