foros foros
528
BLOG

Dwie wizje potopu

foros foros Historia Obserwuj temat Obserwuj notkę 2

 Pierwsza wizja to wizja popularna: na osłabioną Rzeczpospolitą napadają silne i doświadczone wojna 30-lenią wojska szwedzkie. Częściowo słabi duchem, częściowo na skutek słabości militarne, częściowo na sktutek zdrady pod Ujściem i Kiejdanami Polacy i Litwini kapitulują. Szwedzi wchodzą do Polski jak zwycięzcy, część szlachty przechodzi na ich stronę, część jak słynny Stefan Czaniecki walczy do końca. Szwedzi, poczynają sobie w Polsce jak w okupowanym kraju, w odpowiedzi zaczyna się samorzutny opór, powstaje partyzantka, momentem przełomowym jest udana obrona słynnego (kto wie czy nie odtąd), sanktuarium i klasztoru ojców paulinów w Częstochowie. Wkrótce prawie całe społeczeństwo staje po stronie króla Jana Kazimierza. Rozpoczyna się wojna na poważnie, w której Polacy ostatecznie wygrywają broniąc niepodleglości. Można spojrzeć też na potop inaczej: Powstanie Chmielnickiego wplątuje Polskę najpierw w długotrwałe wojny kozackie, które przeradzaja się w wojnę z Rosją. W roku 1654 na Rzeczpospolitą rusza potężna ofensywa rosyjska, która zajmuje pół kraju. W 1655 Rosjanie zdobywają Wilno. W takiej chwili z zachodu atakuje Polskę najsłynniejsza i bodaj najsilniejsza armia ówczesnej Europy: Szewdzi. RPO staje w obliczu wojny z na dwa fronty z bardzo silnymi przeciwnikami. W odpowiedzi na to czołowi politycy RPO wysuwają nowy projekt: przekażmy polską koronę innemu niż Jan Kazimierz Waza Szwedowi, Karolowi X Gustawowi, a potem wraz z już przygotowanymi do wojny Szwedami razem zaatakujmy Rosjan. Akurat Rosja, jest wspólnym wrogiem Szwecji i Polski. Plan zaczął być realizowany tzw. kapitulacjami w Ujściu i Kiejdanach, trwały przygotownia do elekcji Karola Gustawa. Niestety armia szwedzka miała tę właściwość, że utrzymywała sie z kraju,  w którym się znajdowała. Egalitarnie nastawiona polska szlachta nie wytrzymała rekwizycji i kontrybucji, niezbyt zręczna była też polityka samego Karola Gustaw. Kroplą, która przepełniła kielich była udana obrona klasztoru jasnogórskiego. Miast wspólnego ataku na Rosję (która sprytnie wstrzymała działania wojenne) doszło do wojny, która z konfliktu polsko - szwedzkiego przerodziła się w II wojnę północną. Polska zachowała niezależność, militarnie pokonała wszystkich wrogów. Wyszła jednak z wojny tak poważnie osłabiona militarnie i materialne, że już nigdy nie wróciła do świetności z XVI i I połowy XVII w.   W jednej i drugiej narracji fakty są takie same. Inny jest jedynie sposób ich przedstawienia. Patrząc w sposób zobiektywizowany na dwie postawy wobec potopu nie trudno wskazać, że bardziej racjonalną była koncepcja druga. Wystarczyło  przetrwać zimę, szwedzkie rabunki i tak byłyby mniejsze niz te, które nastąpiły skutniek potopu. Ewentualne centralistyczne reformy pod szwedzkimi bagnetami też mogłyby wyjść Rzeczpospolitej na dobre. Pytanie jednak brzmi, czy ten drugi sposób, to nie była po prostu fantazja. Nie jest niestety tak, że człowiek to stworzenie logiczne. Warstwę duchową czowieka tworzy bowiem splot logiki z emocjami. I to raczej splot na sztywnych łączach, tzn. takich, ze przesunięcie środka ciężkości w kierunku logiki powoduje reakcję emocji. Boleśnie przekonał się o tym np. sztab J. Kaczyńskiego podczas ostatnich wyborów prezydenckich. W XVII w. armia polska była tak wspaniała i niemal niepokonana m.in. dlatego, że demokratyczni szlacheccy żołnierze bardzo często bili się między sobą i pojedynkowali przez co np. w starciu z rządzonymi nahajem Rosjanami byli zdecydowanie lepsi i jednocześnie mniej karni. Jak dużo rabunków, konfiskat, kontrybucji wytrzymają tacy ludzie?Podobnie rzec można o Hitlerze. Gdyby nie zaatakował Rosji w 41 roku mógłby przejść do historii jako jeden z najwybitniejszych wodzów świata, którym zresztą był. Moim zdaniem główną podwaliną wspaniałych sukcesów dyplomatyczno - militarno - ekonomicznych Hitlera była przede wszystkim rewolucja w sposobie myślenia, której impet dała ideologia nazistowska. Ta sama ideologia, która była fundamentem klęski III Rzeszy w wojnie z ZSRR.  Właśnie dostrzeżenie tego fenomenu, fenomenu nierozerwalnej jedności różnie wyważonych logiki i emocji i wynikających stąd implikacji jest głownym celm powstania tej notki.  Cel poboczny to konstatacja, nie pierwsza już, że jakoś tak się dzieje, że największe porażki spotykają Polskę wówczas, gdy istnieją dwa podobnej siły stronnictwa, które nie potrafią w sprawach kluczowych wypracować mniej lub bardziej spójnego stanowiska. Tak było w przypadku potopu szwedzkiego. Bo i zdecydowana walka ze szwedzkim najazdem, i koronacja Karola Gustawa na króla przy uwzględnienu szwedzkich rabunków byłby lepszymi wyjściami niż oba półśrodki na raz. Podobne dylematy obserwowaliśmy np. podczas wydarzeń związanych z uchwaleniem konstytucji 3 maja.  Pytanie też brzmi, czy dziś zbliżamy się do podobnego, niebezpiecznego stanu czy nie. Z jednej strony jest bowiem, np. depesza z wikileaks o współpracy prezydenta Kaczyńskiego ze Zdradkiem Sikorskim w kwesti gruzińskiej.Z drugiej np. ostra reakcja PO na poparcie przez tę partię kandydata PiS na stanowisko włodarza Białej Podlaskiej.   

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj2 Obserwuj notkę
foros
O mnie foros

</ script> WAU_small ('33nm7mbknmq3 ") </ script > a counter

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Kultura